L'ARTISAN PARFUMEUR Premier Figuier Extreme EDP

9/19/2017

L'ARTISAN PARFUMEUR Premier Figuier Extreme EDP



Jedyna rzecz, którą uwielbiam w chłodniejszej pogodzie to możliwość powrotu do zapachów. Ukochanych kompozycji, które w dziwny sposób przestają męczyć. Zaczynają się coraz ładniej układać na skórze.
 
Mamy chłodny wrzesień i tym samym wracamy do testowania perfum z naciskiem na niszę.
Kompozycja, którą dzisiaj opisuję to akurat ten rodzaj niszy, której nie rozumiem. Jako fance cieplejszych
i słodszych aromatów troszkę trudno odebrać mi tak ziołowy bukiet.


Premier Figuier Extrême - Eau de Parfum
L'ARTISAN PARFUMEUR Premier Figuier Extreme to ciekawa kompozycja, która kojarzy się z krajami śródziemnomorskimi. Kto miał do czynienia z drzewkami figowymi wie doskonale o co mi chodzi.

Nuty głowy: kwiaty kolcolistu, liście figowca
Nuty serca: drewno sandałowca, świeże figi, mleko migdałowe
Nuty podstawy: drewno figowca, mleczko kokosowe, suszone owoce, pinia.
Na stronie producenta znajdują się tylko trzy kluczowe składniki: figa, liście figi i drzewo figowe.

Premier Figuier Extreme to błogi aromat odpoczynku. Leżąc leniwie w cieniu drzewa figowego nasze zmysły pieści słodycz zachodzącego słońca. Delikatny aromat suszonych owoców, ziołowe albo powiem raczej zielone, świeże figi i delikatna mleczna mdłość sprawiają, że odpływam. Odpoczywam po całym dniu. Zmysłowe drzewa tylko potęgują to niesamowite uczucie. I tyle. Więcej cudów niestety nie można się spodziewać. Zapach stoi w miejcu nie rozwija się i nie ukazuje nic nowego.

Niech nikogo nie zmyli również „Extreme” w nazwie, które według mnie nie ma absolutnie nic wspólnego
z odbiorem zapachu. Nie rozumiem intencji osoby odpowiedzialnej za tę nazwę.
Premier Figuier Extreme jest bardzo ciekawym aromatem - tego nie można mu odmówić. Nie jest to jednak ta szuflada niszy, która mnie osobiście zachwyca i fascynuje. Nie wykluczam natomiast dalszych testów, zapachów tej marki. Bardzo intrygują mnie Dzongkha, Dzing!, Noir Equis czy L’Eau D’Ambre Extreme. Te przygody zapowiadają się bardziej fascynująco.

Znacie L'Artisan Parfumeur? Może polecicie mi któryś z zapachów?

 

Zmiany, zmiany, zmiany...........

9/17/2017

Zmiany, zmiany, zmiany...........

Od dłuższego już czasu chodziły mi po głowie zmiany związane z blogiem. Ale tak naprawdę sama nie wiedziałam czego chcę. Przez okres wakacji zrobiłam prawdziwą burzę mózgów.
Zmiany były potrzebne. Nie twierdzę, że było źle, ale stary szablon już zaczynał mnie męczyć. Był zbyt minimalistyczny. Tak to wyglądało.




Nowy szablon jest kolorowy, dynamiczny i niesamowicie mi się podoba. Ogromne podziękowania składam w tym miejscu Karolinie (www.karografia.pl), która ogarnęła moje wszystkie pomysły i jeszcze uratowała sytuację, kiedy okazało się, że źle podpięłam domenę. Tak! Czasami nie warto unosić się honorem i udawać Zosię samosię. Dzięki kochana! Jak pisałam w piątek sprawiłaś, że uśmiech nie schodzi mi z twarzy kolejny dzień :-*

Zakładając blog prawie 3 lata temu nie zastanawiałam się również nad nazwą. Jej długością, znaczeniem. Nie zrozumcie mnie źle, nadal lubię "lepszą wersję samej siebie", ale to powiedzenie stało się ostatnio tak oklepanym frazesem, że zaczęło mi wręcz uwierać.
Tak więc przechodząc do sedna dzisiejszego wpisu. 

Witam ponownie w moim małym świecie, który przeszedł generalny remont i już dochodzą mnie słuchy, że podoba się bardziej niż poprzednie M1.


Dziękuję wszystkim czytelnikom! Dziękuję Wam za każde odwiedziny, każdy komentarz. Dziękuję dziewczynom za wsparcie i pomoc zawsze kiedy tylko zapytałam czy poprosiłam. Marta, Marti, Agata i jeszcze jedna Agata i Asia - jesteście wspaniałe.

Zapraszam do obserwowania bloga TU i w social mediach.
Życzę miłej lektury i zapraszam do kontaktu w komentarzach. A sobie życzę dalszego rozwoju :-)


Dajcie znać w komentarzach jak podobają się Wam zmiany?

Paradise Extatic Mascara od L'Oreal Paris jeden z najlepszych tuszy do rzęs w tym roku

9/15/2017

Paradise Extatic Mascara od L'Oreal Paris jeden z najlepszych tuszy do rzęs w tym roku


Rzadko kiedy ulegam pokusom na produkty reklamowane przez tak zwanych makijażowych guru, zwłaszcza tych na youtube.
Z zaciekawieniem oglądałam pierwsze wrażenia z testowania nowego tuszu do rzęs Paradise Extatic od L’Oreal.  Wiele osób porównywało ją do kultowej maskary Better Than Sex Too Faced. Niestety nie miałam jej okazji używać tej drugiej więc nie porównam obu produktów. Przedstawię tylko wrażenia z używania Paradise Extatic.


Tusz do rzęs Paradise Extatic L'Oréal Paris dzięki formule o balsamicznej konsystencji otulającej każdą rzęsę i miękkiej jak piórko klasycznej szczoteczce, pielęgnuje, wydłuża
i pogrubia rzęsy.



Formuła tuszu zawiera olejek rycynowy i ekstrakt z chabru. Oba te składniki sprawiają, że rzęsy są miękkie i delikatne.
Tusz jest dosyć gęsty, więc już od pierwszego użycia idealnie nakłada na rzęsy równą warstwę piekielnej czerni. Bez problemu maluje każdą rzęsę, a balsamowa konsystencja ani nie kruszy się, ani nie osypuje. Nie wysycha na sztywno, a rzęsy pozostają miękkie
i elastyczne. Również kolejna dokładana warstwa nie powoduje sklejania, jakichś innych mało estetycznych problemów, czy wykonania poprawek makijażu w ciągu dnia.
Zapomniałam również dodać, że Paradise Extatic schnie w czasie idealnym, ani za szybko ani za długo. 




Skład INCI: Aqua/ Water, Paraffin, Potassium Cetyl Phosphate, Copernicia Cerifera Cera/ Carnauba Wax, Ethylene/ Acrylic Acic Copolymer, Styrene/ Acrylates/ Ammonium Methacrylate Copolymer, Cera Alba/ Beeswax, Synthetic Beeswax, Bis- Diglyceryl Polyacylapaptide- 2, Polybutene, Cetyl Alcohol, Steareth- 20, Glyceryl Dibehenate, Steareth- 2, Phenoxyethanol, Hydroxyethylcellulose, Acacia Senegal Gum, Tribehenin, Caprylyl Glycol, Glyceryl Behenate, Sodium Dehydroacetate, Hydrogenateg Jojoba Oil, Hydrogenated Palm Oil, Disodium EDTA, Butylene Glycol, Sodium Laureth Sulfate, Tetrasodium EDTa, Ricinus Communis Oil/ Castor Seed Oil, Maltodextrin, Potassium Sorbate, BHT, Centaurea Cyanus Flower Extract [+/- May Contain: CI 77499/ Iron Oxides]. (F.I.L. B206093/1).
 

SZCZOTECZKA
Specjalnie wyprofilowana klasyczna i niesamowicie miękka szczoteczka perfekcyjnie rozprowadza tusz,otula każdą rzęsę  i sprawia, że uzyskujemy efekt intensywnego pogrubienia. Z każdym kolejnym ruchem rzęsy zyskują jeszcze bardziej zjawiskową objętość i całkiem przyzwoitą długość.
Szczotka ma dosyć duży gabaryt, ale nie sprawia on trudności w aplikacji. Jeszcze nie udało mi się ani razu pobrudzić powieki podczas wykonywania makijażu.
Szczoteczka ma kształt klepsydry i pomimo początkowych obaw muszę stwierdzić, że bardzo dobrze maluje się nią rzęsy. Dozuje idealną ilość kosmetyku. W sam raz na wykonanie makijażu obu oczu.




OPAKOWANIE
Klasyczna, odkręcana tuba. Kolor Rose Gold dodatkowo cieszy oko. To do czego mogę się przyczepić to brak tego małego „klik”, który daje mi gwarancję, że dobrze zamknęłam
i dokręciłam tusz.

U góry: po prawej stronie jedna warstwa tuszu, na dole dwie warstwy


Paradise Extatic używam już kilka tygodni i z czystym sumieniem stwierdzam, że jest to świetny tusz do rzęs. Rzęsy stają się widocznie pogrubione, wydłużone i intensywnie czarne, a jednocześnie delikatne i odczuwalnie miękkie.
Bardzo podoba mi się, że tak fajny i dobry jakościowo kosmetyk jest dostępny w drogeriach. Jedynie cena wzbudza niemałą konsterację, bo tusz do rzęs o pojemności 6,4 ml producent wycenia na ponad 60 zł. Polecam polować na wszelkiego rodzaju promocje. Za moją sztukę zapłaciłam 32 zł.

Z powodu głębokiej, aksamitnej czerni jest również delikatny problem ze zmyciem makijażu oczy. To znaczy jedynie, że trzeba się odrobinę dłużej pobawić, ale efekt w ciągu dnia całkowicie wynagradza wieczorny demakijaż.


Jestem zachwycona.
Makijaż wygląda pięknie.
Przez cały dzień nie muszę się absolutnie niczym martwić.
Żegnaj pando pod oczami! 


Kosmetyczne szaleństwo - wakacyjne nowości, prezenty urodzinowe i inne

9/10/2017

Kosmetyczne szaleństwo - wakacyjne nowości, prezenty urodzinowe i inne

Zazwyczaj nie robię wpisów, odnośnie zakupów czy przesyłek, które otrzymałam.
Ale ponieważ sporo osób wyraziło zainteresowanie nowościami, zatem spełniam Wasza życzenie :-)
W tym roku zarówno wakacje jak i moje urodziny były dla mnie nader udane, więc zapraszam na małe chwalenie się. A w komentarzach dajcie koniecznie znać, które kosmetyki Was najbardziej zainteresowały.


Zaczynam od prawdziwej petardy tych wakacji. Kolekcja Marc Jacobs Coconut Collection sprawiła, że nie tylko zakochałam się w tej eleganckiej bieli, ale również do mojej kosmetyczki trafiły brązer 104 TAN TASTIC i super mięciutki pędzel. Ponieważ zaprzyjaźniamy się już dwa miesiące niebawem ukaże się więcej na temat tych produktów.


To, że kocham MACa nie jest dla nikogo tajemnicą.  Jesienny makijaż  będzie pod znakiem Love Thing na policzkach, a cienie w mojej palecie zostały uzupełnione o kolory Naked Lunch i Vex (którego kiedyś szczerze nie lubiłam, a teraz nie wyobraża sobie, żeby mogło go zabraknąć).


Jesienią zmierzę się również z legendą jaką jest Beautyblender. Miałam jego odpowiedniki, które zachwycały mniej lub więcej, więc zobaczę wreszcie o co tyle krzyku.
Ponieważ moja ukochana baza Primer Potion z Urban Decay zmierza do końca tubki, postanowiłam sobie przetestować inny kosmetyk, który ma bardzo dobre opinie. Smashbox 24 Hour Primer Finish - miej się na baczności, bo masz bardzo wysoko postawioną porzeczkę.


Jakiś czas temu miałam okazje uczestniczyć w bardzo ciekawych warsztatach przygotowanych przez markę Laura Mercier. Dostałam również bardzo fajne miniaturki: Ful Blown Volume Supreme Mascara i pomadkę Velour Lovers. Jeśli wyrazicie zainteresowanie to opublikuję więcej na ten temat na blogu.


Eisenberg Paris Eye and Lip Contour Cream - świetny, lekki balsam pod oczy. Więcej nie zdradzę, bo mam już gotowe wnioski i recenzję po dwóch miesiącach używania.
Moja radość nie miała końca kiedy trafił do mnie jeden z ukochanych zapachów Rouge&Noir (TU możecie zobaczyć recenzję), w postaci ekstraktu perfum z linii L'Art du Parfum. Jesień będzie piękna 💖


Jesień to również doskonały czas, aby pomóc naszej skórze rozprawić się z pozostałościami lata. I nie mam tu na myśli opalenizny :-P, ale przebarwienia. Osoby czytające blog, wiedzą,
że akurat mam z tym problem, więc będę się wspomagać nowościami marki Ducray z serii Melascreen dedykowanym temu właśnie problemowi.


Lierac to moja kolejna ulubiona marka jeśli chodzi o pielęgnację cery. Lumilogie to krem duo dzień/noc przeznaczony do pielęgnacji cery z przebarwieniami. Zobaczymy jakie cuda zdziała.
O mgiełce HYDROGENIST mogliście poczytać w poprzednim wpisie na blogu. Jest on również podlinkowany w nazwie kosmetyku.
Olejek Sensuelle do twarzy, ciała i włosów jest również kultowym kosmetykiem, więc kolejna legenda w mojej łazience, z którą przyjdzie mi się zmierzyć.


LIQ CC i LIQ CG od Liqpharm to kolejne produkty, które mam ogromną nadzieję,
że wspomogą moją cerę w czasie jesieni i walki o lepszy wygląd i pozbycie się przebarwień.


Wakacje upłynęły pod znakiem testów produktów marki Wella dla ofeminin.pl i kojącego kremu nawilżającego Pro-Tolerance marki Mixa dla wizaz.pl. Jeśli któryś z kosmetyków wzbudził wasze zainteresowanie dajcie znać w komentarzach.  


Na promocjach w Rossmannie i Superpharm skusiłam się jedynie na sławną kulkę Vichy,  odżywczą wcierkę Jantar- może powstrzyma wypadanie włosów i Franck Provost 10 w1 maskę keratynową. Jakoś nie kusiło mnie na więcej, a tłumy w drogeriach i panujący obłęd działały w drugą stronę i wcale nie zachęcały do zakupów.


Kilka dni temu w ramach akcji #przyjaciółkiNivea , otrzymałam paczkę z nowościami. Seria Urban Skin ma za zadanie chronić skórę przed miejskimi zanieczyszczeniami. Zrobię niebawem wpis informacyjny, ponieważ te kosmetyki muszą poczekać na swoją kolej.


I na sam koniec ostatnia wizyta w Hebe. Dzięki akcji marketingowej, która miała miejsce kilka miesięcy temu otrzymałam w prezencie/podziękowaniu bon na zakupy. Oprócz rzeczy codziennego użytku trafiłam na prawdziwą petardę kosmetyczną. Kto już wypatrzył? Po niedzieli będzie wpis na blogu na ten temat.

Przyznajcie sami..... Czyż jesień nie będzie ekscytująca?