Co ma wspólnego Claudia Schiffer z marką Artdeco?

9/24/2017

Co ma wspólnego Claudia Schiffer z marką Artdeco?

Dla tych młodszych pokoleń, które być może nie wiedzą kim jest Claudia Schiffer podpowiadam, że jest to PRAWDZIWA „super modelka”.Jako jedna z gwiazd wybiegów mody przecierała szlaki w latach 90-tych, dzisiejszym dziewczynkom/celebrytkom bawiącym się w modelki. 

supermodelka i jej nowa linia kosmetyków do makijażu

Nie ukrywam, że kiedy tylko dowiedziałam się, że we wrześniu będzie miała miejsce premiera nowej marki Claudia Schiffer Make Up bardzo się ucieszyłam. To była tylko kwestia czasu kiedy ta ikona mody będzie miała własną markę i linię kosmetyków. Dziwię się tylko dlaczego, żadna marka nie wpadła na to wcześniej.


Dzięki współpracy z marką Artdeco powstała siostrzana marka Claudia Schiffer Make Up. Nie obawiajcie się to nie jest edycja limitowana, która zaraz zniknie, tylko permanentna linia kosmetyków, która sukcesywnie będzie uzupełniana. Ideologią marki jest prostota i szczerość. O czym dowiesz się jeszcze w trakcie czytania.
Sama Claudia była bardzo zaangażowana w proces tworzenia, projektowania i produkcji kosmetyków. Wiele symboli nawiązuje zresztą do jej prywatnego życia i kariery. Jako ciekawostkę powiem, że symbol chmurki, który znajduje się na opakowaniach pochodzi od przezwiska nadanego jej przez Karla Lagerfelda - cloud z ang. chmurka – Claudia. W nawiązaniu do tego, na pomadkach znajdują się wygrawerowane kropelki deszczu.


Design opakowań kompaktowych kosmetyków tworzył Fabiene Baron, jeden z wiodących dyrektorów artystycznych odpowiedzialnych za sukcesy i wizerunek produktów chociażby takich mistrzów jak Tom Ford. Wizualizację marki i opakowań kartonowych tworzyła jedna
z najbardziej szanowanych i nagradzanych agencji konsultingowych w Wielkiej Brytanii – Made Thought.


Przejdźmy zatem do samych kosmetyków. Linia Claudia Schiffer została zaprojektowana dla kobiet. W taki sposób, abyś weszła do perfumerii i nie musiała zastanawiać się i wybierać spośród 20 odcieni pomadki. Do wybory jest na razie tylko pięć kolorów. Żelowe formuły, wypełniają i wygładzają, a świetna pigmentacja przykrywa usta już po pierwszym pociągnięciu.


Transparentny puder utrwalający ma niesamowitą formułę. Nie bieli, nie rozjaśnia skóry,
a jedynie pozostawia na niej pył rozświetlający, który zmiękcza rysy twarzy.


Brązery i róże opracowane na bazie transparentnej formuły nie pozwolą ci zrobić sobie krzywdy i plam na twarzy podczas aplikacji. Działają w myśl zasady, że lepiej dołożyć koloru, aby uzyskać zadowalającą intensywność niż zmywać popsuty makijaż.






Moim hitem, który teraz mam okazję testować jest rozświelający puder pod oczy.
Jest moc i rozmycie takich niedoskonałości jak zmarszczki.


Zapomniałam również dodać, że produkty pudrowe nie zawierają w swoim składzie talku! Co pewnie ucieszy większość użytkowniczek. 



W kolekcji Claudia Schiffer znajdziemy jeden tusz do rzęs, który dzięki zawartości elastycznych polimerów i odżywczego wosku carnauba zapewni zarówno objętość
i podkręcenie. A klasyczną szczoteczkę pokocha wiele użytkowniczek. Płynny liner, który miałam okazję oglądać ma cieniutką końcówkę, maluje bardzo ładne, czarne kreski.


Cienie, które można dostać w tej kolekcji to dwie palety, po cztery komplementujące się wzajemnie kolory. Na zdjęciu powyżej znajduje się paleta Nr. 19 


Znajdziemy również cztery pojedyncze cienie i tu już dwa wpadły mi w oko.
Na uwagę zasługuje również podkład, nadający skórze transparentne wyrównanie kolorytu. Natomiast dzięki hybrydowej formule łatwo można poziom krycia budować. Utrzymuje się na skórze długo i daje welwetowe wykończenie.

Poza wymienionymi kosmetykami w kolekcji znajdują się jeszcze lakiery do paznokci, konturówki do ust, korektory, róż w płynie, rozświetlacz czy baza pod makijaż, która nie tylko rozświetla skórą, ale również przedłuża trwałość makijażu. Wiele, wiele bardzo ciekawych kosmetyków. 

Podsumowując - nowe, zachwycające formuły. Design nie ukrywam, że przyciąga oko. Fanki malowideł pokochają opakowania w kolorze delikatnego różowego złota.
Bez talku – bez parabenów – bez substancji zapachowych.
Jest moc i bardzo polecam przyjrzenie się tej kolekcji, dostępnej nie tylko stacjonarnie, ale również w sprzedaży internetowej w Perfumeriach Douglas.
Dziękuje również cudownej kobiecie Izie Bórzyńskiej za zaproszenie i udzielenie informacji na temat całej kolekcji. Wszystkich zainteresowanych zaprasza serdecznie na FB Izy tam możecie zapoznać się z jej twórczością Studio Wizażu Izabela Bórzyńska.

Który z kosmetyków spodobał Ci się najbardziej?





Nawilżający krem dotleniający HYDRAGENIST Crème Hydratante Oxygénante Repulpante od Lierac

9/22/2017

Nawilżający krem dotleniający HYDRAGENIST Crème Hydratante Oxygénante Repulpante od Lierac

Jak ważny dla skóry jest odpowiedni poziom nawilżenia tego nie musze chyba nikomu tłumaczyć. Tematem przewodnim całej serii kosmetyków jest : NAWILŻENIE - WYPEŁNIENIE – DOTLENIENIE. Czyli generalnie mówiąc korygowanie objawów związanych z odwodnieniem, utratą świeżości, zmarszczkami i drobnymi liniami.

nawilżający i dotleniający krem dla cery suchej i odwodnionej

Od wielu już lat przykładam staranną wagę do odpowiedniej pielęgnacji. Cały czas poszukuję nowych kosmetyków, które pomogą mojej biednej odwadniającej się cerze.



Laboratoria LIERAC PARIS oferują w kosmetykach HYDRAGENIST - unikatowe rozwiązanie infuzji tlenowej inspirowane techniką medycyny estetycznej.
Zawarty w HYDRAGENIST kompleks HYDRA O (biomimetyczny tlen, kwas hialuronowy, liście Ambiaty, koncentrat witamin i minerałów) aktywuje procesy nawilżania i przyczynia się do opóźnienia procesów starzenia poprzez nawilżenie, dotlenienie i wypełnienie skóry na powierzchni i w głębi. Drobne zmarszczki i linie zostają wygładzone, a cera odzyskuje blask/rozświetlenie i świeżość.
Lierac, prekursor kosmetyków hybrydowych, stworzył unikalne połączenie tego co najlepsze w nauce i naturze, opracowując kompleks HYDRA O, który otula skórę, skutecznie ją nawilżając i przynosząc suchej skórze uczucie głębokiego komfortu. Pozostałe składniki aktywne kremu to:  NMF 5%, pigmenty "soft focus" 1% oraz masło morelowe 1% (uzyskane z oleju z pestek moreli, które koi, nawilża i odżywia skórę).


KONSYSTENCJA:   Lekka, świeża i dobrze wchłaniająca się konsystencja, o subtelnym różanym zapachu, z delikatnymi nutami białych kwiatów. Testowany pod kontrolą dermatologiczną. Nie zatyka porów. Bez parabenów. Idealny dla skóry suchej i bardzo suchej. Bez względu na przedział wiekowy.

SPOSÓB UŻYCIA:  Aplikować codziennie rano i/lub wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, delikatnie wmasowując. Można stosować oddzielnie lub wraz z Nawilżającym Serum Dotleniającym Hydragenist.


Hydragenist Crème Hydratante Oxygénante Repulpante jest  jednym z moich letnich ulubieńców. Świetna nietłusta i praktycznie natychmiast wchłaniająca się konsystencja, rewelacyjnie dogadywała się z moją kapryśną i przetłuszczającą się cerą. Krem stosowałam na noc, co prawda pod inne serum, ale nawilżenie jakie dostała moja buzia jest na bardzo dobrym poziomie. Jak wspominałam wcześniej na dzień używałam (i używam nadal) mgiełki nawilżającej z serii Hydragenist, a na wieczór krem. Jestem tym duetem zachwycona. Moja skóra wygląda nieźle, ale również zauważyłam, że rzeczywiście linie mimiczne złagodniały, co widać zwłaszcza po wykonaniu makijażu. Wcześniej w liniach „uśmiechu” zawsze gromadził mi się fluid, a teraz to zjawisko zostało znacznie zminimalizowane. Skóra zyskała ukojenie i komfort nawilżenia na wizualnie widocznym poziomie.
Krem Hydragenist nadaje się również jako baza pod makaijaż. Nie powoduje nadmiernego przetłuszczania się skóry, a na powierzchni pozostawia delikatny film, który dłużej utrzymuje fluid w bardzo dobrym stanie. 

Nie ukrywam, że bardzo lubię pielęgnację marki Lierac. Wszystkie kosmetyki, które do tej pory miałam okazję używać spełniały, wszystkie moje kryteria oraz oczekiwania, a i obietnice producenta nie były rzucane na wiatr.
Bogata oferta pozowli zmierzyć się ze wszystkimi potrzebami skóry. A jeśli twoja skóra potrzebuje nawilżenia to polecam bardzo serię Hydragenist.


Dla zainteresowanych skład INCI:
        
   
L'ARTISAN PARFUMEUR Premier Figuier Extreme EDP

9/19/2017

L'ARTISAN PARFUMEUR Premier Figuier Extreme EDP

Jedyna rzecz, którą uwielbiam w chłodniejszej pogodzie to możliwość powrotu do zapachów. Ukochanych kompozycji, które w dziwny sposób przestają męczyć. Zaczynają się coraz ładniej układać na skórze.
 
Mamy chłodny wrzesień i tym samym wracamy do testowania perfum z naciskiem na niszę.
Kompozycja, którą dzisiaj opisuję to akurat ten rodzaj niszy, której nie rozumiem. Jako fance cieplejszych
i słodszych aromatów troszkę trudno odebrać mi tak ziołowy bukiet.


Premier Figuier Extrême - Eau de Parfum
L'ARTISAN PARFUMEUR Premier Figuier Extreme to ciekawa kompozycja, która kojarzy się z krajami śródziemnomorskimi. Kto miał do czynienia z drzewkami figowymi wie doskonale o co mi chodzi.

Nuty głowy: kwiaty kolcolistu, liście figowca
Nuty serca: drewno sandałowca, świeże figi, mleko migdałowe
Nuty podstawy: drewno figowca, mleczko kokosowe, suszone owoce, pinia.
Na stronie producenta znajdują się tylko trzy kluczowe składniki: figa, liście figi i drzewo figowe.

Premier Figuier Extreme to błogi aromat odpoczynku. Leżąc leniwie w cieniu drzewa figowego nasze zmysły pieści słodycz zachodzącego słońca. Delikatny aromat suszonych owoców, ziołowe albo powiem raczej zielone, świeże figi i delikatna mleczna mdłość sprawiają, że odpływam. Odpoczywam po całym dniu. Zmysłowe drzewa tylko potęgują to niesamowite uczucie. I tyle. Więcej cudów niestety nie można się spodziewać. Zapach stoi w miejcu nie rozwija się i nie ukazuje nic nowego.

Niech nikogo nie zmyli również „Extreme” w nazwie, które według mnie nie ma absolutnie nic wspólnego
z odbiorem zapachu. Nie rozumiem intencji osoby odpowiedzialnej za tę nazwę.
Premier Figuier Extreme jest bardzo ciekawym aromatem - tego nie można mu odmówić. Nie jest to jednak ta szuflada niszy, która mnie osobiście zachwyca i fascynuje. Nie wykluczam natomiast dalszych testów, zapachów tej marki. Bardzo intrygują mnie Dzongkha, Dzing!, Noir Equis czy L’Eau D’Ambre Extreme. Te przygody zapowiadają się bardziej fascynująco.

Znacie L'Artisan Parfumeur? Może polecicie mi któryś z zapachów?


Zmiany, zmiany, zmiany...........

9/17/2017

Zmiany, zmiany, zmiany...........

Od dłuższego już czasu chodziły mi po głowie zmiany związane z blogiem. Ale tak naprawdę sama nie wiedziałam czego chcę. Przez okres wakacji zrobiłam prawdziwą burzę mózgów.
Zmiany były potrzebne. Nie twierdzę, że było źle, ale stary szablon już zaczynał mnie męczyć. Był zbyt minimalistyczny. Tak to wyglądało.




Nowy szablon jest kolorowy, dynamiczny i niesamowicie mi się podoba. Ogromne podziękowania składam w tym miejscu Karolinie (www.karografia.pl), która ogarnęła moje wszystkie pomysły i jeszcze uratowała sytuację, kiedy okazało się, że źle podpięłam domenę. Tak! Czasami nie warto unosić się honorem i udawać Zosię samosię. Dzięki kochana! Jak pisałam w piątek sprawiłaś, że uśmiech nie schodzi mi z twarzy kolejny dzień :-*

Zakładając blog prawie 3 lata temu nie zastanawiałam się również nad nazwą. Jej długością, znaczeniem. Nie zrozumcie mnie źle, nadal lubię "lepszą wersję samej siebie", ale to powiedzenie stało się ostatnio tak oklepanym frazesem, że zaczęło mi wręcz uwierać.
Tak więc przechodząc do sedna dzisiejszego wpisu. 

Witam ponownie w moim małym świecie, który przeszedł generalny remont i już dochodzą mnie słuchy, że podoba się bardziej niż poprzednie M1.


Dziękuję wszystkim czytelnikom! Dziękuję Wam za każde odwiedziny, każdy komentarz. Dziękuję dziewczynom za wsparcie i pomoc zawsze kiedy tylko zapytałam czy poprosiłam. Marta, Marti, Agata i jeszcze jedna Agata i Asia - jesteście wspaniałe.

Zapraszam do obserwowania bloga TU i w social mediach.
Życzę miłej lektury i zapraszam do kontaktu w komentarzach. A sobie życzę dalszego rozwoju :-)


Dajcie znać w komentarzach jak podobają się Wam zmiany?