Chanel Gabrielle Essence

11/20/2019

Chanel Gabrielle Essence

Należę do tych osób, które dzielą perfumy w zależności od panującej pory roku. Są takie zapachy, które potrzebują tej otoczki jaką jest pogoda, aby w pełni ukazać swój urok, bądź odrobinę mrozu by pocieszyć swoją słodyczą. Kiedy w zeszłym roku, jesienią pojawiła się na rynku Gabrielle, niestety nie skradła mego serca. Dopiero wiosną doceniłam jej urok i elegancję. W tym roku na półkach w perfumeriach pojawiła się GABRILLE ESSENCE. Chcecie poznać moje zdanie na jej temat? Czy podbiła moje perfumeryjne serce?

Gdyby narysować portret zapachu Gabriele Essence byłaby to kwiatowa, słoneczna i zmysłowa interpretacja kobiety.
Kompozycja GABRIELLE CHANEL ESSENCE, inspirowana postacią Gabrielle Chanel, to zapach kobiety skupionej na własnych potrzebach i otwarcie wyrażającej swoje przekonania. Kobiety słonecznej, która rozsiewa blask, gdy w pełni wyraża swoją osobowość. I rzeczywiście nie da się ukryć, że od tego zapachu bije ciepło promieni słońca.

W składzie znajdziemy (wg. Fragrantica):
Nuty głowy: cytrusy, petitgrain, czarna porzeczka, czerwone owoce, brzoskwinia.
Nuty Serca: białe kwiaty, tuberoza, jaśmin, ylang-yang, kwiat pomarańczy, kokos.
Nuty bazy: drzewo sandałowe, piżmo, wanilia.

ESSENCE, niczym zapachowy nektar, jest skoncentrowaną kwiatową kompozycją zbudowaną z czterech kwiatów: egzotycznego i intensywnego jaśminu, promiennego i owocowego ylang-ylang, świeżych i musujących kwiatów pomarańczy oraz kremowej, niebywale kobiecej tuberozy z Grasse.
Tuberoza z Grasse, uważana za najbardziej czarujący kwiat, została spotęgowana i jaśnieje w całym zapachu, aby tworzyć ciepłą i otulającą aurę.
Zapach wydaje się unosić nieważko w sześciennym flakonie z niezwykle cienkiego szkła. Etykieta i korek zachwycają odcieniem złota, który jest intensywny i bogaty jak zapach. Sam flakon jest po prostu piękny i będzie stanowi

Cóż mogę sama powiedzieć o Gabrielle Essence - piękny zapach, piękne białe kwiaty wśród, których dominuje najintensywniej jaśmin (który uwielbiam) i odświeżające cytrusy.
Chociaż ta wersja jest bardzo podobna do poprzedniej, moje kosmetyczne serce cieszy się, że baza perfum postaci drzewa sandałowego i wanilii nadaje takiego romantycznego ciepła.
Gabrielle Essence to zapach dla kobiety promiennej i optymistycznej. To otulająca kompozycja, która każdej kobiecie doda więcej pewności siebie. Ale..... w ciepłe, wiosenne dni. Tym bardziej, że nie utrzymuje się na skórze zbyt długo.

Osobiście, o tej porze roku wole zdecydowanie używać zapachów cięższych, orientalnych, bardziej otulających. Moim zdaniem Gabrielle Essence świetnie nada się jako zapach do biura, czy na rozmowy biznesowe. Pomimo, że jest piękny i elegancki nie użyłabym go na randkę.


Jestem bardzo ciekawa czy mieliście możliwość testować ten zapach? 
Jak odbieracie nową wersję?


D'ALCHEMY AGE‑DELAY EYE CONCENTRATE najlepszy krem pielęgnacyjny pod oczy?

11/18/2019

D'ALCHEMY AGE‑DELAY EYE CONCENTRATE najlepszy krem pielęgnacyjny pod oczy?

Czytając opinie o tym kosmetyku, co chwilę spotkałam się z samymi zachwytami, więc sama postanowiłam przekonać się czy rzeczywiście jest taki super.

D'ALCHEMY AGE‑DELAY EYE CONCENTRATE najlepszy krem pod oczy



D'ALCHEMY AGE‑DELAY EYE CONCENTRATE to koncentrat pod oczy niwelujący oznaki starzenia. Bogaty w składzie koncentrat kremowy, przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry dojrzałej, wiotkiej i wrażliwej. Preparat działa przeciwstarzeniowo, wyraźnie spłycając zmarszczki i redukując ich widoczność. Relaksuje wrażliwą skórę wokół oczu, redukuje objawy zmęczenia i stresu, zmniejsza cienie i opuchliznę pod oczami. Skóra wokół oczu jest delikatnie rozświetlona, ukojona i wypoczęta, kontur oka zachowuje młodzieńczy wygląd.

Zacznę może nietypowo od składu inci, ponieważ jest on w sumie podstawą całej recenzji.
Skład INCI:
D'ALCHEMY AGE‑DELAY EYE CONCENTRATE inci ingredients

Widzicie to całe bogactwo ekstraktów roślinnych, ziół, kwiatów. Mały niepozorny słoiczek o pojemności 15 ml skrywa w sobie moc upiększającą lasu i łąki. Już po odkręceniu nakrętki wita nas mocno ziołowy, powiedziałabym nawet, że apteczny aromat. Pachnie tak upojnie, że aż trudno przestać się zachwycać tym kosmetykiem.

D'ALCHEMY AGE‑DELAY EYE CONCENTRATE

Jego konsystencja jest zbita i bardzo bogata. Proszę nie mylić jej z tłustą, bo krem wchłania się w skórę idealnie nie pozostawiając na niej żadnej warstwy. Na tak przygotowanej skórze korektor świetnie się rozprowadza, a makijaż nie daje efektu przesuszenia nawet o kilku godzinach. Nie się nie warzy, nie ściera. Trwa dzielnie do momentu demakijażu.

D'ALCHEMY AGE‑DELAY EYE CONCENTRATE najlepszy krem pod oczy

D'ALCHEMY AGE‑DELAY EYE CONCENTRATE polecany jest dla posiadaczy skór suchych, dojrzałych, wiotkich i wrażliwych. Moja cera skorzystała na jego stosowaniu. Widzę, że stała się bardziej sprężysta i mniej przesuszona, co doskwierało mi wcześniej, powodując suche skórki w kącikach oczu.
Skóra wygląda na bardziej rozświetloną i zrelaksowaną. Dużych cieni pod oczami nie posiadam, więc nie wypowiem się czy w tym aspekcie krem pomógł. Mogę jedynie powiedzieć, że uzyskałam efekt "wypoczętego oka", a spojrzenie stało się mniej zmęczone.

D'ALCHEMY AGE‑DELAY EYE CONCENTRATE najlepszy naturalny krem pod oczy

Jako główne składniki aktywne w tym kremie, mogę wymienić między innymi:
*hydrolaty z róży damascenskiej i oczaru - które zapobiegają zmarszczkom i utracie jędrności, wygładzają i odżywiają skórę, ujednolicają jej koloryt. Wzmacniają naczynia krwionośne, łagodzą obrzęki i podrażnienia,
*wyciag z mikro-algi Chlorella Vulgaris - rozjaśnia cienie pod oczami i odbudowuje naczynia krwionośne, dzięki swej aktywności anty-angiogenicznej,
*wyciag z krwawnika, nagietka, kasztanowca, oczaru, dziurawca, malwy, rumianku, mięty i lipy - posiadają właściwości przeciwzapalne, przeciwskurczowe i wenotoniczne, przyczyniające się do zmniejszenia przepuszczalności naczyń i wywołujące silny efekt przeciwobrzękowy. Doskonale nawilżają, poprawiając funkcje barierowe skóry.
*oleje z róży rdzawej, arganowy i lniany - odżywiają, nawilżają i zmiękczają naskórek, redukują ilość i widoczność zmarszczek. Odbudowują hydrolipidową barierę skóry, przyspieszając jej regenerację. Działają łagodząco i przeciwzapalnie.
*masło roślinne shea i shorea - zapobiegają powstawaniu zmarszczek i degeneracji komórek skóry, długotrwale i dogłębnie nawilżają ją i wygładzają. Działają odżywczo, natłuszczająco i zmiękczająco.
*olejki eteryczne z róży damasceńsiej i lawendy - stymulują syntezę kolagenu i opóźniają proces starzenia się skóry. Wzmacniają naczynia krwionośne, łagodzą obrzęki i podrażnienia.

D'ALCHEMY AGE‑DELAY EYE CONCENTRATE cera dojrzała

Jak używać?
Niewielką ilość kremu rozprowadzamy na oczyszczonej skórze wokół oczu, delikatnie wklepując opuszkami palców. Krem pod wpływem ciepła ciała topi się i świetnie jest absorbowany przez skórę. I to cała skomplikowana procedura.

Krem jest niesamowicie wydajny, ja używam go na dzień drugi miesiąc, dałam próbkę koleżance i nadal mam około pół słoiczka. To eleganckie maleństwo kosztuje 160 zł  i powiem Wam, że zbierając wszystkie użyte wcześniej argumenty warto zainwestować pieniądze w ten kosmetyk.
Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że wszystkie składniki kosmetyków D'ALCHÉMY są naukowo przebadane. Wiadomo, dzięki jakim substancjom zawartym w surowcach naturalnych są one skuteczne oraz jaki jest mechanizm ich oddziaływania na ludzki organizm, a zwłaszcza komórki skóry.

I jak podoba się Wam ten krem pod oczy?

EISENBERG Paris Balsam Fusion, Balsam do ust naturalny odcień, nawilżenie i odżywienie skóry

11/15/2019

EISENBERG Paris Balsam Fusion, Balsam do ust naturalny odcień, nawilżenie i odżywienie skóry

Skoro dbam o twarz nie mogę nigdy zapomnieć i o ustach. Co prawda nie mam z nimi więcej problemów, ale czasami pojawi się przesuszenie, suche skórki czy inne atrakcje.
Zawsze staram się używać produktów sprawdzonych, markowych, takich które dają mi gwarancję swojego działania.
EISENBERG Balsam Fusion - to lekki balsam nowej generacji, który wręcz topi się na ustach, zapewniając im komfort, zmiękczenie, wygładzenie i regenerację.
Subtelny, delikatny welon koloru podkreśla piękno twoich ust. Co prawda mój odcień N06 Naturel skłania się bardziej ku naturalnemu wyglądowi, natomiast pozostałe pomadki z tej serii posiadają już dodatek pigmentu i barwią usta.

Skoro dbam o twarz nie mogę nigdy zapomnieć i o ustach. Co prawda nie mam z nimi wiee problemów, ale czasami pojawi sie przesuszenie, suche skórki czy inne atrakcje. Zwasze staram sie uzywać produktów sprawdzonych, markowych, takich które dają mi gwarancję swojego działania. EISENBERG Balsam Fusion - to lekki balsam nowej generacji, ktory wręcz topi się na ustach, zapewniając im komfort, zmiękczenie, wygładzenie i regenerację.  Subtelny, delikatny welon koloru podkreśla piękno twoich ust. Co prawda mój odcień N06 Naturel skłania się bardziej ku naturalnemu wyglądowi, natomiast pozostałe pomadki z tej serii posiadają już dodatek pigmentu i barwią usta.

Co znajdziemy w składzie tego kosmetyku?
Prawdziwie nawilżająco-odżywczy eliksir wzbogacony:
*ekstraktem z wiśni - odpowiedzialnym za nawilżenie, regenerację, elstycznść skóry i wygładzenie, bogaty w antocyjany, silne przeciwutleniacze,
*olejem z nasion krokosza barwierskiego -  jest doskonałym źródłem witamin i niezbędnych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Bogaty w kwas linolowy zapewnia wiele korzyści: przeciwdziała starzeniu się, nawilża, odżywia, restrukturyzuje i naprawia.
*witaminą E -  nie bez powodu jest nazywana "witaminą młodości". Jako silny przeciwutleniacz neutralizuje wolne rodniki, odpowiedzialne za powstawanie zmarszczek. Posiada również właściwości odżywcze, regenerujące i nawilżająco-natłuszczające.

EISENBERG Paris Balsam Fusion, Balsam do ust

Pomadki/balsamy BAUME FUSION można nosić same lub jako dodatkowy krok nałożone na przykład na matową pomadkę.
Aby uzyskać naturalny efekt, nakładaj na usta od środka na zewnątrz, aż do uzyskania pożądanej intensywności.
Aby uzyskać naturalny i elegancki makijaż, zacznij od ponownego zdefiniowania konturu ust za pomocą wybranego odcienia kredki do ust, a następnie nałóż balsam.
Aby zastosować balsam jako bazę, można go swobodnie aplikować pod matowe, zastygające pomadki.

Test in-vitro przeprowadzone z udziałem 20 kobiet wykazały:
- 96%* polubiło właściwości naprawcze
- 96 %  potwierdziło właściwości odżywcze kosmetyku
- 100%* polubiło piękny aromat pomadki
- 95%* polubiło subtelne i naturalne wykończenie, które pomadka pozostawia na ustach.

EISENBERG Paris Balsam Fusion, Balsam do ust

Skład INCI: diisostearyl malate - octyldodecanol - triisodecyl trimellitate - synthetic wax -polybutene - caprylic/capric triglyceride - polyethylene - carthamus tinctorius (safflower) seed oil - helianthus annuus (sunflower) seed oil - euterpe oleracea fruit oil - prunus avium (sweet cherry) fruit extract - tocopheryl acetate - tocopherol - stearalkonium bentonite - dicalcium phosphate - propylene carbonate - mica - pentaerythrityl tetra-di-t-butyl hydroxyhydrocinnamate - tin oxide - ethyl vanillin. [+/- (may contain): ci 77891 (titanium dioxide) - ci 77491, ci 77492, ci 77499 (iron oxides) - ci 15850 (red 6, red 7 lake) - ci 15985 (yellow 6 lake) - ci 19140 (yellow 5 lake) - ci 42090 (blue 1 lake) - ci 45410 (red 27 lake)].

#yourselfandbetter

José Eisenberg zaprojektował ten kultowy balsam łączący piękno i funkcjonalność: jego unikalny i ergonomiczny kształt z wklęsłymi liniami idealnie dopasowuje się do kształtu ust i ułatwia aplikację. Balsam „wagi piórkowej” nowej generacji, bogaty i ultra-kremowy, który rozpływa się na ustach niczym masełko.
Natychmiastowy efekt odbudowy i nawilżenia połączony z otulającym komfortem, którym można cieszyć się po każdej aplikacji, przez cały dzień.

#yourselfandbetter

Do wyboru mamy odcienie:
N06 Naturel
R05 Nacarat 3,5 g
P13 Cardinal 3,5 g
N05 Haussman 3,5 g
BAUME FUSION tak bardzo mi się podobają, że postaram się zakupić jeszcze kolory Haussman i Cardinal. A na razie jestem bardzo zadowolona, że żadna pogoda nie straszna moim ustom. Zapach to czarująca wanilia z odrobiną wiśni. I zupełnie zgadzam się z koleżankami. Jest to produkt pielęgnujący, który może być używany wielokrotnie w ciągu dnia. Świetnie pielęgnuje i kondycjonuje usta. BAUME FUSION od Eisenberg Paris znajdziecie w perfumeriach Sephora.

EISENBERG Paris Balsam Fusion, Balsam do ust

O pozostałych kosmetykach z tej linii możecie przeczytać w postach:
*tusz do rzęs Le Mascara Noir
*korektor punktowy Correcteur Precision
*podkład korygujący Fond de teint Correcteur Invisible


Klinika Dermea, Dermea Strefa Intymna, PrEP

11/13/2019

Klinika Dermea, Dermea Strefa Intymna, PrEP

Jeśli chodzi o choroby przenoszone drogą płciową, zakażenie wirusem HIV zawsze twierdzimy, że nas to nie dotyczy. Ale czy słusznie?
Na przekór zdobyczom współczesnej medycyna liczba zachorowań nadal rośnie. Brak świadomości, brak edukacji seksualnej i nasze przekonania też nie wpływają korzystnie na te sytuację.
Edukacja seksualna niestety zawodzi. W szkołach rozmawia się o chorobach przenoszonych drogą płciową, raczej na zasadzie przykrego obowiązku niż szczerych rozmów, które utrwaliłyby nawyki uprawiania bezpiecznego seksu. Młodzi nie rozmawiają na ten temat z rodzicami, a rodzice nie potrafią w sposób otwarty i akceptujący rozmawiać z własnymi dziećmi. Pokutuje też mit nietykalności. Naiwna wiara, że mnie ten problem nie dotyczy. Ja jestem nietykalny - przecież uprawiam seks tylko z kimś kto wygląda na zdrowego, bo jest zadbany, ładnie mówi i pachnie więc nie może być zakażony HIV.


Jeśli chodzi o tak delikatne tematy, często nawet nie wiemy gdzie szukać informacji....pomocy.
Niedawno miałam okazje uczestniczyć w bardzo kameralnym spotkaniu w warszawskiej klinice Dermea. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu dowiedziałam się, że każdy dermatolog w Polsce jest wenerologiem, bo takiej wiedzy wymaga od niego program studiów. Zatem jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości lub wstydzi się zapytać w rejonowej przychodni - to wystarczy iść do dobrego dermatologa, który powinien nam pomóc czy farmakologicznie czy też zlecić wykonanie odpowiednich badań.
Choć większość chorób wenerycznych daje się łatwiej (np. rzeżączka, kiła) lub trudniej (HPV) wyleczyć - zawsze lepiej jest im zapobiegać. Niestety, na obecnym etapie wiedzy nie można się  całkowicie wyleczyć czyli wyeliminować z organizmu wirusa HIV. Dzięki nowoczesnym lekom antyretrowirusowym ( ARV) zakażenie HIV można w pełni kontrolować.

Wczesne wykrycie zakażenia HIV zapobiega rozwojowi AIDS i ogranicza przenoszenie zakażenia na inne osoby. Skoro profilaktycznie wykonujemy przegląd zębów u dentysty, żeby zapobiegać poważnym skutkom zaniedbań, to będąc czynnym seksualnie, mając w swoim życiu wielu partnerów seksualnych dbajmy o tak ważny element zdrowia jakim jest „zdrowie płciowe”.
Jak? Testujmy się na obecność chorób przenoszonych drogą płciową, szczepmy się przeciw HPV, WZWB czy WZWA stosujmy prezerwatywę oraz PrEP, jeśli zachodzi konieczność, by pozostać zdrowymi i nieświadomie nie zarażać innych.

Jaki jest zatem sposób, aby skutecznie chronić swoje zdrowie i nie zarażać bliskich?
Liczba zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową w naszym kraju niestety rośnie. Działalność medyczna kliniki Dermea została poszerzona o profilaktykę tych chorób. Edukowanie w zakresie zapobiegania i leczenia chorób przenoszonych drogą płciową. Większość z nich daje się wyleczyć. Jedynie wirusa HIV, na obecnym etapie wiedzy, nie można całkowicie wyeliminować z organizmu, choć dzięki nowoczesnym lekom antyretrowirusowym ( ARV) zakażenie HIV można w pełni kontrolować.
Do lekarzy trafiają głównie młodzi ludzie, którzy zakażają się, bo uprawiali seks bez prezerwatywy z przypadkowymi partnerami, często pod wpływem narkotyków czy alkoholu, co zwiększa ryzyko zakażenia, ze względu na brak kontroli.

Nie jesteśmy bezradni – bardzo dużo zależy od nas samych.
Należy stosować zasady bezpiecznego seksu: testowanie, prezerwatywę oraz PrEP.
PrEP to profilaktyka przedekspozycyjna czyli stosowanie  leków antyretrowirusowych u osób niezakażonych HIV w celu zmniejszenia ryzyka nabycia tego zakażenia.  Po nasyceniu organizmu substancjami czynnymi z PrEP wnikający wirus HIV napotyka na skuteczną barierę i nie dochodzi do zakażenia. Z kolei PEP to profilaktyka poekpsozycyjna.

Badania nad profilaktyką zakażenia HIV przyniosły przełom  w ograniczeniu nowej liczby zakażeń. Okazuje się, że podobnie jak po narażeniu na zakażenie HIV można zastosować profilaktykę poekspozycyjną (PEP z ang. post exposure prohylaxis) w postaci 3 leków antyretrowirusowych), można zastosować leki antyretrowirusowe, żeby uchronić się przed zakażeniem.
Jest to tzw. PreP ( z ang. Pre-exposure prohylaxis) - profilaktyka przedekspozycyjna czyli stosowanie leków antyretrowirusowych u osób niezakażonych HIV w celu zmniejszenia ryzyka nabycia tego zakażenia. PrEP cechuje się dużą skutecznością i wraz z regularnym testowaniem się, by wykluczyć inne choroby przenoszone drogą płciową stanowi główną drogę ograniczania nowych zakażeń HIV.
PrEP oznacza przyjmowanie 1 tabletki dziennie. Po nasyceniu organizmu substancjami czynnymi w niej zawartymi wnikający wirus HIV napotyka na skuteczną barierę i nie dochodzi do zakażenia.


Czym jest PrEP? 
To profilaktyka przedekspozycyjna (Pre-exposureProphylaxis), która przyjmowana prawidłowo chroni przed zakażeniem się HIV. Terapia PrEP polega na zażywaniu przez osobę, która nie jest zakażona HIV, raz dziennie jednej tabletki zawierającej dwie substancje czynne (tenofowir + emtrycytabina). Jest to uznany i rozpowszechniony w wielu krajach sposób zapobiegania zakażeniom HIV, zgodny z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS.

Przed rozpoczęciem terapii PrEP niezbędne są wyniki następujących badań:
•ujemny wynik testu HIV IV generacji (przeciwciała anty-HIV/p24) – aktualny wynik badania (do 7 dni przed rozpoczęciem PrEP)
•ujemny wynik badania w kierunku kiły
•morfologia, kreatynina, ogólne badanie moczu
•brak objawów innych chorób przenoszonych drogą płciową (np. rzeżączki)
Dodatkowo zaleca się (scenariusz idealny):
•badanie wykluczające zakażenie wirusami zapalenia wątroby typu A, B, C (HAV, HBV, HCV), chlamydiami.
•poinformowanie o wykonanych szczepieniach przeciw HAV i HBV lub zaszczepienie się przeciwko tym wirusom.

Jak skuteczny jest PrEP?
Skuteczność i bezpieczeństwo PrEP oceniano w kilku dużych badaniach klinicznych wśród mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami MSM, mężczyzn mających kontakty seksualne z kobietami i kobiet mających kontakty seksualne z mężczyznami. Wszystkie osoby w tych badaniach na początku badano w kierunku zakażenia HIV, aby upewnić się czy nie są już zakażone, a następnie zalecano przyjmowanie jednej tabletki tenofowiru z emtrycytabiną raz dziennie. Ponadto uczestnicy badań otrzymywali szerokie poradnictwo w zakresie zasad bezpieczniejszego seksu, regularnie wykonywano im badania w kierunku innych zakażeń przenoszonych drogą płciową, a także otrzymywali regularnie zapas prezerwatyw.
W badaniach wykazano, że PrEP zmniejsza ryzyko zakażenia HIV.
Wykazano w nich wysoką skuteczność tenofowiru i emtrycytabiny połączonych w jednej tabletce jako profilaktyki transmisji HIV. Leki te blokują ważne etapy w cyklu kopiowania się wirusa i utrudniają zakażenie. Przyjmowane zgodnie z zaleceniami, poprzez obecność we krwi i w innych płynach ustrojowych (sperma, śluzówka odbytu, pochwy) skutecznie zapobiegają wniknięciu wirusa do organizmu i rozwojowi zakażenia przewlekłego. Nieregularne ich przyjmowanie prowadzi do uzyskania zbyt małego stężenia (ilości) leku w organizmie, co może nie zapobiec zakażeniu HIV.

Czy PReP jest dla Ciebie? 
TAK, jeśli pasuje do Ciebie choć jedno z poniższych stwierdzeń:
•nie używasz prezerwatyw podczas stosunków z partnerami/kami, o których nie wiesz czy są zakażeni HIV
•zażywasz narkotyki i/lub spożywasz alkohol podczas kontaktów seksualnych
•używasz prezerwatyw i chcesz mieć 100% pewność, że nie zakazisz się HIV podczas przypadkowych kontaktów seksualnych
•nie chcesz przeżywać lęków czy doszło do zakażenia, jeśli pęknie prezerwatywa twojego partnera
•boisz się, że zakazisz się HIV od swojego stałego partnera, który nie leczy się z powodu HIV.

Niebawem Dermea Strefa Intymna rusza z własnym blogiem, na którym znajdzie się wiele interesujących informacji dotyczących PrEP, najnowszych badań, terapii i testów. Zainteresowani dowiedzą się więcej o chorobach przenoszonych drogą płciową, a w Intymnym Słowniczku znajdą odpowiedzi na pytania, których boją się lub wstydzą zadawać. Informacje będą podawane w profesjonalny i przystępny sposób, tak aby odpowiedzieć na najtrudniejsze i najbardziej krępujące pytania.
Zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy temat należy do tych cięższego kalibru i nie należy do łatwych. Ale jeśli z tych informacji skorzysta chociaż garstka osób to warto uświadamiać innych i poruszać takie ważne kwestie.

Bandi HOME EXPERT Specjalistyczna pielęgnacja domowa

11/11/2019

Bandi HOME EXPERT Specjalistyczna pielęgnacja domowa

Co zrobić, aby jak najdłużej postrzymać zabiegi, którym poddajemy się w gabinetach kosmetycznych?
Odpowiedź zawsze będzie podobna - prawidłowa pielęgnacja. A co jeśli Wam powiem, że marki dbające o swoje klientki tworzą takie linie kosmetyków. Zazwyczaj są produkty profesjonalne, które możemy zakupić wyłącznie w gabinetach kosmetycznych.

Bandi HOME EXPERT Specjalistyczna pielęgnacja domowa

Bandi Home Expert to specjalistyczna linia kosmetyków do pielęgnacji domowej, polecana przez profesjonalistów:
*dostępna wyłącznie w salonach kosmetycznych
*innowacyjne formuły dostosowane do potrzeb skór przed i po zabiegach profesjonalnych
*skoncentrowane składniki aktywne
*kompozycje zapachowe bez potencjału alergogennego
*zaawansowana skuteczność dla osiągnięcia najlepszych efektów.


Prawidłowa pielęgnacja domowa i odpowienidnio dobrane kosmetyki są kontynuacją profesjonalnych zabiegów i mają ogromny wpływ na ich skuteczność. Bardzo cieszy mnie fakt, że takie kosmetyki są coraz bardzie i lepiej dostępne. Nareszcie klientki mają wybór i nowe możliwości dbania o własną skórę. Każda z nas ma możliwość poprosić swoją kosmetyczkę o swój indywidualny plan pielęgnacji domowej!
Specjalistyczną linię Home Expert można znaleźć w coraz większej liczbie współpracujących gabinetów - ich listę znajdziecie TUTAJ.
Kosmetyki, które ja miałam okazję poznać to:

Bandi HOME EXPERT Specjalistyczna pielęgnacja domowa

Daily Moist - nawilżający krem z SPF 20

Lekki, niebielący krem z filtrem SPF 20 do codziennego stosowania. Zawarte składniki aktywne mają właściwości nawilżające, kojące podrażnienia oraz poprawiające koloryt cery. Doskonały pod makijaż, poprawia jego rozprowadzanie i utrzymywanie się w ciągu dnia.

Składniki aktywne:
*D-pantenol (prowitamina B5) - wykazuje właściwości nawilżające i kojące,
*estry masła shea - masło shea - nawilża, uelastycznia i wygładza naskórek,
*wyrównujący koloryt kompleks FlawlessSolution,
*kwas hialuronowy - wykazuje wyjątkowe właściwości do wiązania i zatrzymywania w wody w naskórku, odbudowuje prawidłową barierę hydrolipidową,
*stabilny układ filtrów ochronnych przed promieniowaniem UVA i UVB.
Cena sugerowana: 89 zł | Pojemność: 50 ml


 Revitalizing Night Treatment - nocna kuracja rewitalizująca

Lekki krem o kompleksowym, wielopoziomowym działaniu rewitalizującym. Pobudza odnowę komórkową, wyrównuje koloryt, odblokowuje ujścia gruczołów łojowych skóry, zmniejsza widoczność tzw. porów, redukuje niedoskonałości i ogranicza ich powstawanie. Przeciwdziała przedwczesnemu starzeniu się skóry. Wyraźnie rozświetla i przywraca cerze blask.

Składniki aktywne: 
*glukonolakton - poprawia strukturę i koloryt cery; intensywnie nawilża, delikatnie złuszcza i pobudza odnowę komórkową skóry; działa przeciwwolnorodnikowo,
*kwas laktobionowy - spowalnia proces powstawania zmarszczek i utraty jędrności związanych z wiekiem; delikatnie złuszcza przy jednoczesnym działaniu nawilżającym; zmniejsza widoczność zaczerwienień,
*kwas migdałowy - Złuszcza, wpływa na odnowę i regenerację skóry, poprawia koloryt cery, rozjaśnia przebarwienia i zmniejsza objawy fotostarzenia.
Cena sugerowana: 99 zł | Pojemność: 50 ml

Bandi HOME EXPERT Specjalistyczna pielęgnacja domowa inci ingredients
krem na dzień z filtrem, koncentrat i kuracja nocna


Ultra Moisturizing Concentrate - koncentrat nawilżający 

Lekki koncentrat zawierający skoncentrowane składniki aktywne o działaniu silnie nawilżającym. Wygładza naskórek, redukuje szorstkość wynikającą z przesuszenia. Przywraca cerze prawidłowe napięcie i elastyczność. Pomaga zachować młody wygląd skóry na dłużej, a także zmniejsza już istniejące, pierwsze drobne zmarszczki.

Składniki aktywne: 
*D-pantenol (prowitamina B5) - wykazuje właściwości nawilżające i kojące,
*mukopolisacharydy - wykazują działanie łagodzące; chronią skórę przed przesuszeniem i wspomagają prawidłowe nawilżenie cery,
*zamknięte w liposomach: mikrokolagen, witamina C, rutyna - skutecznie zmniejszają zmarszczki i wygładzają naskórek, poprawiają nawilżenie i usprawniają procesy fizjologiczne w skórze; stymulują syntezę glikozaminoglikanów; chronią przed stresem oksydacyjnym.
Cena sugerowana: 99 zł | Pojemność: 30 ml

Jeśli chodzi o moje podsumowanie. Proszę pamiętać, że moja cera jest trudna w pielęgnacji. Przetłuszcza się i to jest kluczowe w moim podsumowaniu.
Krem nawilżający na dzień z filtrem SPF 20 jest rewelacyjny. Leciutka konsystencja, świetnie się rozsmarowuje i nie bieli skóry. Pozostawia na jej powierzchni taki "glow" sprawiający, że cera promienieje szczęściem. Dosłownie! Ostatnio w pracy otrzymuję cały czas zapytanie co nowego stosuję, bo moja cera wygląda cudownie. Miło słyszeć takie komplementy. Malutkim minusikiem jest fakt, że ta odżywcza formuła raczej nie lubi się z moim rodzajem cery. Podczas dnia jak delikatnie staram się odciskać nadmiar sebum, nałożony makijaż schodzi razem z nim, pozostawiając m.in goły nos, na umalowanej twarzy. Inne cery podejrzewam, że nie będą miały takich przygód. W każdym razie cera w ciągu dnia jest jędrna i elastyczna bez cieni suchości. A ja cały czas używam podkładów o przedłużonej trwałośći, które mają tendencję do przesuszania skóry.

nawilżający krem na dzień i nocna kuracja

Ideałem natomiast jest dla mnie pielęgnacja na noc. Nocna kuracja rewitalizująca, w formie przeźroczystego płynu na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie, że nie robi nic, ot wsiąka w skórę i tyle. Przykryta koncentratem nawilżającym sprawia, że rano budzę się z idealną, gładką cerą. Poziom nawilżenia jest super, a moja cera o dziwo rankiem jest satynowa bez grama sebum.
Kosmetyki oczywiście mają higieniczne opakowania air less, a koncentrat aplikuje się pipetą.

krem na dzień z filtrem SPF 20

Generalnie to jestem bardzo zadowolona z możliwości stosowania tych kosmetyków. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że moja cera 40+ potrzebuje więcej dbałości i mądrego stosowania kosmetyków.Nie korzystam zbyt często z zakupów w salonach kosmetycznych, ale widzę, że warto ten temat przemyśleć i  pomału zmieniać pielęgnację na bardziej profesjonalną.

Dlaczego nie lubię gotowych palet do makijażu? Moja przygoda z Too Faced Le Grand Palais

11/08/2019

Dlaczego nie lubię gotowych palet do makijażu? Moja przygoda z Too Faced Le Grand Palais

Są usta i guściki. Każdy z nas ma swoje upodobania i preferencje, które zmieniają się oczywiście z wiekiem.
Jakiś czas temu udało mi sie tę paletę wygrać w małym konkursie na FB. Właścicielka nie ukrywała, że była z niej średnio zadowolona. A jak to cudo sprawdziło się u mnie? Przeczytacie dalej.


Paleta wchodziła w skład limitowanego zestawu świątecznego Le Grand Palais. Miała ona fajny gabaryt. Taka jak w sam raz ani za duża ani za mała. Świetnie sprawdzała się przy wykonywaniu makijażu, ale tylko dzięki niektórym produktom.

Too Faced Le Grand Palais

Ta paleta zawierała wszystkiego po trochu, ale przede wszystkim:
* cienie do powiek - 15 szt ( matowe, satynowo-perłowe i brokatowe)
Delightful - delikatny perłowy satynowy jasny róż,
Moon on Their Wings błyszczący, brokatowy neutralny beżowo -brązowy,
Cobblestone - matowy średni brąz o zimnych podtonach,
City Lights - ciepły brąz o wykończeniu delikatnie błyszczącym,
Dreamlight - głęboki, brąz z czerwonymi podtonami o wykończeniu perłowym,
String of Lights - brokatowy topper bardziej do nałożenia na makijaż, niż noszenia solo,
Yule Log  - ciemny, neutralny brąz ze sporą metalicznego błysku,
Wish List - złoto wpadające w pomarańcz z mocno metalicznym wykończeniem,
Arc de Triomphe - jeden z najładniejszych ever purpurowy-taupe ze sporą ilością brokatu,
Belle Femme - matowy bardzo ciemny brąz,
Stiletto - matowa mocno napigmentowana super czerń,
Eiffel - błyszczący, metaliczny ciemny szary z domieszką zieleni khaki,
Midnight in Paris - brokatowy ciemny niebieski,
Champs Elysees - przepiękny królewska purpura, która dawała wykończenie satynowo-metaliczne,
Party Dress - soczysty róż z brokatem,

Delightful, Moon on Their Wings, Cobblestone, City Lights, Dreamlight

String of Lights, Yule Log, Wish List, Arc de Triomphe, Belle Femme

Stiletto, Eiffel, Midnight in Paris, Champs Elysees, Party Dress 

* róże do policzków - 2 szt,
Stardust - matowy piękny odcień koralowo-brzoskwiniowy,
Skyline matowy delikatny odcień różu w neutralnej tonacji,
* Sun Bunny - brazer z perłowymi drobinkami w odcieniu ciepłego, średniego brązu z pomarańczowymi podtonami,

Stardust, Skyline, Flush, Sun Bunny

* rozświetlacze - 2 szt:
Flush delikatny złoty rozświetlacz o perłowym połysku,
Satin Sheets perłowy brzoskwiniowy róż,

Od dołu: White Christmas, Satin Sheets, Vintage Lace

* pudry - 2 szt:
White Christmas zimna śnieżna matowa biel,
Vintage Lace jasny matowy żółty.

Generalnie odnośnie końcówki, to tak sobie gdybam, bo na palecie jest napisane 15 cieni, 3 cienie o zwiększonej gramaturze i 4 pudry do twarzy - i żadnych informacji ponad to. No więc sami widzicie, że już od samego początku powitała mnie nie lada konsternacja. Co jest czym i do czego służy.

Too Faced Le Grand Palais

Le Grand Palas to wiele brokatowych, błyszczących cieni do powiek, które trudno jest używać bez naprawdę dobrego kleistego podkładu/bazy pod nie. Zwykła baza czy korektor nie działały. Po noszeniu brokatów w makijażu, po kilku godzinach zaczynały się one niemiłosiernie osypywać na twarz. Ich aplikacja wołała o  pomstę do nieba. Pędzel, czy gąbkowy aplikator nie dawały im rady. Jedynie wklepanie palcem gwarantowało mniejszy bałagan i na twarzy i w palecie - bo cienie osypywały się jak szalone co widać na zdjęciach.
Najfajniej pracowało się z kolorami matowymi, satynowymi i tymi perłowymi. Te cienie rozcierały się idealnie, łączyły w ładny, wielowymiarowy makijaż. Osobiście 6-ciu cieni z tej palety unikałam jak ognia, bo nigdy nie byłam pewna czy wytrzymają czy też się osypią. A 5 będę nadal żałować, że ich już nie posiadam.
Bardzo przyjemne w stosowaniu były róże i rozświetlacze. Róże pięknie się aplikowały, dając możliwość budowania koloru, a rozświetlacze ze względu na niepasujące mi odcienie używałam głównie do makijażu oczu.
Porażką jest dla mnie ten brązer z zestawu. Gdybym ja była producentem, umieściłabym w tej palecie bardziej neutralny kolor, który posłuży większej ilości osób, niż ciepły pomarańczowy odcień brazu.
Jasny puder służył mi do rozświetlania pod łukiem brwiowym i utrwalaniu korektora pod oczami, a żółtego nie używałam wcale, bo nie pasował mi kolorystycznie. Jak widać ni każdy deal jest taki świetny. Z jednej strony wielofunkcyjna paleta, a z drugiej jej funkcjonalność względem użytkownika?

Too Faced Le Grand Palais
cienie brokatowe po wykonaniu makijażu

Jako posumowanie powiem, że nie miałam jeszcze przyjemności używać kosmetyków Too Faced i po doświadczeniach z Le Grand Palais jakoś nie mam ochoty na testy. Formuły nie wszystkich cieni mi odpowiadały, a to trochę za dużo zamieszania, abym w przyszłości kolejny raz pokusiła się o gotową palet tej marki. Moja Le Grand Palais znalazła już nową właścicielkę. A ja jak lwica będę bronić swojego przekonania, że jednak wolę sama kompletować sobie palety. Marki takie jak MAC, Inglot czy Artdeco dają nam pełną swobodę wyboru i możliwość zakupu takich produktów, które będą nam dobrze służyć. W odpowiedniej tonacji czy kolorystyce.
Wiem, że pewnie pojawią się głosy, że takie rozwiązanie jest drogie. Ale czy nie jest drogo kupić paletę i nie używać połowy jej zawartości?

Ciekawa jestem jakie jest Wasze danie na ten temat? Wolicie gotowe palety, czy raczej preferujcie ich składanie. 

ISANA Dark Hair suchy szampon do włosów ciemnych

11/06/2019

ISANA Dark Hair suchy szampon do włosów ciemnych

Odkąd odkryłam suchy szampon Batiste (recenzja) dedykowany włosom brązowym, nigdy nie przypuszczałam, że znajdzie on godnego następcę.
ISANA Dark Hair "wpadł" mi w oko i do koszyka zupełnie niechcący, a że moje domowe zapasy uległy właśnie wyczerpaniu, więc postanowiłam zaryzykować i przetestować tego gagatka.


Isana suchy szampon do włosów ciemnych opracowany został specjalnie dla włosów ciemnych i idealnie nadaje się do mycia włosów na sucho pomiędzy zwykłymi zabiegami mycia głowy. W ciągu kilku sekund włosy zostają odświeżone i odzyskują swoją pełnię. Formuła odtłuszczająca, poprawia teksturę włosów, nadaje im większą objętość.

Zalety stosowania suchego szamponu:

*oczyszcza bez użycia wody,
*idealnie nadaje się do stosowania pomiędzy jednym a drugim myciem głowy,
*nadaje włosom świeży zapach,
*daje się łatwo wyszczotkować,
*nadje się do stosowania w sytuacjach awaryjnych.


SKŁAD INCI: Butane, Propane, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Alcohol Denat., Aqua, Distearyldimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Panthenol, Parfum, CI 77491, CI 77492, CI 77499.

Sposób użycia:
*nałożyć ciemny ręcznik na ramiona,
*starannie wyszczotkować włosy,
*wstrząsnąć pojemnikiem i z odległości ok. 20 cm równomiernie rozpylić suchy szampon na każde pasemko włosów,
*pozostawić krótko do wyschnięcia,
*włosy wytrzeć do sucha ręcznikiem i dokładnie wyszczotkować (ewentualne resztki pudru zdmuchnąć suszarką).

Suchy szampon do włosów ciemnych zawiera pigmenty i może pozostawiać kolor na jasnych ubraniach. Nie nadaje się on również do włosów jasnych lub siwych.
Przed pierwszym i każdym następnym użyciem mocno wstrząsnąć pojemnikiem. W ten sposób można zapobiec ewentualnemu zapchaniu się dyszy spryskiwacza.


Jak widzicie kolor ma ładny, aczkolwiek Batiste ma ciemniejszy odcień brązu. Po zastosowani na włosach mam wrażenie, że włosy są odrobinę bardziej sztywne i matowe (porównując do poprzednika), ale też są nieźle odświeżone i uniesione u nasady - a o to przecież chodzi. Nie pozostawia na włosach męczącego białego nalotu, którego trudno się pozbyć...brunetki i szatynki doskonale wiedzą o co chodzi.
Również zapach szamponu jest całkiem przyjemny, nie dusi i szybko ulatnia się z włosów.
Choć nie jest on ideałem, może śmiało konkurować z suchym szamponem Batiste. Niewątpliwym  atutem tego produktu jest również jego cena. Regularnie wynosi 9,90 zł, w promocji zapłacimy 7,80 zł.

Jestem bardzo ciekawa czy znacie ten produkt?

ORIGINS Ginger Kombucha Kremowa maska z glinką

11/04/2019

ORIGINS Ginger Kombucha Kremowa maska z glinką

Uwielbiam maseczki. To takie małe prywatne SPA, które możemy sobie fundować w zaciszu domowym. Na maski Origins mam ochotę od momentu, kiedy dostałam od koleżanki sporą próbkę jednej z nich... no i bardo przypadła zarówno mnie jak i mojej cerze do gustu.

ORIGINS Ginger Kombucha Kremowa maska z glinką

Ginger Kombucha  to kremowa maska z glinką, która wykorzystuje bogatą w przeciwutleniacze kombuchę z czarnej fermentowanej herbaty. Cera jest rozjaśniona, bardziej jednolita, gładsza i wygląda młodziej. Kombucha, występująca w Azji, jest probiotykiem, który zawiera mnóstwo dobrych bakterii, aby przywrócić równowagę i zwiększyć odporność.
Imbir, który znajdziemy w składzie dodatkowo rozjaśnia i głęboko oczyszcza pory, usuwając martwy naskórek i pozostawiając skórę bardzo gładką. Oprócz tych dwóch kluczowych składników znajdziemy już od początku składu INCI całe bogactwo olejków i ekstraktów roślinnych.
Kremowa maska ​​z glinki, która wchłania sebum, odtruwa, równoważy i pielęgnuje skórę, zapewniając zdrowy wygląd. A o jeśli glince mówimy - żółta glinka pomaga wchłonąć olej/sebum, oczyścić i odtruć. A mieszanka olejków z imbiru, bergamotki, goździków i masła pomarańczowego pozostawia skórę odświeżoną.

ORIGINS Ginger Kombucha Kremowa maska z glinką żółtą

Pomimo zawartości glinki, bogactwo olejków nie pozwala masce zaschnąć na skórze. Według tego co ja zauważyłam maska delikatnie się zsiada i jest niesamowicie łatwa w zmyciu. Żółty odcień glinki fajnie wygląda na skórze, ale lepiej uważać żeby tym kosmetykiem nie pobrudzić ubrania.
Zapach maski jest bardzo przyjemny i relaksujący. Ta maska zdecydowanie robi świetną robotę. Skóra jest promienna i gładka. Pory delikatnie zwężone. Warto również wspomnieć, że kosmetyk jest niesamowicie wydajny dzięki swojej kremowej konsystencji. Całość stanowi idealny detoks nawet dla bardzo wrażliwej cery.

ORIGINS Ginger Kombucha maska detoks detox

Skład INCI: Eau, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Butylene Glycol, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Kaolin, Silica, Peg,100 Stearate, Jojoba Esters, Glyceryl Stearate, Squalane, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/Vp Copolymer, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil(1), Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil(1), Eucalyptus Globulus Leaf Oil(1), Eugenia Caryophyllus (Clove) Bud Oil(1), Anthemis Nobilis Flower Oil(1), Salvia Sclarea (Clary) Oil(1), Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Leaf/Twig Oil(1), Zingiber Officinale (Ginger) Root Oil(1), Amyris Balsamifera Bark Oil(1), Myristica Fragrans (Nutmeg) Kernel Oil(1), Cinnamomum Zeylanicum Bark Oil(1), Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Limonene, Linalool, Eugenol, Citral, Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract, Hordeum Vulgare (Barley) Extract\ Extrait D'orge, Camellia Sinensis Leaf Extract, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Biotin, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Saccharomyces Ferment Filtrate, Hypnea Musciformis (Algae) Extract, Stearic Acid, Tribehenin, Caprylic/ Capric/ Myristic/Stearic Triglyceride, Gelidiella Acerosa Extract, Caffeine, Glycerin, Isostearic Acid, Cetearyl Alcohol, Polysorbate 60, Bis,Diglyceryl Polyacyladipate,2, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Carbomer, Stearyl Alcohol, Dimethicone, Caprylyl Glycol, Potassium Hydroxide, Polysorbate 20, Sodium Hyaluronate, Hexylene Glycol, Hydroxyethylcellulose, Disodium Edta, Sodium Dehydroacetate, Phenoxyethanol, Titanium Dioxide (Ci 77891), Iron Oxides (Ci 77492).

ORIGINS Ginger Kombucha maska do wrażliwej cery

Maska zamknięta jest w miękkiej tubie o pojemności 100 ml jej standardowa cena wynosi 105 zł, natomiast w obecnej w promocji zapłacimy 46,90 zł. Świetny deal i świetna maska.

Jestem ciekawa czy znacie kosmetyki Origins i które z nich polecacie?

Tom Ford Metallique Eau de Parfum

10/30/2019

Tom Ford Metallique Eau de Parfum

Chyba nie muszę nikogo, kto czytał post >>>  Tom FORD - kreator mody, perfum i urody   <<< przekonywać, że kocham pana Forda całym sercem, a jego perfumy w szczególności. Doceniam warsztat za kunszt, elegancję
i pomysłowe kompozycje. Kiedy tylko Metalique pojawiło się na półkach w perfumeriach nie mogłam oczywiście przejść obojętnie wobec takiego zapachu.
Metalique to zapach kwiatowo-aldehydowy.

źródło: TomFord.com


Czym są aldehydy?
Są to cząsteczki chemiczne powstające wskutek utleniania alkoholi. Możemy podzielić je na dwie grupy – te pozyskiwane z naturalnych olejków eterycznych i takie pochodzenia syntetycznego. Aldehydy w świecie zapachów są chętnie wykorzystywane, ponieważ bardzo wiernie potrafią naśladować aromaty naturalnie występujące w przyrodzie. Oprócz tego przedłużają też trwałość kompozycji i sprawiają, że zapach staje się bardziej intensywny. Mają również wpływ na to, jak perfumy rozwijają się w kontakcie z naszą skórą. (opis MonCredo)
źródło: TomFord.com


Tom Ford Metallique ma dosyć ciekawy skład:
Nuty głowy: aldehydy, bergamotka, różowy pieprz
Nuty serca: głóg, konwalia, heliotrop
Nuty bazy: ambrette, balsam peruwiański, wanilia, drzewo sandałowe

TOM FORD MÉTALLIQUE hipnotyzuje swoje wielbicielki pulsującym blaskiem nowoczesnej, pewnej siebie kobiecości - rozmyślnej, świetlistej i pełnej rozkwitu. Wyczarowana z uzależniających aldehydów połyskująca zbroja otula rozbrzmiewające główne nuty zmysłowych białych kwiatów niczym drogocenna, obsypana kwieciem, metalowa Wenus.
Otwierający się eksplozją lżejszych od powietrza aldehydów, zapach TOM FORD MÉTALLIQUE delikatnie unosi się na skórze jak haftowana suknia pełniąca rolę zbroi, metaliczna osłona, która zaczyna się jeszcze bardziej iskrzyć dzięki zderzeniu rześkich nut zielonej bergamotki z tryskającym życiem różowym pieprzem.



Pod metalicznie chłodną fasadą zapachu MÉTALLIQUE bije wspaniałe kwiatowe serce kompozycji, spotęgowane unikalnym zestawieniem delikatnej woni białych kwiatów głogu - przodka róży znanego ze swojego złożonego, korzennego aromatu — z subtelnymi nutami konwalii i narkotycznym nektarem heliotropu. Aura nasion ambrette nadaje ciepło drzewnym nutom balsamu peru. Delikatny zapach wanilii i kremowej warstwy drzewa sandałowego stanowi uzależniające, kontrastowe wykończenie, które dodatkowo napędza metaliczny kolor otwartej przestrzeni. Upajający i kontrastujący ostateczny akord, który wzmacnia otulający i poprawiający samopoczucie efekt.
Moje pierwsze wrażenia to było zderzenie bukietu białych kwiatów z pudrowo-mleczną bazą. Wanilii nie czuje w najmniejszym stopniu, ale bardzo podoba mi się doprawienie, dodatnie nutki ostrości za pomocą różowego pieprzu. Piżmo i balsam peruwiański nadają Metallique odrobinę czarnego charakteru. Ale tylko odrobinę, bo całość określiłabym mianem zapachu jesiennego i dodającego poza dawką optymizmu również pewności siebie. Kobieta Toma Forda nigdy nie obawia się wyjawiać światu swojej mocnej osobowości.
źródło: TomFord.com

Zapach jest niezwykle kobiecy i zapada w pamięć..... na wiele, wiele godzin - u mnie trwałość wynosi około 6-7 godzin. Rzekłabym również, że jest to bardziej zapach dla kobiet, ale jeśli któryś z panów lubi żeński pierwiastek może śmiało przetestować ten zapach.

Flakon TOM FORD MÉTALLIQUE odzwierciedla promienne piękno tego zapachu. Ukryty w wykonanym z gładkiego, srebrnego szkła flakonie z utrzymaną w złotej kolorystyce tabliczką i pasującym do niej korkiem, zapach ten dostępny jest w dwóch pojemnościach: 50 i 100 ml. Zupełnie inny niż flakony serwowane nam przez markę Tom Ford Beauty. Mnie osobiście kojarzy się z płynnym metalem. Zachwyca i przyciąga spojrzenie.


Jestem bardzo ciekawa czy miałyście już możliwość spotkać się z Metallique 
i jakie ten zapach zrobił na Was wrażenie?

Sisley PHYTO-TEINT ULTRA ECLAT lekki i aksamitny podkład rozświetlający cerę

10/28/2019

Sisley PHYTO-TEINT ULTRA ECLAT lekki i aksamitny podkład rozświetlający cerę

Nie ukrywam, że marka Sisley ostatnio podbija moje serce. Kosmetyki, które miałam okazję testować. Zarówno pomadka LE PHYTO ROUGE (recenzja) jak i tusz do rzęs SO VOLUME (recenzja) sprawiły ochotę na testowanie kolejnych kosmetyków. Generalnie to muszę się przyznać, że podkłady tj marki już używałam. Co prawda w próbkach, ale już wiedziałam mniej więcej czego mogę się spodziewać.

Sisley PHYTO-TEINT ULTRA ECLAT lekki aksamitny podkład rozświetlający cerę

PHYTO-TEINT ULTRA ECLAT to najnowszy beztłuszczowy podkład o przedłużonej trwałości, dla jednolitego, naturalnego i promiennego efektu makijażu. W swojej formule posiada system rozpraszający światło, dzięki temu cera wygląda promiennie i nieskazitelnie. A niedoskonałości zostają wizualnie rozmyte (blurred).
*Kompleks mineralny pomaga wydobyć naturalny blask skóry dzień po dniu.
*Ekstrakt z nasion gryki działa niczym tarcza przeciw zanieczyszczeniom.
*Ekstrakt z malwy i ekstrakt z gardenii nawilża, nadając cerze komfort i wypoczęty wygląd (test ex vivo).
*Ekstrakt z gardenii - wykazuje właściwości nawilżające, łagodzące i zmiękczające.
*Asparaginian magnezu - wygładza, wzmacnia, dotlenia i mineralizuje skórę, pomaga innym solom mineralnym wniknąć w głąb skóry. Poprawia wygląd, zmniejsza przetłuszczanie i zwęża pory.
*Glukonian cynku - hamuje rozwój drobnoustrojów, oczyszcza skórę, istotnie poprawia jej wygląd, nadaje gładkość, odblokowuje pory i reguluje wydzielanie sebum.
*Glukonian miedzi - składnik antyoksydacyjny i regenerujący. Stymuluje syntezę kolagenu i fibroblastów w skórze, przyspiesza gojenie ran, zapobiega zmarszczkom, rozstępom, utracie jędrności i elastyczności skóry. Ma także zdolność do usuwania już istniejących zmarszczek i blizn, do usuwania uszkodzeń kolagenowych.

Sisley PHYTO-TEINT ULTRA ECLAT podkład rozświetlający cerę

Podkład ma bardzo ciekawą konsystencję, taką kremowo-plastyczną. Świetni rozkłada się na skórze, a jego poziom krycia można swobodnie budować od naturalnego do takiego dobrze kryjącego. Nawet moje przebarwienia zostały ładnie rozmyte na brzegach i nie wyglądały źle.
Cera wygląda pięknie. Jest świetlista, ujednolicona i wygładzona - taki efekt wewnętrznego piękna. Dzień po dniu cera wyraźnie odzyskuje naturalny blask, jest nawilżona i lepiej chroniona przed zanieczyszczeniami przez cały czas noszenia makijażu.

Sisley PHYTO-TEINT ULTRA ECLAT 0+ Vanilla swatches

Trwała, lekka i łatwa do blendowania konsystencja pozwala na uzyskanie bardzo naturalnego, aksamitnego wykończenia. Gama kolorystyczna to 8 z 14 dostępnych (na świecie) naturalnych, ultra-świetlistych odcieni, dopasowanych do różnych kolorów i odcieni skóry. O dziwo muszę przyznać, że podkład bardzo fajnie dopasowuje się do odcienia cery i niczym krem bb magicznie ujednolica się ze skórą. Zupełnie jak "druga skóra".

Sisley PHYTO-TEINT ULTRA ECLAT lekki aksamitny podkład rozświetlający cerę

Makijaż można aplikować za pomocą dłoni lub pędzla do podkładu, wykonując delikatne pociągnięcia. Rozpoczynamy od środka twarzy i kierujemy się na zewnątrz.

Skład INCI: water/eau (aqua), dimethicone, phenyl trimethicone, butylene glycol, silica, peg/ppg-18/18 dimethicone, isohexadecane, trimethylsiloxysilicate, ethylene/acrylic acid copolymer, polysorbate 20, dimethicone crosspolymer, sodium chloride, polygonum fagopyrum (buckwheat) seed extract, malva sylvestris (mallow) flower extract, gardenia florida flower extract, disodium cocoyl glutamate, aluminum/magnesium hydroxide stearate, citric acid, sodium cocoyl glutamate, magnesium aspartate, zinc gluconate, poloxamer 338, copper gluconate, fragrance (parfum), phenoxyethanol, sodium dehydroacetate, sodium benzoate, potassium sorbate, may contain [+/- titanium dioxide (ci 77891), iron oxides (ci 77491, ci 77492, ci 77499)], hexyl cinnamal, alpha-isomethyl ionone, citronellol, linalool, eugenol, geraniol, coumarin, benzyl salicylate. il#1a

Sisley PHYTO-TEINT ULTRA ECLAT

Nawet po całodziennym noszeniu makijażu, podkład prezentuje się na skórze całkiem nieźle. Jeśli pojawiło się sebum wygląda bardziej jak taki blask na skórze, a nie tłusta warstwa.
Zachwyca mnie również fakt, że podkład nie ściera się z twarzy i pomimo poprawek oraz odciskania nadmiaru wspomniano sebum wygląda niemal idealnie. Buzia prezentuje się zdrowo, gładzitko, pory są lekko wypełnione i ukryte. Tak ładnie, że aż nie mogłam się napatrzeć podczas pierwszych aplikacji tego kosmetyku. Co do właściwości pielęgnacyjnych to mogę powiedzieć, że pomimo długotrwałość skóra nie jest ani odwodniona ani wysuszona.
Generalnie jestem zachwycona jak Sisley PHYTO-TEINT ULTRA ECLAT  ulepsza skórę. Jest to jeden z niewielu ulubieńców, których testowałam w tym roku i mogę szczerze  powiedzieć, że efekt końcowy mnie zachwyca. Piękna buteleczka z mlecznego szkła ma pojemność 30 ml i kosztuje około 330 zł. Jestem niesamowicie zachwycona i śmiało mogę powiedzieć, że w tym roku testowałam wiele podkładów, ale tylko dwa z nich zachwyciły mnie totalnie. Sisley PHYTO-TEINT ULTRA ECLAT jest jednym z nich.


Yonelle Infusion Lift "Zastrzyk młodości" z retinolem

10/25/2019

Yonelle Infusion Lift "Zastrzyk młodości" z retinolem

Kosmetyki Yonelle bardzo lubię. Jest to pielęgnacja przeznaczona dla takich kobiet jak ja, czyli w przedziale wiekowym 40+. Ta pielęgnacja sprawdza się u mnie wyśmienicie, więc zawsze jestem ciekawa nowości, które oferuje nam marka. Ten zestaw używałam latem i mogę śmiało stwierdzić, że pomimo bogatego składu, konsystencje świetnie się sprawdzają czy to w pielęgnacji czy też jako baza pod makijaż.


Infusion Lift Cream N°1 Liftingujący Krem Infuzyjny N°1 

Kosmetyk nie tylko luksusowy ale skuteczny i przeiwzmarszczkowy. może być stosowany jako pielęgnacja na dzień i na noc. zastosowana w tym kosmetyku została infuzyjna technologia nanodysków™ i czyste źródło bioenergii, odmładzającej komórki produkujące kolagen, elastynę i kwas hialuronowy. krem stanowi skuteczną terapię liftingującą. zmarszczki są wyraźnie spłycone (działanie kwasu hialuronowego), skóra ujędrniona, dobrze napięta, elastyczna, optymalnie nawilżona. cera zyskuje świeżość i młodzieńczy wygląd. i powiem szczerze, że to widać po jakimś czasie stosowania tego kosmetyku.


Działanie kremu jest wsparte między innymi składnikami aktywnymi:
*Peptydy  - mają silne działanie odmładzające, przeciwzmarszczkowe. Przywracają gęstość i odpowiednie napięcie skórze
*Retinol  - działa przeciwstarzeniowo, spłyca zmarszczki, spowalnia powstawanie nowych. Stymuluje produkcję kolagenu  i kwasu hialuronowego, zwiększając elastyczność i jędrność skóry. Dodatkowo retinol  rozjaśnia przebarwienia
*Kwas hialuronowy  - ma działanie nawilżające, wygładzające, przeciwzmarszczkowe
*Glukozyd MG6P - przedłuża żywotność komórek
*Aminokwasy - stanowią składnik NMF  (naturalnego czynnika nawilżającego), wykazują działanie nawilżające, wygładzające
*Optyczny reduktor zmarszczek - zmniejszają widoczność zmarszczek, działają rozświetlająco.


Oprócz świetnego działania kremu nie muszę chyba zwracać uwagi na przepiękne opakowania. Ten słoiczek (50m/219zł) w kolorze pudrowego różu wygląda wyjątkowo słodko i stanowi ozdobę łazienki.
Sama metoda aplikacji też jest bardzo interesująca. Nakładamy szpatułką porcję kremu na opuszki palców obu dłoni. Pocierając nimi ogrzewamy go delikatnie i nakładamy na twarz i szyję. Wykonujemy delikatny masaż tak aby skóra wchłonęła cenną zawartość kremu w trakcie automasażu. Instrukcję można obejrzeć na www.yonelle.pl. Te dodatkowe 2 minutki sprawią, że skóra stanie się gładsza i bardziej szczęśliwa.
Jak już wspomniałam na wstępie krem nadaje się dla dojrzałych cer ponieważ jego skład jest ukierunkowany na działanie anti-aging, orzeźwiające, przeciwzmarszczkowe i liftingujące.

Skład INCI:

Infusion przeciwzmarszczkowy krem odżywczy pod oczy

„Zastrzyk młodości” z retinolem. Krem – zastrzyk przeciwzmarszczkowy stosujemy na noc i przeznaczony jest on do każdego rodzaju skóry. Ma działanie regenerujące. Jest biologicznie zgodny ze skórą, bardzo bogaty w naturalne składniki aktywnie poprawiające kondycję delikatnej skóry powiek i pod oczami. Redukuje zmarszczki mimiczne, statyczne oraz inne, powstałe w wyniku starzenia się i słabego nawodnienia. Wspomaga odnowę biologiczną skóry, błyskawicznie nadając jej aksamitną gładkość i elastyczność. Zmniejsza podatność na podrażnienia. Krem pozostawia wielki komfort nasyconej, sprężystej, odżywionej skóry wokół oczu. Do suchej skóry polecamy jest również do stosowania na dzień, aby ochronił skórę przed przesuszeniem. Dzięki najnowszym technologiom osiągnięto zwiększenie o 340%* wnikania w głąb skóry stabilnego retinolu, zamkniętego w NANODYSKACH™, zapewniających jego kontrolowane i przedłużone działanie, oraz kompleksowi 7 superaktywnych składników poprawiających jakość skóry.
A jeśli chodzi o składniki aktywne w kremie znajdziemy między innymi: NANODYSKI z retinolem, Aktywne peptydy, Polisacharydy liftingujące, Kwas hialuronowy, D-pantenol, Witamina E, Dermozgodne lipidy: ceramidy, olej jojoba, fosfolipidy, olej Tsubaki.

Skład INCI:

Wpływa to na poprawę skuteczności działania oraz mniejsze ryzyko podrażnień. Produkt zawiera bogactwo składników aktywnych, które poprawiają kondycję skóry wokół oczu. Skóra staje się aksamitnie gładka i miękka w dotyku. Krem posiada bogatą, konsystencje natłuszczającą, ale proszę nie mylić jej z tłustą warstwą. Świetnie uelastycznia skórę, pozostawiając na powierzchni delikatny film ochronny i sprawia, że nawet korektor lepiej pracuje w ciągu dnia, nie wchodząc tak bardzo w zmarszczki mimiczne.


Kto może stosować ten krem?
Generalnie wszystkie osoby, których skóra objawia oznaki starzenia; która posiada zmarszczki mimiczne oraz statyczne; gdzie jest widoczna utrata jędrności, elastyczności, zwiotczenia, przesuszenia oraz jako prewencja przeciwstarzeniowa w wieku dojrzałym.

Śliczny słoiczek o pojemności 15ml/189 zł cieszy oko. Jego zawartość jest tak fajna i wydajna, że starcza na dłuższy okres czasu. Na ile dokładnie nie pamiętam, bo zazwyczaj używam inny krem na dzień i inny na noc więc jakoś tej informacji nie zakodowałam. Seria Infusion jest bardzo fajna i zdecydowanie mogę ją polecić osobom, które chcą już bardziej zadbać  o swoją cerę 40+

Jestem ciekawa czy znacie kosmetyki marki Yonelle i które należą do Waszych ulubionych?