Bamboo White by Victoria Beckham dla NailsInc

7/31/2015

Bamboo White by Victoria Beckham dla NailsInc

Współpraca pomiędzy Victorią Beckham, a brytyjską marką NailsInc. zaowocowała wypuszczeniem na rynek kolekcji kolorów :

najpiękniejszy jasny odcień

Bamboo White – odcień kryjący jasny, kremowy
Judo Red – odcień pomarańczowej czerwieni

FORMUŁA:
Formuła lakierów Nails Inc. została opracowana z użyciem najnowszych technologii, aby zapewnić ich długotrwałość, wyjątkowy blask i łatwą aplikację.
Nails Inc. jest najmodniejszym dodatkiem, bez którego absolutnie nie można się obejść!
Lakiery zostały stworzone w oparciu o technologię Extensible Stretch-To-Fit. Dzięki zawartości polimerów doskonale rozprowadzają się na paznokciach gładką warstwą i dają nienaganny efekt. Formuła zawierająca ekstrakt z bambusa wspomaga wzrost zdrowych paznokci i gwarantuje doskonałą gładkość. Ekstrakt z bambusa pomaga również odzyskać paznokciom ich naturalny blask, eliminuje drobne linie i wygładza płytkę paznokcia.

OPAKOWANIE:
Nowa interpretacja flakonu Nails inc, to projekt słynnego dyrektora artystycznego Fabiena Barona, spersonalizowany przez Victorię Beckham.
Wyprodukowany z najwyższej jakości szkła weneckiego, każdy flakon jest ręcznie szlifowany, aby przez ścianki widoczny był również kolor lakieru. Szkło jest czarne matowe i prezentuje się niesamowicie elegancko.


SKŁAD KOLORU BAMBOO WHITE:
Butyl Acetate, Ethyl Acetate, Nitrocellulose, Adipic Acid/Neopentyl Glycol/Trimellitic Anhydride Copolymer, Acetyl Tributyl Citrate, Isopropyl Alcohol, Acrylates Copolymer, Stearalkonium Bentonite, Titanium Dioxide, N-Butyl Alcohol, Titanium Dioxide, Mica, Styrene/Acrylates Copolymer, Benzophenone-1, Silica, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Trimethylpentanediyl Dibenzoate, Hexanal, Polyvinyl Butyral, Red Iron Oxide, Hydrogenated Styrene/Isoprene Copolymer, Aluminum Hydroxide, Methicone Lauraldehyde, Black 2, Zinc Acetylmethionate, Bambusa Vulgaris Extract, Yellow 5 Lake, Sodium Benzoate, Tocopherol.



Ten lakier zdecydowanie poszerzył grono moich ulubieńców. 
Jest absolutnie przepiękny. Jasny, kremowy kryjący kolor idealnie podbija letnią opaleniznę. 


Szeroki pędzelek sprawia, że dwie warstwy dają ładne krycie. Również co do trwałości nie mam żadnych pretensji, właśnie minął tydzień od poprzedniego manicure i sądzę, że powinnam już zmyć paznokcie. Ale! Gdyby nie odprysk w dwóch miejscach mogłabym spokojnie odłożyć tę czynność do dnia jutrzejszego.

 
Formuła lakieru rozprowadza się gładką warstwą. Nie smuży i nie robi prześwitów.
Jedynie cena odstrasza, bo 59 zł to niezły wydatek. Ale świetny kolor i pojemność 14 ml wynagradzają w pełni ten wydatek. Pomimo iż jest to podobno edycja limitowana z grudnia zeszłego roku – nadal jest dostępna w Sephorach.

Podsumowując..... czekam na kolejne kolory!


Źródło zdjęć: www.sephora.com/
Liebster Blog Award!

7/30/2015

Liebster Blog Award!

Witajcie. Ponieważ zostałam nominowana, aż przez 2 dziewczyny Werę ( http://wera-wera-muffy.blogspot.com/) i Virra Lifestyle (http://virralifestyle.blogspot.com/ ) Pozwoliłam sobie wybrać najfajniejsze z zadanych pytań żeby ten post był w miare fajny, lekki i nie nudny.


Co to takiego Liebster Blog Award?

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

Pytania, które zostały mi zadane:

1. Miejsce, które chciałabyś zwiedzić.  
    Moim marzeniem jest zobaczyć Mur Chiński, Kanion Colorado, Nowy York, port w Sydney. A po obejrzeniu Hobbita fascynuje mnie również Nowa Zelandia.
2. Truskawka vs malina.
    I jedno i drugie mnie wkurza, bo ma małe pestki :-( Ale w koktajlu najbardziej lubię truskawki.
    3. Lato vs zima. Uzasadnij odpowiedź.
    Lato i jeszcze raz lato. Jako uzasadnienie powtórzę po raz kolejny moją mantrę życiową, że po to urodziłam się w lipcu żeby mieć słońce do życia.
    4. Hamburger vs sałatka. 
    Ostatnio hamburgery zawładnęły moim menu. John Burg Restaurant tyś temu winien.
    5. Książki czy komputer?
    Zależy od nastroju. Mądrą książką nie pogardzę, a jeśli potrzebuję lekkiej rozrywki to komputer sprawdzi się wyśmienicie. Podczas urlopu zawsze wybiorę książkę.
    6. Kot czy pies?
    Zdecydowanie pies. Jakoś tak nie ufam kotom.
7. Jak się motywujesz?
Z tym jest czasami ciężko. Jeśli mam wiele obowiązków to zawsze staram się je wszystkie zakończyć, żebym wiedziała, że w następnym dniu nie będę musiała wracać do starych spraw Do pisania bloga nie muszę się motywować, bo sprawia mi to ogromną radość.

8. Czego żałujesz w życiu?
Tego, że mam bardzo potulny i ugodowy charakter. Chciałabym czasami grzmotnąć pięścią w stół i powiedzieć co myślę.

    9. Jaka jest wartość znajomości języków obcych?
    Bezcenna! Znając języki obce mamy cały świat u naszych stóp.
10. Twój idealny dzień.
Słoneczny z wyłączonym telefonem. Nikt nic nie chce i nikt nie może podnieść mi ciśnienia.

11. Śmieszna/głupia wpadka Twojego życia to…?
Doprowadzenie organizmu do takiego zmęczenia, że zaczęłam malować oczy nie do lusterka tylko do ekranu telefonu komórkowego.




Moje pytania:

  1. Jak spędzasz wolny czas?
  2. Masz jakieś ulubione hasło/cytat motywacyjny?
  3. Ukochana książka, którą mi polecisz?
  4. Najciekawsze miejsce jakie zwiedziłeś?
  5. Podaj jedną zaletę prowadzenia bloga?
  6. Najlepsze na dobry początek dnia jest........
  7. Wymień swoje 3 największe wady.
  8. Na czym byłaś ostatnio w kinie?
  9. Słodki czy słony?
  10. Jaki gatunek muzyki, koi Twoje nerwy?
  11. Jakiego obcego języka chciałabyś się nauczyć i dlaczego?
Nominuję:

Miłej zabawy :-)


Dr G Gowoosesnag Super Aquasis – maska nocna

7/28/2015

Dr G Gowoosesnag Super Aquasis – maska nocna

Azjatki znane są ze swoich pięknych cer. Ich pielęgnacja opiera się na warstwowym aplikowaniu produktów. Ostatnim krokiem tej pielęgnacji jest nałożenie „sleeping pack”, którą możemy śmiało nazwać maseczką nocną, ponieważ właśnie na noc się ją aplikuje.
Ja miałam możliwość używać maskę Super Aquasis znanej koreańskiej marki Dr.G Gowoonsesang, a popularnej również w Polsce ze względu na kultowy krem bb Brightening Balm.

silnie nawilżająca maska nocna z algami


Maski nocne są bardzo popularne na azjatyckim rynku. Aplikowane przed pójściem spać mają za zadanie chronić, nawilżać i odżywiać naszą cerę podczas gdy my sobie smacznie śpimy. Marki wprost prześcigają się w ulepszaniu tego typu produktu, żeby zdobyć jak największe zainteresowanie i uznanie klientów.



SUPER AQUASIS SLEEPING MASK

  • maska dwufunkcyjna, ma za zadanie rozjaśniać cerę i zapobiegać powstawaniu zmarszczek poprzez odżywienie i uelastycznienie skóry podczas snu,
  • delikatny, naturalny zapach wraz z żelową konsystencją dostarcza naszej skórze intensywnego nawilżenia, zapobiega utracie wilgoci, odżywią ją tak aby rano była nieskazitelnie gładka, pozbawiona zaczerwienień i gotowa na cały następny dzień,
  • naturalne składniki jak woda morska i spirulina pracują intensywnie całą noc nad oczyszczeniem i ujędrnieniem skóry.

SKŁADNIKI AKTYWNE:
  1. Niacinamide, Adenosine, Spirulina, Phycojuvenine, Gulfweed, Phrologin
  2. Kolagen – nawilża i poprawia elastyczność.
  3. Polyphenols i woda z głębin morskich – nawilża i wygładza.
  4. Jaśmin, Galbanum i Drzewo sandałowe – relaksują skórę

Skład na opakowaniu:



SPOSÓB UŻYCIA:
Maskę stosujemy jako ostatni krok w pielęgnacji nocnej.
Należy zaaplikować niewielka ilość równą warstwa na twarzy.
Nie wymaga zmywania.
Rano pozostałości należy zmyć zanim zaczniemy aplikować produkty do pielęgnacji dziennej.

OPAKOWANIE:
Plastikowy, zakręcany słoik o pojemności 80 ml, zapakowany w kartonowe opakowanie. W środku znajdziemy również plastikowa szpatułkę do higienicznej aplikacji produktu oraz ulotkę reklamującą inne kosmetyki z serii Super Aquasis.



KONSYSTENCJA
Produkt ma postać żelowego masełka, które łatwo się rozsmarowuje. Jest ono w delikatnym błękitnym kolorze.
Przyjemny cytrusowo-kwiatowy aromat pieści czule nasz aparat węchu potęgując uczucie relaksu.



Marka Dr.G Gowoonsesang jest niewątpliwie jedną z wiodących marek na rynku koreańskim. Co ósma kobieta w Korei używa kosmetyków tego koncernu. Podobno nawet ulubionym kosmetykiem żony prezydenta Korei jest maska nawilżająca Dr.G.
Naukowcy zajmujący się wytorzeniem produktów opanowali do perfekcji technologie z użyciem wysokiej jakości naturalnych składników, w taki sposób, aby jak najwięcej oddawały skórze przy jej odbudowie zarówno na zewnątrz jak i do wewnątrz skóry.

Ponieważ maska jest przeznaczona do wszystkich typów skór postanowiłam razem z moją mieszaną cerą wypróbować to cudo.
Poziom nawilżenia jest niesamowity. Cera jest tak wygładzona jakby wypiła więcej wody niż powinna. Co najważniejsze ten efekt nie znika po kilku godzinach tylko spokojnie utrzymuje się nawet kilka dni.
Jedyna rzecz, do której mogę się przyczepić to fakt, że ta maska nie wchłania się całkowicie (może jest to również problem mojej mieszanej cery). Pozostawia lepką warstwę dzięki, której łatwo możemy przykleić się do poduszki. Niestety nie umiem spać na wznak. Moja wina.
Ale nie należy się tak łatwo poddawać. Jeśli mam wolny dzień i wiem, że przez kilka godzin nie będę wychodzić z domu, aplikuję na twarz serum, a następnie maseczkę i zajmuję się domowymi sprawami. Ten sposób również świetnie się sprawdza. Także, jakby co to macie małą podpowiedź.
Maskę można nabyć na allegro, ebay. Cena około 20$ jest to uwarunkowana niestety od bieżącego kursu dolara.
Kosmetyk zaliczam do udanych przygód z azjatycką pielęgnacją.


Skin79 Crystal Peeling Gel

7/24/2015

Skin79 Crystal Peeling Gel

Mój kolejny azjatycki ulubieniec, który zrobił na mnie ogromne wrażenie.

peeling typu gommage do usuwania zanieczyszczeń

Skin79 Crystal Peeling Gel - Jest to delikatny peeling do twarzy działający na zasadzie gommage, na tyle skuteczny, że bez problemu usuwa wszelkie zanieczyszczenia na twarzy oraz martwe komórki naskórka. Twarz po zastosowaniu peelingu jest miękka, gładka i przygotowana na kolejne etapy pielęgnacji.


Dzięki zawartości celulozy roślinnej i Keratoline-C ułatwiających złuszczanie i oczyszczenie, usuwa nagromadzone sebum. Trehaoza ogranicza degradację nienasyconych kwasów tłuszczowych. Kwas hialuronowy nawilża, koi i wygładza skórę. Ekstrakt z jabłka uspokaja cerę i ochrania ją od zanieczyszczeń spowodowanych środowiskiem oraz stresem.

Peeling dodaje skórze witalności, poprawia jej teksturę i koloryt. Nadaje się dla wszystkich rodzajów cery.


KONSYSTENCJA
Peeling ma postać żelową, nieprzeźroczystą. Po zaaplikowaniu na twarzy tworzy cieniutki film, który w momencie zasychania należy delikatnie rozmasować okrągłymi ruchami dłoni. Cząsteczki celulozy wiążą się ze sobą w grudki, które w delikatny sposób – na zasadzie gumki - oczyszczają skórę z zanieczyszczeń.


SPOSÓB UŻYCIA
1.Nałóż odpowiednią ilość na suchą twarz z wyjątkiem okolic oczu i ust aby oczyścić skórę.
2.Wykonaj delikatny masaż do momentu złuszczenia się żelu, pozostałość spłucz ciepłą wodą.


POJEMNOŚĆ
Opakowanie to miękka tuba w jasnym kolorze o pojemności 100 ml. Na szyjce dozującej produkt posiada srebrną plombę, która daje nam pewność, że jesteśmy pierwszymi użytkownikami produktu (zapomniałam uwiecznić to na zdjęciu). Zapach apteczny, nie drażniący. Z tyłu opakowania znajdziemy wszelkie informacje odnośnie producenta, pojemności, sposobu użycia w języku angielskim, przydatności do użycia oraz naklejkę z hologramem producenta.


Jako fanka ostrych peelingów byłam ogromnie zaskoczona działaniem tego delikatnego produktu. Po każdorazowym użyciu moja cera jest gładka i tak czysta, że aż skrzypi pod palcami. Wszelkie produkty nałożone na twarz natychmiast się wchłaniają i mam wrażenie, że lepiej działają.
Peeling nie powoduje mechanicznych podrażnień, dlatego mogą go używać z powodzeniem osoby, które posiadają nawet wrażliwe cery. Jedyny minus jaki dostrzegam to fakt, że Crystal Peeling powinien być nałożony na umytą wcześniej i osuszoną twarz – także ta forma pielęgnacji zajmuje odrobinę więcej czasu niż tradycyjne oczyszczanie i nie połączymy 2 w 1 na przykład prysznica i peelingu w tym samym czasie.
Tuba 100 ml kosztuje obecnie około 49 zł. Żel jest tak wydajny, że starczy na bardzo długi czas.
Jest to zdecydowanie jedna z moich najbardziej udanych przygód z azjatyckimi kosmetykami.


Sephora Slimming and Firming Soft Gel

7/22/2015

Sephora Slimming and Firming Soft Gel

Za oknem słońce, które zmusza nas do odkrycia znacznych partii ciała.
Każda z nas chce wyglądać dobrze w szortach czy letniej sukience. Idealnym pomocnikiem do osiągnięcia efektu ładnej, gładkiej skóry jest krem Slimming and Firming Soft Gel marki Sephora.
Oprócz pięknej skóry pomoże nam również wyszczuplić i ujędrnić problematyczne partie oraz zapewni efekt liftingu całego ciała.

żel do ciała ujędrniający skórę i wysczuplający

DZIAŁANIE 
Silnie nawilżający i ujędrniający krem do ciała , którego zadaniem jest zredukować niechciane krągłości. Jego wielofunkcyjność daje efekt napięcia, ujędrnienia i sprężystości – generalnie mówiąc poprawia wygląd naszej skóry.
Zawarta w składzie skoncentrowana kofeina i ekstrakt z czerwonych alg redukują i minimalizują cellulit, wygładzają nierówności oraz poprawiają ujędrnienie i elastyczność skóry, poprzez pobudzenie jej do produkcji kolagenu. Masło nie zawiera parabenów. Jest przetestowane dermatologicznie.


Badania wykazały również:
  • po pierwszej aplikacji na 11 ochotnikach – 94% zauważyło wzrost nawilżenia skóry,
  • w użytkowaniu na 20 ochotnikach – 80% zauważyło widoczny efekt liftingu skóry,
  • po 14 dniach używania na 20 ochotnikach – 19% stwierdziło, że efekt ujędrnienia jest widoczny,
  • w testach na 80 ochotnikach – 77% odnotowało zauważalne zmniejszenie pomarańczowej skórki w miejscach problematycznych,
  • po 28 dnia używania na 20 ochotnikach – 37% zauważyło widoczne zmniejszenie cellulitu.

OPAKOWANIE
Wielki, plastikowy odkręcany słój w rozmiarze XXL, o pojemności 470 ml.
Jego cena to 99 zł.




KONSYSTENCJA
Gęsta, masełkowata, jedwabista ale jednocześnie łatwo wchłaniająca się i nie klejąca. Delikatny i świeży aromat sprawia, że aplikacja tego produktu to niemal doznanie sensoryczne. Dla mnie osobiście zapach porównywalny jest z nienachalną, męską wodą kolońską.


APLIKACJA
Rano i wieczorem aplikuj kolistymi ruchami w newralgiczne miejsca jak uda, pośladki czy brzuch.


Używałam już różnych produktów ujędrniających i wyszczuplających, których producenci niesamowite cuda obiecywali. Trzymanie się diety czy też regularnych treningów nie należy do najfajniejszych zajęć na tym świecie. Podejrzewam, że gdybym się wspomogła wyżej wymienionymi to efekty mogłyby być jeszcze lepsze.
Moja skóra -po stosowaniu kremu- jest widocznie gładsza, aksamitna w dotyku i o wiele lepiej nawilżona. Mam nadzieję, że jak skończę ten gigantyczny słój poprawi się jeszcze lepiej poziom ujędrnienia. Jeśli chodzi o efekt wyszczuplający to mogę śmiało stwierdzić, że zarówno uda jak i pośladki w cudowny sposób lepiej mieszczą się i wyglądają w dopasowanych jeansach.
Można by się również przyczepić do wysokiej ceny bo 99 zł to jest jednak trochę pieniążków, ale po pierwsze opakowanie zawiera 470 ml, które nawet nie mam pojęcia na jak długo starczy, a po drugie zawsze można "polować" na promocje i kupić produkt ze zniżką – 20%, co znacznie mniej boli nasz portfel.

Czy polecam? TAK. Jeśli nie znajdę czegoś równie dobrego lub lepszego to zakup na pewno ponowię.

GlamBRUSH T5 – pogromca każdego różu

7/20/2015

GlamBRUSH T5 – pogromca każdego różu

Dawno nie pisałam nic odnośnie akcesoriów do makijażu. Dzisiaj chciałam pokazać Wam kolejny pędzel, który jest wart większej uwagi.


OPIS PRODUCENTA:
Pędzel T5 jest kolejnym w kolekcji pędzlem typu skunks/duo fiber.
 
Jego włosie to połączenie niefarbowanego naturalnego włosia kozy oraz włosia syntetycznego. Charakterystyczny spłaszczony kształt pozwala na szybką aplikację nawet najbardziej napigmentowanych produktów w pudrze oraz w kremie.
Budowa włosia pędzla umożliwia nałożenie lekkiej chmurki produktu - nie trzeba się więc obawiać, że przesadzi się z aplikacją różu czy innego produktu.
Wymiary:
  • długość całego pędzla: ok. 19,5cm
  • długość włosia: ok. 4cm
  • szerokość włosia: ok. 2,5cm x 3cm
Pędzel idealny do nakładania różu w kamieniu i kremie, pudru, korektora, podkładu oraz rozświetlacza. (źródło http://glam-shop.pl/)

Jeśli chodzi o moje wrażenia, to przyznam szczerze, że na początku nie byłam zadowolona z zakupu tego pędzla, ale jak dałam mu drugą szansę moje uczucia odwróciły się o 180 stopni.
Jest to jeden z fajniejszych pomocników przy wykonywaniu makijażu, z jakim miałam przyjemność pracować. Dzięki niemu polubiłam róże na policzkach, bo mogę je w łatwy sposób zaaplikować bez obaw, że zrobię sobie nieestetyczną plamę i to w dodatku w niewłaściwym miejscu.


Włosie syntetyczne nabiera pigment w idealnej ilości, a włosie naturalne, które znajduje się dookoła w jeszcze bardziej idealny sposób rozciera dany produkt.


Pędzel uwielbiam również stosować do brązera. Przy czym efekt można spokojnie stopniować od chmurki produktu dającej lekką, muśniętą słońcem opaleniznę, po cerę, która była na wakacjach w tropikach.
T5 świetnie sprawdza się do konturowania twarzy niezależnie czy umiemy już to robić czy dopiero się uczymy. Zostawia na twarzy woal konturu.
Jedynie nie udało mi się poprawnie aplikować podkładu, bo nie potrafił w równy sposób rozprowadzić produktu na twarzy. Ale po pierwsze do tego mam jego brata T2, a po drugie i tak wiele potrafi zrobić więc mu to wybaczam.
Elegancka stylistyka, biała, perłowa, drewniana rączka sprawia, że pędzel nie tylko ładnie wygląda na toaletce, ale jego używanie daje nam powiew luksusu.
Zapomniałabym jeszcze dodać, że nie ma żadnych problemów z domyciem T5-ki. Nawet bardzo napigmentowane róże nie są w stanie zabarwić włosia na stałe.

Pędzel można zakupić na stronie http://glam-shop.pl/ w cenie 28 zł.

Znacie pędzle GlamBrush? 
Macie jakichś swoich ulubieńców?


Vita Liberata Trystal Bronzing Mineral – brązujący puder mineralny

7/16/2015

Vita Liberata Trystal Bronzing Mineral – brązujący puder mineralny

Vita Liberata to marka luksusowych produktów samoopalających do twarzy, jest znanym innowatorem i prawdziwym specjalistą w swej dziedzinie. Wyróżnia się stosowaniem naturalnych, organicznych substancji do produkcji swoich kosmetyków.
Marka została założona w 2003 r. przez Irlandkę, Alyson Hogg, kobietę niezwykle aktywną, której szerokie horyzonty myślowe w połączeniu z talentem handlowym oraz chęcią dostarczania kobietom najlepszych produktów kosmetycznych doprowadziły do utworzenia marki, która wkrótce miała zawojować świat. Vita Liberata wiedzie prym pod względem technologii stosowanych w kosmetykach samoopalających.


naturalny brązer do ciała z minerałami


Jednym z takich właśnie produktów jest brązujący puder mineralny. Dzięki zastosowaniu innowacyjnej formuły Trystal jest to pierwszy samoopalający puder mineralny, który sprawia, że puder łączy w sobie natychmiastowy efekt brązujący z subtelną opalenizną, utrzymującą się na twarzy przez kilka dni.

SKŁAD: CI 77019 (MICA), CI 77891 (Titanium Dioxide), Dihydroxyacetone, +/- CI 77491 (Iron Oxides), CI 77492 (Iron Oxides), CI 77499 (Iron Oxides), CI 77489 (Iron Oxides)


OPIS PRODUKTU:
Puder nie zawiera substancji oleistych ani talku. Dzięki zawartości DHA gwarantuje nam utrwalenie opalenizny nawet do 5 dni. Ponadto produkt jest wegański, nie zawiera glutenu i nie był testowany na zwierzętach.
Puder występuje w zestawie z pędzlem kabuki oraz w dwóch wersjach kolorystycznych Bronze i Sunkissed.
Możemy go kupić w Perfumerii Sephora w cenie 169 zł.


SPOSÓB APLIKACJI:
Aby uzyskać jak najlepszy i długotrwały rezultat producent proponuje aby aplikować puder bezpośrednio na twarz nawilżoną wcześniej kremem lub na nałożony podkład. Kolistymi ruchami należy wpracować puder w cerę tak aby nadać jej subtelną opaleniznę lub wykonturować kości policzkowe.
Ten sposób pozwala składnikowi dihydroxyacetone (DHA) lepiej stopić się ze skórą i w efekcie dać długotrwały efekt.


MOJE WRAŻENIA:
Samoopalacze zawsze wzbudzają we mnie mieszane uczucia. Do tej pory nie udało mi się znaleźć produktu, który wygeneruje na skórze, ładną, równomierną i elegancko wyglądającą opaleniznę. Ideałem jeszcze było by, aby produkt nie zawierał charakterystycznego dla samoopalaczy zapachu.
Puder mineralny Vita Liberata, w przeciwieństwie do innych produktów na rynku nie musi wysychać i nie ma żadnego zapachu. Daje nam możliwość uzyskania wypoczętej cery i ładnej opalenizny, którą można bez problemu stopniować (od delikatnej po tropikalną).
Puder bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy. Nie tworzy plam ani smug. Na mojej mieszanej cerze utrzymuje się prawie cały dzień bez efektu blednięcia czy wycierania się. Także nie utlenia się i nie ciemnieje w ciągu dnia.
Gładka, muśnięta słońcem cera – to o co walczyłam do tej pory, nareszcie w sposób bezproblemowy można uzyskać za pomocą tego kosmetyku.
Jedyna rzecz, której nie odnotowałam to widoczna opalenizna. Moja cera czasami bardzo się przetłuszcza i różnie produkty na to reagują. Poza tym używam dużo mechanicznych peelingów. Natomiast efekt opalenizny doskonale widać na przykład zaaplikowany na dłoni.


Nie odnotowuję tego faktu jako jakiegoś ogromnego minusu, wybaczam praktycznie wszystko, bo jest to najładniejszy i najbardziej naturalny kolor opalenizny jaki miałam możliwość do tej pory stosować.
Mój kolor Sunkissed jest niesamowicie wydajny. Odrobiną pudru ładnie opalimy całą buzię. Pomimo, iż mam opakowanie testowe, o pojemności 3g używam je od połowy czerwca i szacuję, że jeszcze starczy mi na następny miesiąc.
Czy polecam? Tak! Puder zdetronizował chwilowo wszystkich moich ulubieńców.

Znacie produkty Vita Liberata?
John Frieda Colour Protecting Moisturising Shampoo - szampon dla brunetek

7/15/2015

John Frieda Colour Protecting Moisturising Shampoo - szampon dla brunetek

Szampon „dla brunetek” marki John Frieda poznałam kilka lat temu i od tamtego czasu jest moim ogromnym ulubieńcem, do którego zawsze powracam.

rewelacyjny, nawilżający szampon dla brunetek

Szampon wchodzi w skład serii Brilliant Brunette przeznaczonej do pielęgnacji wszystkich odcieni włosów ciemnych lub farbowanych na ciemny kolor.
Nawilżająca formuła szamponu z drobinkami pereł i olejkiem ze słodkich migdałów zmiękcza włosy wydobywając głębokie wielowymiarowe odcienie ciemnych włosów przywracając im blask. 
Składniki rewitalizujące pomagają odżywić przesuszone, pozbawione ładnego wyglądu włosy. Regularne stosowanie sprawia, że nasza fryzura nabiera niesamowitego połysku i jedwabistej miękkości, zyskuje podkreśloną barwę i świetliste refleksy.


SPOSÓB UŻYCIA:
Nanieść na mokre włosy, delikatnie wmasować do wytworzenia się piany i dobrze spłukać. Dla uzyskania maksymalnych efektów należy użyć odżywki Brilliant Brunette.

OPAKOWANIE:
Plastikowa, miękka tuba o pojemności 250 ml. Zapięcie solidne typu zatrzask. Trzeba użyć odrobinę siły aby ją otworzyć.  Obecna cena szamponu to 37,90 zł w Perfumerii Douglas.

 
KONSYSTENCJA:
Dosyć gęsty żel w kolorze perłowego brązu. Niewielka ilość wystarczy do wytworzenia obfitej piany. Zapach miły, kwiatowy, średnio intensywny. Szampon nie barwi włosów.


Skład:

Jak już wspomniałam jest to mój wieloletni ulubieniec. Jedyne co mnie boli to jego cena, która z roku na rok rośnie w niekorzystnym tempie, ale z drugiej strony mamy obecnie coraz więcej promocji w sklepach także warto z nich korzystać.
Szampon spełnia wszystkie obietnice producenta. Nawet niedawno podczas suszenia włosów zwróciłam uwagę na piękne refleksy na włosach, sprawiające wrażenie delikatnych pasemek. Włosy są nawilżone i jedwabiście miękkie. Ładnie się układają i jeszcze piękniej błyszczą, zwłaszcza w słońcu. Jestem absolutnie na tak. Jedyny szampon, który dorównał temu ulubieńcowi to Aussie Colour Mate, ale nie podkreślał tak pięknie koloru brązowych włosów.
Używałam również odżywki tej samej serii. No bo jak już próbować - to cały komplet. Niestety nie był to produkt, który wywarł na mnie jakiś ogromne wrażenie, dlatego też do niej nie powrócę. Cały czas poszukuję fajnej odżywki dla ciemnych, farbowanych włosów, która nie będzie  obciążać, a poprawi znacznie ich nawilżenie.

Może mi coś polecicie?

Missha Sheet mask – maseczki płachtowe

7/13/2015

Missha Sheet mask – maseczki płachtowe

Maseczki płachtowe cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Bardzo wygodna forma aplikacji pozwala nam szybciutko na założenie maski, a po określonym czasie na jej usunięcie, bez robienia bałaganu jaki powstaje na przykład podczas zmywania glinek.
Maski, które chciałam dzisiaj przedstawić są jednym z najbardziej znanych produktów koreańskiej marki Missha.

maski płachtowe nawilżające i przeciwstarzeniowe

W asortymencie marki mamy do wyboru maski:
  • Aloesowa – wygładzającą i nawilżającą,
  • Drzewo herbaciane – do oczyszczania cery problematycznej,
  • Granat – rewitalizacja i ujędrnienie dla zmęczonej i dojrzałej cery,
  • Malina – lifting i odżywienie,
  • Cytryna – otwiera pory, oczyszczając je z nadmiaru sebum i wygładza,
  • Zielona herbata – ożywia zmęczoną i poszarzałą cerę,
  • Miód – zapobiega utracie wilgoci, zostawia cerę promienistą i wygładzoną,
  • Perła – poprawia witalność i promienistość,
  • Kawior – liftinguje i odżywia,
  • Algi morskie – rewitalizacja i odżywienie.
Z racji wieku wybrałam dla siebie maseczki Malinową, Kawior i Algi morskie.
Maseczki są pakowane pojedynczo. Każde opakowanie ma wagę: 21 g.
Na każdym opakowaniu znajdziemy instrukcję jak postępować z maską w języku angielskim, koreańskim oraz w wersji obrazkowej dla leniwych :-) Pozostałe informacje to data przydatności i nazwa producenta.


MISSHA Pure Source Sheet Mask Sea Kelp

Maseczka bawełniana wzbogacona ekstraktem z wodorostów morskich, które zawierają liczne mikroelementy, minerały i witaminy.
Redukuje zanieczyszczenia, oczyszcza cerę i sprawia, że szorstka i zmęczona skóra staje się nawilżona i odżywiona.
Zawiera ekstrakt z wodorostów morskich (210mg), które są bogatym źródłem wielu ważnych składników odżywczych.
Odżywiająca i rewitalizująca.
Skład: Water, Glycerin, Butylene Glycol, Ethanol, Laminaria Japonica Extract, Betaine, Lippia Citriodora Leaf Extract, Sodium Hyaluronate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Triethanolamine, Allantoin, Diethoxyethyl Succinate, Trideceth-9, Phenyltrimethicone, Tocopheryl Acetate, Cyclodextrin, Disodium EDTA, Methylparaben, Chlorphenesin, Fragrance

MISSHA Pure Source Sheet Mask Caviar

Maseczka bawełniana wzbogacona ekstraktem z kawioru sprawia, że skóra, staje się odżywiona, ujędrniona i ożywiona.
Zawiera ekstrakt z kawioru (210mg)
Skład: Water, Glycerin, Butylene Glycol, Ethanol, Caviar Extract, Betaine, Lippia Citriodora Leaf Extract, Sodium Hyaluronate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Triethanolamine, Allantoin, Diethoxyethyl Succinate, Trideceth-9, Phenyltrimethicone, Tocopheryl Acetate, Cyclodextrin, Disodium EDTA, Methylparaben, Chlorphenesin, Fragrance

MISSHA Pure Source Sheet Mask Raspberry

Maseczka bawełniana wzbogacona ekstraktem z malin sprawia, że zmęczona skóra staje się ożywiona i ujędrniona. Nadaje się dla cer, które tracą elastyczność.
Zawiera ekstrakt z malin (210mg)
Skład: Water, Glycerin, Butylene Glycol, Ethanol, Raspberry Extract, Betaine, Lippia Citriodora Leaf Extract, Sodium Hyaluronate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Triethanolamine, Allantoin, Diethoxyethyl Succinate, Trideceth-9, Phenyltrimethicone, Tocopheryl Acetate, Cyclodextrin, Disodium EDTA, Methylparaben, Chlorphenesin, Fragrance
 
Opis produktu: bawełniane płachty nasączone są ekstraktami z naturalnych składników dostosowanych do potrzeb cery. Delikatne maseczki okrywają całą powierzchnię twarzy, równomiernie nasycając ją cennymi składnikami. Maseczki nie powodują podrażnień. Należy je stosować 2-3 razy w tygodniu.


STOSOWANIE:
1. Po umyciu twarzy przetrzeć ją tonikiem.
2. Nałożyć maskę równomiernie na twarz i trzymać przez 15-20 minut.
3. Pozostałą w opakowaniu emulsję delikatnie wklepać w twarz.

Jak już wspomniałam we wstępie maseczki są fantastycznym wynalazkiem. Proste w obsłudze, nie sprawiają większych kłopotów podczas aplikacji.
Po otwarciu opakowania ze środka wyciągamy śliską, mokrą bawełnianą płachtę, nasączoną ekstraktami, którą należy delikatnie rozłożyć.


Aby uzyskać taki efekt.


Pomimo, iż na opakowaniu zalecana aplikacja wynosi 15-20 minut, ja czasami trzymałam ją nawet 40 minut. Nie odnotowałam żadnych podrażnień.
Skóra jest wyraźnie wygładzona, ładnie napięta, a zmarszczki mimiczne wyprasowane. Nawilżenie osiąga taki poziom, że nie trzeba dodatkowo po jej zdjęciu stosować kremów na twarz.
Bardzo polecam ten produkt, chociażby do wypróbowania, bo jest tego wart.
Maski można kupić na ebay, allegro czy chociażby w polskim sklepie producenta Missha.pl

Znacie maseczki tego typu?
Sernik z masłem orzechowym bez pieczenia

7/09/2015

Sernik z masłem orzechowym bez pieczenia

Jak wrzuciłam fotkę na Instagram, cieszyła się takim powodzeniem, że otrzymałam prośby podzielenia się przepisem na tą rozpustę. Szaleństwo to okrutne, ale kto w urodziny liczy kalorie? Raz na jakiś czas należy sobie odpuścić dla dobra zdrowia psychicznego.

masło orzechowe w serniku na deser

Składniki:
-na spód około 180g ciastek (najlepiej z pełnego ziarna),
-na spód około 80g rozpuszczonego masła,

masa serowa:
  • 450g kremowego serka, ja użyłam mascarpone w pojemniku 500 g,
  • wanilia lub cukier z prawdziwą wanilią,
  • 1 ½ filiżanki masła orzechowego, dałam cały słoik masła ze zdjęcia bo wychodzi na to samo,
  • 1 puszka słodzonego! mleka skondensowanego,
  • ¼ -½ filiżanki kremówki,
  • ¼ -½ filiżanki cukry pudru, w zależności jak słodkie desery lubicie,
  • żelatyna,
Ciasteczka należy zmielić i pomieszać z rozpuszczoną masłem. Po wymieszaniu powinno to przypominać konsystencję mokrego piachu.


Następnie ugniatamy masę w tortownicy. W zależności od upodobań można użyć tortownicy 18 cm lub większej.


Masy starczy na spód i brzegi lub tylko na sam spód. Wsadzamy do lodówki do schłodzenia.
Przystępujemy do masy serowo - orzechowej.
Pierwsza najważniejsza sprawa – wszystkie składniki muszą być w temperaturze pokojowej.
W wysokiej misce mieszamy serek, masło orzechowe i mleko skondensowane, które jest niezbędne ponieważ nadaje całości kremową konsystencję.

 
Nie obawiajcie się masa nie będzie zbyt słodka, ponieważ równoważy ją słonawy posmak masła orzechowego. Po wymieszaniu wszystkich składników dodajemy, cukier, wanilię i śmietankę kremówkę – i to ona nadaje całości jedwabistej lekkości. Ubijamy ponownie do połączenia się składników.
Moje ulepszenie (w tym roku) polegało na dodaniu 3 łyżeczek rozpuszczonej w odrobinie ciepłej wody żelatyny, ponieważ sernik, a bardziej mus orzechowy jest tak delikatny, że jeśli temperatura za oknami jest odrobinę wyższa zaczyna rozmiękać jak masełko.
Całą masę wylewamy do tortownicy na przygotowany wcześniej spód z ciasteczek.


Po schłodzeniu w lodówce najlepiej całą noc, żeby dobrze się zsiadł, polewamy wierzch polewą czekoladową i dekorujemy według własnego upodobania. Ja użyłam kwiatki Margaretki zrobione z opłatka.


Moja polewa to: 2-3 łyżki wody, 6 łyżek cukru, 2 łyżki kakao, 2 łyżki masła. Podgrzewamy w rondelku do wymieszania się składników. Ja zawsze dodaję do polewy ½ opakowania gorzkiej czekolady, która nada gładkości i pięknego połysku.
Przepis podpatrzyłam u mojej kochanej Laury Vitale, genialnej kobietki, która nie boi się żadnych wyzwań w kuchni. Trochę oryginał ulepszyłam, ale na złe mu to nie wyszło.

Życzę Wam wszystkim smacznego!

P.S. Sernik jest tak sycący, że proponuję zaczynać od małych kawałków.
I - NIE - nie jestem w żaden sposób sponsorowana przez Lidla :-P