7/15/2018

Le Volume Révolution de Chanel - Co mają wspólnego drukarka 3D i marka CHANEL? Poznaj tusz do rzęs wydrukowany w technologii 3D

Wstyd się przyznać, ale nie używałam jeszcze żadnego tuszu do rzęs marki Chanel, więc nie mam punktu odniesienia. Ale że praktykę makijażową mam dosyć bogatą więc mogę śmiało porównać
i wypowiedzieć się odnośnie najnowszego dzieła tej marki.

Chanel Le Volume Révolution

Zapewne wiele osób już słyszało o technologii drukowania 3D, która pomalutku odmienia świat. Ta właśnie technika została użyta przy produkcji szczoteczki, którą mamy w opakowaniu tuszu Le Volume Revolution. Chanel rewolucjonizuje bez mała całą branżę kosmetyczną i wprowadza na rynek pierwszą mascarę wyprodukowaną w technologii druku 3D


Co jest takiego specjalnego w szczoteczce wydrukowanej w technologii 3D?
Czarny, smukły aplikator
Chanel Le Volume Révolution posiada bardzo minimalistyczny design.
W środku opakowania skrywa
innowacyjną szczoteczkę, która powstała przy współpracy z francuską marką Erpro 3D Factory. Prace nad tym niesamowitym projektem trwały około 6 lat, a ich rezultat w formie premierowego tuszu został niedawno wprowadzony do sprzedaży. W ramach ciekawostki dodam, że marka Chanel przetestowała, aż 100 różnych wariantów szczoteczek zanim wybrano finalnie tą jedyną, perfekcyjną.
Chanel Le Volume Révolution
Delikatnie szorstka powierzchnia starannie zaprojektowanej szczoteczki zapewnia komfortową aplikację o niezrównanej precyzji. Pojedyncze włókna o wymiarach jednej setnej milimetra nadają rzęsom ultra wydłużenie, zaś mikro wgłębienia w strukturze umożliwiają nabranie zawsze perfekcyjnej ilości produktu. Co więcej, nowoczesna technologia pozwala na wykreowanie aż 50.000 szczoteczek 3D w ciągu zaledwie 24 godzin. Szczoteczka składa się z wydrukowanych kolejnych warstw sproszkowanego poliamidu polimeryzowanego wiązką laserową.
Zaprojektowana została w taki sposób, aby dawać użytkownikowi maksimum komfortu i żeby nie było potrzeby podczas aplikacji tuszu ponownego zanurzania jej w opakowaniu. Zawsze otrzymujemy idealną ilość tuszu do wykonania makijażu.

Chanel Le Volume Révolution

Le Volume Revolution zapewnia wysoką precyzję aplikacji, natychmiastowe dodanie objętości i intensywny odcień czerni. Naturalne woski (między innymi carnuba i ryżowy) w połączeniu z syntetycznym woskiem pszczelim zapewniają natychmiastową objętość podczas gdy szybkoschnąca guma akacjowa (acacia gum) pomaga utrwalić makijaż rzęs i zintensyfikować ich podkręcenie. Polimerowy film otaczający rzęsy buduje objętość w sposób równomierny, a szczoteczka Snowflakes - dzięki specjalnie zaprojektowanym dyskom w kształcie płatków śniegu, ułożonych jeden na drugim - dociera do każdej, nawet najkrótszej rzęsy dając w efekt otwartego, powiększonego oka.

Chanel Le Volume Révolution
żłobione, metalowe opakowanie daje pewny chwyt i nie wyślizguje się z dłoni

Le Volume Revolution to dla mnie prawdziwa rewolucja. Takiego tuszu jeszcze nie miałam okazji używać. Bardzo duża objętość, przepiękne podkręcenie rzęs, które utrzymuje się cały dzień oraz intensywna czerń robią niesamowite wrażenie. Od razu zaznaczam, że tusz jest tak mocno napigmentowany, że zwykły płyn micelarny nie daje mu rady. Najlepiej do demakijażu sprawdzą się płyny dwufazowe.
u góry rzęsy solo w porównaniu z wytuszowanymi, na dole dwie warstwy tuszu

Na początku miałam obawy jak będzie mi się pracowało „taką” dziwną szczoteczką. Na szczęście obawy były bezpodstawne. Łatwość aplikacji jest godna podziwu. Ale jest to również zasługą samej formuły tuszu, która jest taka w sam raz. Idealnie plastyczna, pokrywa każdą rzęsę i rzeczywiście można nałożyć kilka warstw bez potrzeby ponownego zanurzania szczoteczki w opakowaniu. Długotrwała formuła zapewnia idealny makijaż, nawet w gorące dni. Nic się nie kruszy, nie schodzi pod oczy, a rzęsy wyglądają jak milion dolarów! Opakowanie zamyka się na słyszalny "click" więc daje nam to pewność, że tusz szybko nie wyschnie.


Le Volume Revolution został przetestowany oftalmologicznie i jest odpowiedni dla osób noszących soczewki kontaktowe.
Mój Le Volume Revolution de Chanel przyleciał do mnie z UK jako wcześniejszy prezent urodzinowy. Na stronie producenta kosztuje £28, a plotka głosi, że w Polsce ma się pojawić w sierpniu. Jak tylko będę znała polską cenę i datę pojawienia się w perfumeriach dam Wam znać.

Jeśli o mnie chodzi jestem zakochana na całego. Używam go dokładnie od miesiąca i cały czas zastanawiam się, jak mogłam wcześnie nie spróbować mascar Chanel.