9/29/2017

Back to Black „aphrosdisiac” by Kilian - miodowo - dymna tajemnicza przygoda

Kupując Back to Black do testów popełniłam największy błąd na świecie. Okres wiosenny nie sprzyja temu zapachowi. Osobiście wyznaję zasadę podziału perfum na te letnie i jesienno-zimowe.
Od kilku dni towarzyszy mi ponownie Back to Black i odnoszę wrażenie, że mam do czynienia z zupełnie innym zapachem niż na przełomie kwietnia i maja.

Back to Black „aphrosdisiac” by Kilian

Ale wracając do początku…..
Back to Black zawiera takie składniki jak: bergamotka, szafran, gałka muszkatołowa, kardamon, kolendra, malina, rumianek, olibanum, biały miód, cedr virginia, dąb, paczula, migdał, tytoń, francuskie labdanum (czystek), wanilia, geranium, piernik, benzoes, fasolka tonka, ambra i wiśnia.

Nawiązujący do rajskiej tematyki, Back to black aphrodisiac, to kolejny zapach czarnej kolekcji L'Oeuvre Noire, który został stworzony jako aromatyczny afrodyzjak.
Back to black aphrodisiac opiera się w głównej mierze na nutach miodowych, drzewnych i ambrowych, które w końcowym efekcie mają oddawać akordy tabaki.
Pikantne przyprawy  w dosyć ostry sposób witają nasze zmysły, a owocowe akordy malin i aromatyczne nuty niebieskiego rumianku nadają tej kompozycji wyjątkowej, ziołowej tajemnicy .
W samym  sercu Back to Black znajdziemy niesamowity biały miód z Laosu,  kadzidło z Somalii oraz bogate i zmysłowe drzewa – cedr i wetiwer z Haiti.

W składzie znajdziemy również tabakę, ale dla mnie jest to największa niespodzianka, ponieważ absolutnie jej nie czuję – a jest to ostatnio jeden z moich ulubionych składników perfum.
Cała miodowa słodycz jest mocno okraszona ziołowy i drzewnym pierwiastkiem. Stanowi niesamowite połączenie i kiedy już myślisz, że zaczyna słabnąć – przypomina o sobie w najmniej oczekiwanym momencie. Ciekawe jest również połączenie ciepłej wanilii z migdałami, które stanowią również niesamowitą bazę. Powiedziałabym nawet, że kropkę nad „i”. Uzupełniając wszystkie wyżej wymienione składniki. Siła w tym zapachu leży głównie w słodyczy. Ale tej słodyczy w dobrym znaczeniu tego słowa. Nie męczy, nie mdli tylko zalotnie wibruje na skórze. Jeśli dymne i ambrowe oblicze miodu może oddać tak niesamowity zapach to właśnie jest TO.


Butelka prosta klasyczna z czarnego szkła. A skrywa w sobie taką niesamowitą niespodziankę.
Projekcja bajeczna, a i o trwałości nie mogę powiedzieć nic złego. Przez 8 godzin w pracy siedzę sobie otulona miodkiem, a wieczorem po prawie 12 godzinach od aplikacji obracając głowę czuję jak Back to Black przypomina mi o swojej mocy i obecności. 

Jestem zachwycona. Po tylu niszowych zapachach zaczyna się wreszcie klarować obraz najlepszych i najbardziej pasujących do mnie. A Back to Black by Kilian zdecydowanie należy do nich.

Zdjęcia: materiały PR