12/27/2015

Hourglass Immaculate® Liquid Powder Foundation

Marka Hourglass kusi mnie od bardzo dawna. Kilka lat temu natknęłam się na Youtube na kanał, który prowadzi makijażysta tej marki Josh Collier. Josh w bardzo ciekawy sposób opowiada o kosmetykach, z którymi pracuje na co dzień, a jego wiedz a zakresu kosmetologii jest bezcenna.
Marka Hourglass została założona przez ekspertkę do spraw piękna i urody Carisę Janes. Dzięki wykorzystaniu nowoczesnych rozwiązań technologicznych i rewolucyjnych formuł, marka szybko zdobyła sławę na rynku kosmetycznym. Aktywne składniki szybko i widocznie ulepszają skórę. Nowoczesna kolorystyka i eleganckie opakowania zdecydowanie wyróżniają produkty Hourglass na rynku.

trwały podkład dla cery tłustej trądzikowej

Podkład Immaculate dzięki przełomowym technologiom zmienia swoją konsystencję z płynnej w pudrową. Ta formuła ma za zadanie absorbować sebum, zakrywać wszelkie niedoskonałości i zapewnić użytkownikowi długotrwałe matowe wykończenie makijażu bez konieczności dokonywania poprawek w ciągu dnia.

Zawarta w składzie glinka kaszmirowa (kaolin) odgrywa integralną rolę w składzie produktu. Absorbuje do 75% swojej wagi sebum pozostawiając nawilżenie w skórze. Formuła beztłuszczowa sprawia, że podkład wysychając zmienia swoją postać. Długotrwałe welwetowe, matowe wykończenie nigdy nie wygląda płasko, tępo ani nie waży się na twarzy. Po zastosowaniu podkładu nie potrzebujemy używać pudru matującego czy też bibułek ściągających nadmiar sebum.
Komórki macierzysta szarotki aplejskiej bogate w antyoksydanty zwiększają elastyczność skóry i mają ogromne działanie przeciwzmarszczkowe. Lavandox pozyskiwany z hiszpańskiej lawendy jest ekstraktem, którego głównym celem jest walka z drobnymi liniami i zmarszczkami znajdującymi się na twarzy, a powstającymi w związku z kurczeniem się mięśni. Bardzo drobno zmielone pigmenty zapewniają odpowiedni poziom krycia, który można budować ale nie tworząc efektu maski.


Badania przeprowadzone na 30 ochotniczkach posiadających tłuste cery i skórę trądzikową, w przeciągu miesiąca czasu wykazały:
-100% odnotowało poprawę wyglądu skóry i wygładzenie cery,
-100% odnotowało zbawienne skutki działania produktu bez przesuszenia skóry,
-83% odnotowało zmniejszenie wydzielenia sebum,
-80% odnotowało widoczną poprawę wyglądu blizn trądzikowych,
-70% odnotowało zmniejszenie porów,
-63% odnotowało zredukowanie występowania niedoskonałości na skórze.


SPOSÓB UŻYCIA:
Producent zaleca zastosowanie pod makijaż firmowej bazy Hourglass Veil Mineral Primer.
Dla lepszych rezultatów należy użyć do aplikacji pędzel. Wszelkiego rodzaju gąbeczki nie są polecane.
Produkt nakładamy na twarz partiami wpracowując go w skórę kolistymi ruchami. Jeśli zachodzi taka potrzeba można dodać kolejną warstwę.
Należy pracować szybko, bo Immaculate w bardzo krótkim czasie zmienia swoją konsystencję z płynnej w pudrową.



SKŁAD INCI: Isododecane, Cyclopentasiloxane, Methyl Perfluorobutyl Ether, Water, Silica, Butylene Glycol, Polymethylsilsesquioxane, Kaolin, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Polysilicone-11, Peg/Ppg-18/18 Dimethicone, Dimethicone, Decyl Glucoside, Quaternium-90 Bentonite, Propylene Carbonate, Dimethicone/Methicone Copolymer, Magnesium Sulfate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Tribehenin, Glycerin, Leontopodium Alpinum Meristem Cell Culture, Xanthan Gum, Caprylic/Capric Triglyceride, Lavandula Stoechas Extract. May Contain ( +/- ): Titanium Dioxide, Iron Oxides.

Podkład nie zawiera:
• parabenów,
• substancji zapachowych,
• olejów,
• ftalanów,
• glutenu,
• syntetycznych barwników,
• kosmetyki nie były testowane na zwierzętach.


OPAKOWANIE I KONSYSTENCJA:
Produkt znajduje się w metalowym pojemniku. Nie powiem, że jest ciężki, ale jego wagę doskonale czuć. Błyszczący metal wygląda elegancko i nowocześnie. Pojemność 30 ml. Cena to 55$.
Podkład dostępny jest w USA i sklepach internetowych w 16 odcieniach.

Konsystencją przypomina delikatny mus, który bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy delikatnie zasychając już po chwili od momentu aplikacji. Krycie jakie zapewnia jest delikatne w stronę średniego. Ponieważ jest to produkt, który zmienia swoją formułę z płynnej w pudrową, cały czas powoduje zapchanie pompki dozującej.




Przy każdej kolejnej aplikacji musimy najpierw wypchnąć zalegające resztki i dopiero przy kolejnym naciśnięciu wydobyć produkt do wykonania makijażu. Niestety, w ten sposób marnujemy zawsze jedną porcję podkładu, gdyż zbita w koreczek nie nadaje się do rozsmarowania.


W tym miejscu bardzo chciałbym podziękować Asi (1001 Pasji), ponieważ to dzięki jej uprzejmości spełniło się moje marzenie jeśli chodzi o fakt przetestowania tego kosmetyku.
Po testach na żywo i wyrobieniu sobie o nim opinii mogę śmiało stwierdzić, że ma tyle samo plusów co i minusów.

Podkład przeznaczony jest dla cer od normalnej po ekstremalnie przetłuszczającą się. Zawsze myślałam, że moja cera za bardzo się przetłuszcza, ale po używaniu Immaculate muszę stwierdzić, że już nie będę na nią narzekać. Po aplikacji i zmienieniu konsystencji na pudrową ściąga moją cerę, aczkolwiek efektu przesuszenia nie odnotowałam.
Początkowa konsystencja wymaga wprawności i szybkości w wykonywaniu makijażu. Nie jest to produkt, który zaaplikujemy punktowo na twarz, a następnie będziemy sobie rozcierać pędzlem. Trzeba działać w miarę szybko i podzielić sobie twarz na obszary.

Osobiście poziom krycia mi nie odpowiada - jest zbyt delikatny jak dla moich przebarwień.
Kolor NUDE, który odziedziczyłam – wedle wszelkich znaków, na niebie i na ziemi i w internetach powinien być dla mnie odpowiedni. Niestety na żywo okazał się zbyt ciemny i zbyt żółty.
Konsystencja jest lekka, nie czuć jej na twarzy, pomimo całej jego mocy i działania.

 
Podkład nie waży się, nie blaknie i nie wyciera w ciągu dnia. Delikatnie, ale jednak wchodzi w drobne linie i załamania na skórze. Buzia wygląda dobrze cały dzień. Moim ulubionym sposobem jest (ZNOWU!!!) mieszanie go w stosunku 50:50 z innym podkładem i wtedy mam pewność, że makijaż utrzyma się cały dzień i będzie wyglądał świetnie. Co zostało przetestowane podczas najgorszych upałów jakie miały miejsce w miesiącach letnich.

Może gdybym miała możliwość dobrać idealny dla mnie kolor byłoby jeszcze lepiej.
W ramach wyjaśnienie powinnam jeszcze dodać, że używałam go na filtrach, kremach na dzień oraz bazach dostępnych u nas na rynku.

Ten eksperyment uważam jednak za udany. Jeszcze raz utwierdził mnie on w przekonaniu, że nie powinnam wybierać w „ciemno” odcienia podkładów, sugerując się tylko podpowiedziami w internecie.