Bell "2 SKIN" POCKET ROUGE - Modelujący róż do policzków

5/28/2017

Bell "2 SKIN" POCKET ROUGE - Modelujący róż do policzków

Dawno nie było na blogu „Cichego bohatera” czyli taniego (do 10 zł) produktu, który jest rewelacyjny w swoim działaniu. Moim wielkim odkryciem jest róż do policzków marki Bell.

 
Ultralekki, satynowy, o wyjątkowo miękkiej strukturze zapewniającej komfort aplikacji!
Posiada wielofunkcyjne działanie:
- rozświetla cerę,
- uwydatnia kości policzkowe
- optycznie wyszczupla twarz


Formuła różu z domieszką miki pozwala uzyskać jednolity, „muślinowy” kolor. I rzeczywiście odcień jest fantastyczny
i pięknie stapia się ze skórą. Daje efekt woalu na twarzy.
A specjalnie uzyskana krzemionka zapewnia wygładzenie nierówności, pozostawiając policzki gładkie jak jedwab!


Najlepiej aplikuje się róż pędzlem typu duofiber. Ja używam mojej magicznej różdżki z GlamShopu. Jest to co prawda stara wersja pędzla, ale spokojnie można go kupić w odświeżonej wersji. Pędzel duofiber pięknie rozprowadza produkt na twarzy. Uzyskujemy woal z odrobiną świeżego rumieńca. Uważam również, że jest to najlepszy typ pędzla do róży czy bronzerów.


Mój kolor różu 053 to przybrudzona brzoskwinia, która świetnie ożywia skórę.
Do wyboru mamy 5 zniewalających odcieni kolorystycznych!
Mój różyk kupiłam w Biedronie za 9 zł z groszami i uważam, że jest to jeden z lepszych kosmetyków w swojej kategorii.


Skład INCI:

Znacie kosmetyki Bell? 
Możecie polecić mi jakiś ciekawy produkt? 

 
Przyjaciółki Nivea: dezodorant Invisible Woman/Men oraz Care Lekki Krem Przeciwzmarszczkowy

5/26/2017

Przyjaciółki Nivea: dezodorant Invisible Woman/Men oraz Care Lekki Krem Przeciwzmarszczkowy

NIVEA Care Lekki Krem Przeciwzmarszczkowy
Niebieski klasyczny krem Nivea odkąd tylko pamiętam miał honorowe miejsce w moim domu. W momencie, kiedy marka zaczęła rozszerzać asortyment w łazience zajął miejsce kolejny słoiczek, ale cały czas z charakterystycznym niebieskim logo.


Jestem bardzo zadowolona, że mogę Wam dzisiaj pokazać kolejny świetny kosmetyk, który Nivea przygotowała z myślą o cerach, które potrzebują już większego działania odżywczego i przeciwzmarszczkowego. Jeśli jesteś kobietą, która interesuje się pielęgnacją bardzo polecam, żebyś podczas następnych zakupów w drogerii rozejrzała się za nowym, kremowym słoiczkiem – ponieważ tam czai się nowy, bardzo fajny kosmetyk.


NIVEA Care Lekki Krem Przeciwzmarszczkowy pomaga:
  • ZACHOWAĆ MŁODY WYGLĄD
  • GŁĘBOKO ODŻYWIA
  • SZYBKO SIĘ WCHŁANIA

Unikalna i lekka formuła nowego kremu NIVEA Care Lekki Krem Przeciwzmarszczkowy, zawierający  innowacyjne, oczekujące na patent hydrowoski, które błyskawicznie rozpuszczają się po kontakcie ze skórą, pozostawiając cerę gładką w dotyku i to bez uczucia lepkości! Zatopione w lekkim kremie, zapewniają intensywne nawilżenie i odżywienie. Krem wchłania się idealnie i praktycznie natychmiast. Zawarta w nim witamina E oraz filtry UVA/UVB zadbają o Twój piękny, młody wygląd. NIVEA Care Lekki Krem Przeciwzmarszczkowy to nowy krem do twarzy przeznaczony do każdego typu cery.
Tyle szczęścia w jednym kremie? Teraz TAK! Nivea Care świetnie się wchłania, stanowi idealną bazę pod makijaż. Skóra jest świetnie nawilżona cały dzień. Nie świecie i nie przetłuszcza nadmiernie. Serio.... jestem zachwycona tym malutkim słoiczkiem. Nie traktuję go jako podstawowego kremu pielęgnacyjnego, ale jako uzupełnienie kiedy się spieszę i nie mam czasu na wszystkie kroki pielęgnacyjne.
Krem występuje w pojemnościach 50 ml/ 14,99 zł i 100 ml / 19,99 zł. I jest dostępny praktycznie we wszystkich drogeriach.
SKŁAD INCI:
 
INVISIBLE WOMAN BLACK & WHITE FRESH
NIVEA® Antyperspirant INVISIBLE Fresh spray for Black&White to produkt opracowany we współpracy z ekspertami z dziedziny tekstyliów, by zapewnić Ci mocną i niezawodną ochronę przed poceniem się, bez ryzyka pobrudzenia ubrań. Antyperspirant ma nowy, orzeźwiający zapach i nie pozostawia żółtych plam na czarnych ubraniach ani białych śladów na czarnych koszulkach. Czarne bluzki i sukienki pozostają czarne, a białe – białe, bez przebarwień i smug. Unikalna formuła chroni Cię przed nadmiernym poceniem się przez 48 godzin i pomaga zachować pierwotny kolor ubrań. Przezroczysta ochrona nie pozostawia śladów – cokolwiek na siebie założysz.
Skład INCI: Butane, Isobutane, Propane, Cyclomethicone, Aluminum Chlorohydrate, Isopropyl Palmitate, C12-15 Alkyl Benzoate, Parfum, Palmitamidopropyltrimonium Chloride, Octyldodecanol, Disteardimonium Hectorite, Propylene Carbonate, Dimethiconol, Propylene Glycol, Limonene, Benzyl Alcohol, Linalool, Geraniol


INVISIBLE MEN BLACK & WHITE FRESH
NIVEA Men ® Antyperspirant INVISIBLE Fresh spray for Black&White to produkt opracowany we współpracy z ekspertami z dziedziny tekstyliów, by zapewnić mocną i niezawodną ochronę przed poceniem się, bez ryzyka pobrudzenia ubrań. Antyperspirant ma nowy, orzeźwiający zapach i nie pozostawia żółtych plam na czarnych ubraniach ani białych śladów na czarnych koszulkach. Przebarwienia i smugi pod pachami to już przeszłość! Unikalna formuła chroni  przed nadmiernym poceniem się przez 48 godzin i pomaga zachować pierwotny kolor ubrań.
Skład INCI: Butane, Isobutane, Propane, Cyclomethicone, Aluminum Chlorohydrate, Isopropyl Palmitate, C12-15 Alkyl Benzoate, Parfum, Palmitamidopropyltrimonium Chloride, Octyldodecanol, Propylene Carbonate, Dimethiconol, Propylene Glycol, Linalool, Geraniol, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol


Z antyperspirantami różnie bywa. Pamiętam historie z przeszłości kiedy to białe ubrania nieestetycznie żółkły, a na kolorowych, zwłaszcza czarnych pojawiały się białe smugi po zastosowaniu antyperspirantu. Ani to estetyczne było ani praktyczne, bo poniszczonych w ten sposób ubrań nie można było doprać.
Na szczęście dzięki takim markom jak Nivea i zastosowaniu nowoczesnych technologii można cieszyć się doskonałą ochroną bez żadnego uszczerbku na ubraniach.
Nowy zapach jest świeży, ale i delikatny także nie będzie powodował żadnych niepożądanych sytuacji.  48-godzinna ochrona, brak alkoholu etylowego w składzie, jak i wysoka tolerancja skóry potwierdzona badaniami dermatologicznymi są najlepszą rekomendacją tych produktów.

Ja bardzo te antyperspiranty polecam, bo działają za równo na co dzień jak i w napiętych sytuacjach, kiedy to musimy mieć pewność co do świeżego i nienagannego wyglądu. Pojawiają się u mnie regularnie, już od dłuższego czasu, bo wiem, że zawsze mogę na ochronie jaką zapewnia INVISIBLE polegać.

Przenieś się oczami wyobraźni na FIJI z kosmetykami Dr Irena Eris SPA Resort

5/21/2017

Przenieś się oczami wyobraźni na FIJI z kosmetykami Dr Irena Eris SPA Resort

Nigdy nie byłam na Fiji. Jest to moje marzenie do spełnienia. Dzięki najnowszym kosmetykom z serii SPA RESORT mogę odbyć taką egzotyczną podróż w zaciszu mojej łazienki.
W skład tej serii wchodzą dwa kosmetyki wygładzający balsam do ciała i odżywczy balsam-nektar.

FIJI WYGŁADZAJĄCY PEELING DO CIAŁA

To delikatny krem, który dzięki zawartości drobinek oczyszczających skórę i kojącej mocy ekstraktu z urzekającego kwiatu „Królowa Raju”, dostarcza jej niezbędnego nawilżenia.
Peeling pobudza zmysły swoim niesamowitym egzotycznym, kwiatowym zapachem, a skóra po jego zastosowaniu jest jedwabiście gładka i cudownie miękka. Przygotowana na dalszą pielęgnację.
W odróżnieniu od produktów, które obecnie znajdują się na rynku, peeling Fiji nie jest napakowany tłustymi olejami, które pozostawiają na skórze oślizłą warstwę i wannę do mycia. Kremowa konsystencja sunie po skórze, a wygładzające drobinki dokonują resztę magii. Peeling nanosimy na mokrą skórę i przez chwilę wykonujemy delikatny masaż. Można go stosować 2-3 razy w tygodniu.
Główny składnik aktywny strelicja królewska (rajski ptak) (Strelitzia reginae) to ekstrakt otrzymywany z łodyg i kwiatów. Zawiera on m.in. minerały (wapń, sód, magnez, potas), oligo- i polisacharydy, proteiny, składniki fenolowe, pigmenty. Ekstrakt jest znany głównie z własności nawilżających, antyoksydacyjnych oraz kojenia i łagodzenia skóry.
Miękka tuba, w którą peeling jest zapakowany ma pojemność 200 ml jest bardzo poręczna i pozwala na dozowanie odpowiedniej ilości kosmetyku.
Peeling kosztuje 79 zł.
SKŁAD INCI:

FIJI ODŻYWCZY BALSAM – NEKTAR

Moje preferencje odnośnie balsamów są proste, ma się dobrze rozsmarowywać, świetnie wchłaniać i nie pozostawiać na skórze żadnej tłustawej warstwy, która później przykleja się do ubrania. Balsam/nektar Fiji posiada te wszystkie wyżej wymienione zalety. To niesamowite doznanie nie tylko dla ciała, ale i dla ducha. Zmysły pobudzone delikatną wonią egzotycznych kwiatów przenoszą nas chociaż na chwilę do innego świata. Taki wakacyjny relaks. 



Dzięki zawartości ekstraktu z urzekającego kwiatu „Królowa Raju” sprawia, że skóra odzyskuje zmysłową gładkość, miękkość i sprężystość. Ekstrakt posiada unikalne właściwości, które wspomagają detoksykację skóry, zapobiegając w ten sposób przedwczesnemu jej starzeniu się. Optymalny kompleks dobroczynnych wosków odżywia i nawilża skórę. Alantoina łagodzi wszelkie podrażnienia skóry, a wosk roślinny pozyskiwany z oliwek, daje miłe odczucie na skórze, posiada dobre właściwości emoliencyjne, nawilżające.
Balsam stosujemy, najlepiej na oczyszczoną wcześniej za pomocą peelingu skórę. Delikatnie wmasowujemy, aż do wchłonięcia.
Poręczny słoik o pojemności 200 ml ułatwia nabieranie odpowiedniej ilości balsamu na dłonie. Odżywczy balsam Fiji kosztuje 89 zł.
SKŁAD INCI:

Zarówno peeling jak i balsam do ciała Fiji zostały przebadane dermatologicznie.
Dostępne są na wyłączność w Perfumeriach Douglas. A jeśli jeszcze nie macie pomysłu czym obdarować mamę w dniu jej święta to taki balsam do ciała będzie idealnym prezentem.


Świetnie nawilża i odżywia skórę, a rajski aromat pobudzając wyobraźnię daje dodatkową dawkę relaksu. 
Teraz marzą mi się wakacje :-)

Wiosenna „renowacja” ciała z marką Lirene – serum Aksamitne dłonie, Rękawiczki regenerujące, Skarpetki złuszczające i Egzotyczna Orchidea

5/19/2017

Wiosenna „renowacja” ciała z marką Lirene – serum Aksamitne dłonie, Rękawiczki regenerujące, Skarpetki złuszczające i Egzotyczna Orchidea

Wiosna to ostatni dzwonek przed latem, żeby to i owo lekko poprawić.
Chciałam Wam dzisiaj przedstawić kilka kosmetyków, które mnie zaintrygowały i mam nadzieję, że wkrótce będę mogła podzielić się wnioskami z ich stosowania. 


RĘKAWICZKI REGENERUJĄCE dwustopniowy zabieg wygładzający.
Zaniedbane dłonie bardzo wcześnie zaczynają zdradzać nasz wiek. Dlatego też warto zainteresować się produktami do ich specjalistycznej pielęgnacji. Tym bardziej, że teraz mamy na rynku szeroki wybór różnorodnych kuracji i kosmetyków.
  
RĘKAWICZKI REGENERUJĄCE to profesjonalny zabieg w dwóch krokach do samodzielnego wykonania w domu:
1. Intensywnie wygładzający peeling kwasowy typu gommage (górna część saszetki). Peeling gommage, zamiast ścierających skórę cząsteczek zawiera kwasy owocowe, które doprowadzają do jej złuszczenia. Wygładza i oczyszcza skórę z obumarłego naskórka, ułatwiając wchłanianie składników aktywnych, zawartych w maseczce. Żelowa formuła kosmetyku w kontakcie ze skórą zmienia się w delikatny, „rolujący się” na skórze peeling. Zawarte w składzie kwasy AHA , pochodzące z ekstraktów z jabłka i owoców cytrusowych, efektywnie złuszczają i odnawiają skórę, przygotowując ją na działanie maseczki.
2. Regenerująca maseczka w formie nasączonych rękawiczek (dolna część saszetki). Dzięki zawartości bogatej kompozycji składników odżywczo-nawilżających ( masło Shea, allantoina, olejek makadamia i UREA ), przynosi natychmiastową ulgę szorstkiej i spierzchniętej skórze, przywracając dłoniom miękkość i delikatność. Maseczka koi podrażnienia oraz sprzyja łagodzeniu mikrouszkodzeń, powstałych na skutek przesuszenia naskórka.
Kuracja jest bardzo prosta w użyciu, należy jedynie postępować zgodnie ze wskazówkami zawartymi z tyłu opakowania.
Jedynym przeciwwskazaniem do zabiegu są uszkodzenia bądź podrażnienia skóry.
Cena 15,79 zł zawiera kuracją na jeden zabieg/zastosowanie.


ODŻYWIENIE - Olejkowe serum do rąk, skórek i paznokci
Jeden z lepszych kremów do rąk, jaki miałam ostatnio okazje używać. Nie dosyć, że świetnie nawilża i wygładza dłonie to jeszcze rewelacyjnie wchłania się w skórę, pozostawiając na powierzchni delikatny film, który stanowi warstwę ochronną nawet podczas kontaktu z wodą. Odżywcza formuła zawiera 3,5% kompleksu olejków (arganowego i babassu), dzięki czemu efektywnie eliminuje suchość, szorstkość i spierzchnięcie. Masło Shea regeneruje oraz łagodzi podrażnienia. Serum dodatkowo pielęgnuje skórki i paznokcie. Piękny zapach i kosmetyk, który działa ….. dla mnie rewelacja! Produkt został przetestowany dermatologicznie.
Skład INCI:

Stosowanie:
Niewielką ilość kremu wmasować w skórę dłoni. Stosować kilka razy dziennie oraz jako kurację na noc. Przy skłonności do uporczywego pierzchnięcia naskórka stosować krem jako stała, systematyczna pielęgnacje dłoni.
Tuba ma pojemność 75 ml i kosztuje 10,99 zł

 
SKARPETKI ZŁUSZCZAJĄCE profesjonalny zabieg do domowego użytku
Po rękawiczkach regenerujących to jest dla mnie druga kosmetyczna niespodzianka. SKARPETKI ZŁUSZCZAJĄCE to profesjonalny zabieg do samodzielnego wykonania w domu, zapewniający efektywne usunięcie martwego naskórka i intensywne wygładzenie skóry stóp.

Maseczka w formie gotowych do użycia, nasączonych skarpetek zawiera 7,5% kompleksu kwasów owocowych (mlekowego i glikolowego), które efektywnie stymulują proces eksfoliacji obumarłego naskórka, wspomagając odnowę skóry stóp. Intensywne działanie złuszczające maseczki trwa 7 – 10 dni po zastosowaniu. Zawarty w maseczce bogaty zestaw składników aktywnych pielęgnuje skórę w czasie i po zakończeniu zabiegu. UREA nawilża i reguluje proces rogowacenia, wyciąg z trawy azjatyckiej oraz olejek kokosowy regenerują i zmiękczają stwardniałą skórę. Kwas salicylowy w połączeniu z ekstraktem z miodu i afrykańskiego czerwonokrzewu (Rooibos) działają kojąco na świeżo złuszczoną skórę.
Jeśli chodzi o zastosowanie to całą instrukcja znajduje się w tyłu opakowania. Przeciwwskazaniem do tego zabiegu jest również skaleczona bądź podrażniona skóra.
Cena 15,99 zł za opakowanie na jednorazowy zabieg.

EGZOTYCZNA ORCHIDEA wygładzający balsam pod prysznic
Kolejny balsam od Lirene pod prysznic z jakim mam styczność. Balsam regeneruje i intensywnie nawilża skórę. Kompleksowi Hydro-Soft, zapewnia natychmiastowe uczucie miękkiej skóry, pozostawiając przyjemnie jedwabistą w dotyku. Ekstrakt z orchidei regeneruje, odżywia i zmiękcza skórę. A przy tym przepięknie pachnie. Skóra po kąpieli nie wymaga już aplikacji dodatkowego balsamu.
Skład INCI:
 
Świetna kremowa konsystencja. Nawet nieźle nawilża, ale ja osobiście preferuję smarowanie ciała kosmetykiem po kąpieli, ponieważ wtedy mogę dodatkowo wykonać masaż i pomóc mojej skórze lepiej się zregenerować. Miękka tuba o pojemności 200 ml kosztuje 13,99 zł.
                   Po lewej balsam Egzotyczna Orchidea, a po prawej olejkowe serum do rąk

                                        Znacie te kosmetyki? Używałyście któryś z nich?

Obudź swoje włosy filiżanką kawy lub Caffeine Shampoo marki O'right

5/14/2017

Obudź swoje włosy filiżanką kawy lub Caffeine Shampoo marki O'right

Kofeina to  nieodłączny suplement diety wielu dorosłych osobników.
A co kofeina może mieć wspólnego z włosami, zapytacie?


Takie cudeńko, które przyszło mi testować jak szampon kofeinowy O’right, zmieniło zupełnie moje postrzeganie kawusi i dawki niezbędnej energii.
Szampon do włosów z wyciągiem z czystej kofeiny pozyskiwanej z gatunków zielonej kawy uprawianej na Tajwanie. Pobudza on włosy do wzrostu, dodatkowo wzmacniając skórę i przyśpieszając porost nowych włosów. Kolejnym składnikiem jest wyciąg z imbiru, który dodatkowo pobudza krążenie, dymnica lekarska pozwala zachować równowagę hydolipidową skóry zapobiegając również przetłuszczaniu się skóry głowy, ekstrakty z liści wierzby łagodzą wszelkiego rodzaju podrażnienia jak: swędzenie, czy łuszczenie się skóry.
Cechy produktu:
  • naprawa
  • nawilżanie
  • objętość
  • odżywianie
  • włosy cienkie i delikatne
Szampon delikatnie oczyszczając uelastycznia i wzmacnia włosy już od nasady. Pozostawia je piękne i sprężyste z niebywałą objętością, a przy tym jest doskonałym źródłem antyoksydantów.
Szampon przeznaczony jest dla włosów normalnych, a w przypadku moich przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach sprawdza się znakomicie. Ma ładny delikatny zapach podobno trawy cytrynowej, ale nie jestem w stanie tego zweryfikować.
Początkowo bardzo się zdziwiłam, bo sugerując się nazwą i kofeiną w składzie sądziłam, że będzie pachniał jak mała czarna. Ale zapach jest delikatny i pachnie zupełnie jak zielona kawa, której napar pijamy dla urody.


Nadaje włosom połysku, sprężystości oraz objętości unosząc włosy od nasady, skóra odzyskuje witalność. Połysk i sprężystość są widoczne już po pierwszym użyciu szamponu. I przyznaję, że jestem szczerze zachwycona produktem i jego działaniem. Szampon fajnie się pieni delikatnie myjąc włosy i skórę głowy. Już niewielka ilość wystarczy do pojedynczej aplikacji. A włosy pomimo swoich fochów pozostają w bardzo dobrym stanie przez dwa dni do następnego mycia.

Skład produktu:
98,4% naturalnych składników
100% olejek kawowy Recoffee
Pełny skład INCI:

Olejek Recoffee jest pozyskiwany w procesie przetworzenia fusów, z których po przepaleniu 
i wysterylizowaniu, podczas ekstrakcja w niskiej temperaturze zachowuje się wszystkie skuteczne składniki. Z 1 kilograma fusów kawowych można uzyskać zaledwie 15.6 grama cennego olejku. Czyli wyprodukowanie jednej 1000 mililitrowej butelki szamponu Recoffee potrzebujemy fusów kawowych z 16 średnich filiżanek tego napoju.
Według najnowszych badań, olejek Recoffee jest świetnym źródłem przeciwutleniaczy. Spowalnia proces starzenia, chroni skórę i włosy przed uszkodzeniem spowodowanymi ciepłem i zbyt wysoką temperaturą oraz skutecznie zaopatruje skórę głowy i włosy w wodę.


Tak więc podsumujmy dobroczynne właściwości olejku pozyskiwanego z nasion kawy:
  • kofeina i małe bomby witaminowe (są w nich antyoksydanty (kwasy chlorogenowy i kawowy), sole wiążące cenne pierwiastki (m.in. wapń, potas, magnez, fosfor, żelazo, sód, cynk, miedź, kobalt, nikiel, mangan, chrom), witaminy z grupy B, kwasy organiczne (mrówkowy, octowy, glikolowy i mlekowy). Ziarna kawy zawierają też znaczne ilości kwasów tłuszczowych i olejków eterycznych, a także węglowodany, błonnik i białka,
  • wzmacnia włosy; kofeina w szamponach i odżywkach do włosów stymuluje ich wzrost i zmniejsza wrażliwość mieszków włosowych na niekorzystny wpływ hormonów, ponadto kofeina zmniejsza niekorzystny wpływ stresu na cebulki włosów, znacznie ograniczając ich wypadanie,
  • zwalcza oznaki starzenia - kofeina jest jednym z ważniejszych składników (poprawia mikrokrążenie w skórze, ale również ze względu na właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne, które pomagają zwalczać różne niedoskonałości skóry),
  • wpływa na kondycję skóry.

Ciekawostką jest również opakowania Recoffee wytworzone w 100% z przetworzonych fusów kawowych, w kolorze naturalnym kawy. Opakowanie jest biodegradowalne . W butelce na dnie osadzone są ziarna kawy. Po zakopaniu jej w ziemi, nasiona kiełkują w 1-2 miesiące i w wieku 1-4 lat, w sprzyjających warunkach środowiskowych, mamy już pełnoprawne drzewko. W piątym roku drzewko kwitnie i owocuje. Czyli przyjemne z pożytecznym.


Jeszcze jedna ciekawostka odnośnie opakowania. Bambusowy korek nie jest zakręcany tylko zsuwany. W ramach zabezpieczenia na końcu szyjki znajduje się miniaturowy korek, który zabezpiecza szampon przed wylaniem się. To zamkniecie jest niesamowicie szczelne, ponieważ daje gwarancję, że nic nam się nie wyleje przypadkowo na przykład w bagażu. Ode mnie duży plus!

Trudno określić właściwości wzmacniające i odżywcze podczas używania pierwszego opakowania..
Mogę jedynie stwierdzić, że szampon pomalutku spełnia obietnice producenta. Jestem również zadowolona, że moje włosy już tak bardzo się nie przetłuszczają, a poziom wytwarzania przez skórę sebum normalizuje się i ulega zmniejszeniu. Podoba mi się to i to bardzo.
Produkty O'Right znajdziecie TUTAJ  A mój szampon ma pojemności 250 ml i kosztuje 99 zł.

I co powiecie na kawusię w takim wydaniu?

GlamSPONGE czyli jak gąbka do makijażu przechodzi na emeryturę

5/12/2017

GlamSPONGE czyli jak gąbka do makijażu przechodzi na emeryturę

Dawno, dawno temu pokazywałam Wam gąbeczkę GlamSPONGE, którą kupiłam, żeby się przekonać czy rzeczywiście aplikacja podkładu takim narzędziem wpłynie na jakość i wygląd mojego makijażu. Aby się nie powtarzać TU macie link do mojego pierwszego wpisu na ten temat.



 Tak było na początku: po lewej gąbka na sucho, po prawej po namoczeniu

Czarna gąbka wykonana z "żelowego" (hydrofilowego) tworzywa syntetycznego (nie zawiera latexu, jest więc hipoalergiczna) pozwalająca na nakładanie na mokro podkładów, korektorów, pudrów, róży do policzków i brązerów. Aplikacja na mokro prawie całkowicie ogranicza wchłanianie kosmetyku do jej wnętrza ale przede wszystkim pozwala na uzyskanie niesamowicie naturalnego efektu makijażu, nawet w wypadku aplikacji bardzo ciężkich podkładów. Wymiary suchej gąbeczki: ok. 6,5cm x 4cm” ( taki widniał opis na stronie http://glam-shop.pl)

I rzeczywiście sama aplikacja podkładu była niesamowicie prosta, kosmetyk idealnie stapiał się ze skórą i wyglądał po prostu fantastycznie.
Nie powiem dokładnie jak długo GlamSPONGE używałam, ponieważ nie robiłam tego regularnie, ale etapami. Miesiąc malowania i na przykład miesiąc przerwy.
Schody zaczęły się po kilku miesiącach. Po namoczeniu gąbka wyglądała jak kawałek gliny modelarskiej, co doskonale widać na zdjęciu.


Gąbeczka przestała zwiększać swoją objętość i nadawała się do nanoszenia na skórę makijażu. Przyznam szczerze, że byłam trochę zła, bo z jednej strony jednak wydałam pieniądze, a z drugiej strony oczekiwałam po niej odrobinę więcej wytrzymałości.
Mam nadzieję, że pod względem jakości gąbek coś w Glamshop-ie się poprawi.
Tak więc.... mamy już zużyta gąbeczkę i ciekawość sprowokowała mnie do dalszych eksperymentów. Pomyślałam sobie, że warto zobaczyć co też znajduje się w środku po kilku miesiącach użytkowania? Czy rzeczywiście pije tyle podkładu? Czy może udawało mi się ją wymyć/wyprać w prawidłowy sposób?
No to tniemy na pół.......


Na ćwiartki.......


Ku mojemu zdumieniu w środku nie ma nic, nawet kropelki podkładu, ani minimalnych śladów jakiegokolwiek zabrudzenia.
Bardzo się cieszę bo wiem, że produkt był czysty i higieniczny, że nie marnowałam dodatkowo podkładu. A pranie akcesoriów do makijażu opanowałam w mistrzowskim zakresie. Żarcik. 

Eksperyment uważam za udany. Jako podsumowanie powiem tak.... że nie wiem czy nadal polecam GlamSPONGE, bo w tej cenie można kupić zachwalaną przez wszystkich gabeczkę Blend It, która może być znacznie lepszą inwestycją.
Teraz skupiam się na zakupie oryginalnego Beauty Blendera, bo już wiem czego się spodziewać , a chciałbym wreszcie zmierzyć się z legendą i zobaczyć o co tyle krzyku jest.

Dabur Herbal Basil – naturalna pasta do zębów z Tulsi / Bazylią

5/09/2017

Dabur Herbal Basil – naturalna pasta do zębów z Tulsi / Bazylią

Już od dawna opisuję i namawiam Was do spróbowania naturalnej pasty do zębów, która nie zawiera fluoru. Ot tak nawet z przekory dla wszystkich reklam telewizyjnych, które wmawiają nam, że jest to jedyne remedium na zdrowe zęby.
 
Dzisiaj mam dla Was recenzję pasty do zębów z Tulsi (odmianą bazylii pochodzącą z regionów tropikalnych). Została ona stworzona z naturalnych składników, ale przede wszystkim na bazie wspomnianej już bazylii. Dokładnie czyści zęby i pomniejsza osad nazębny oraz przebarwienia. Zawarta w paście bazylia działa odświeżająco i wybielająco. Pasta jest polecana osobom z nadwrażliwymi zębami oraz paradontozą.


Działanie:
  • pomocna w walce z parodontozą
  • odświeża oddech
  • wzmacnia szkliwo i zęby
  • usuwa osad z płytki nazębnej
  • przynosi ukojenie wrażliwym zębom
  • zapobiega próchnicy
  • likwiduje przebarwienia po kawie czy herbacie
  • zapobiega zapaleniu dziąseł
  • wybiela delikatnie zębów
SKŁAD INCI:
 
Sposób użycia:
Niewielką ilość pasty (wielkości ziarenka grochu) nanieść na szczoteczkę, delikatnymi ruchami szczotkować zęby i dziąsła.
Głównym składnikiem pasty jest bazylia, która naturalnie odświeża oddech, działa antybakteryjnie i antyseptycznie. Ma działanie znieczulające, dlatego polecana jest osobom 
o wrażliwych dziąsłach. 


Zawarte w składzie zioła poradzą sobie ze szkodliwymi bakteriami w jamie ustnej, pozostawiając te pożyteczne, które często są niepotrzebnie usuwane przez stosowanie past ze sztucznym składem.
Pasta bardzo dobrze oczyszcza zęby, usuwając przy tym wszelkie przebarwienia i pozostawia jasny i promienny uśmiech – ponieważ również delikatnie wybiela zęby.
Produkt bez zbędnej chemii, w 100% wegetariański.
Posiada delikatny ziołowy smak. Bazylii niestety nie czuję, ale tylko dlatego, że jestem przyzwyczajona do jej tradycyjnej odmiany. Pasta fajnie i delikatnie pieni się umilając używanie.
Używając naturalnych past skończyły się u mnie problemy z nadwrażliwością zębów. Zęby są mocniejsze i zdecydowanie jaśniejsze. A ja mam świadomość, że nie zatruwam dodatkowo mojego organizmu.

Szczerze. Polecam każdemu taki eksperyment. Tubka pasty 100 ml kosztuje około 10- 14 zł w zależności od miejsca zakupu. Jest to inwestycja w zdrowie. Jak widać bardzo ekonomiczna 
i korzystna.


Jeśli używacie pasty bez fluoru pochwalcie się na jakie marki stawiacie?

Kuracja uszczelniająca naczynka z 1% witaminą K od DermoFuture czyli plusy oraz minusy jej stosowania

5/07/2017

Kuracja uszczelniająca naczynka z 1% witaminą K od DermoFuture czyli plusy oraz minusy jej stosowania

Od wielu już miesięcy używam z powodzeniem kuracji marki Dermofuture. Mam swoich ulubieńców, do których lubię wracać. Kosmetyki sprawdzają się w mojej pielęgnacji bardzo dobrze.
Jakiś czas temu opisywałam Wam fantastyczne szkolenie jakie zorganizowała do blogerów marka DermoFuture. Jeśli nie czytaliście, podsyłam Wam LINK.
Na szkoleniu otrzymaliśmy trzy nowości do testowania i właśnie dzisiaj przychodzę z moimi wnioskami po używaniu jednej z nich.  
Kuracja uszczelniająca naczynka z 1% witaminą K ma za zadanie wzmocnić naczynka, złagodzić i zredukować zaczerwienienia.


Kuracja z witaminą K zawiera unikalne składniki z intensywnymi właściwościami regenerującymi i kondycjonującymi skórę. Uszczelniają one ścianki naczynek krwionośnych, zapobiegając ich nadmiernemu rozszerzaniu oraz zmniejszając ich widoczność. Ze względu na dużą zawartość (1%) witaminy K, zostają szybko zredukowane zaczerwieniania i zasinienia Olej arganowy optymalnie odżywia, zwiększając jędrność i elastyczność naskórka.

DZIAŁANIE KURACJI:
• wzmacnia i uszczelnia osłabione ścianki naczyń
• zmniejsza widoczność naczynek krwionośnych
• zapobiega nadmiernemu rozszerzaniu naczynek
• stymuluje procesy naprawcze
• regeneruje podrażnienia

Tak brzmi opis producenta.


Jeśli chodzi o moją cerę mieszaną w stronę przetłuszczającej się, naczynka mam tylko popękane i zaczerwienienie utrzymuje się przy płatkach nosa. Ale poprzez stosowanie kuracji depigmentujących przebarwienia zauważyłam pojawiające się czerwone pajączki na policzkach. Dlatego między innymi zdecydowałam się na testowanie kuracji z witaminą K.


KONSYSTENCJA I ZAPACH
Kuracja ma bardzo „zbitą”, żelową formę. Jak na razie nie występują problemy z dozowaniem. Szklana pipeta nabiera odpowiednią ilość produktu. Niestety obawiam się, że przy większym zużyciu problem z wydobyciem kosmetyku będzie dosyć poważny. Kuracja ładnie pachnie - olejem arganowym. I jest niesamowicie wydajna. Ja stosuję 3-4 krople na całą twarz.
Tyle z plusów.
Minusem jest konsystencja, która (w moim przypadku) absolutnie nie jest absorbowana przez skórę, tylko niczym baza silikonowa siedzi na jej powierzchni.
Producent zaleca, aby stosować ją wieczorem na oczyszczoną skórę, delikatnie wmasować, 
a po wchłonięciu zastosować krem pielęgnacyjny.
Sama kuracja jest na tyle bogata, że nie ma jak dać na nią kremu  ponieważ wszystko siedzi na skórze i mam wrażenie, że tylko marnuję produkty, ponieważ absolutnie nie wchłaniają się . Jeśli nie dam kremu, rano wstaję ze ściągniętą skórą. Czyli podsumowując i tak źle i tak niedobrze.


Czy kuracja działa?
Mogę potwierdzić, że tak, ponieważ pajączki na policzkach zostały ukojone i straciły odrobinę na intensywności.
SKŁAD INCI:
 
Kolejnym minusem natomiast jest fakt, że nastąpiło tak zwane zapchanie i w związku z czym od tygodnia znowu walczę o ładną cerę i staram się zaleczyć niedoskonałości i sporych rozmiarów niespodzianki, które zaatakowały moje policzki i linię czoła.
A nie tak miało być. Kurację odstawiłam i może za jakiś czas dam jej kolejną szansę.
Sądzę, że u osób z suchą czy normalną cerą może się ona lepiej sprawdzić. U mnie niestety jest to chwilowa porażka.

Ta mała szklana buteleczka ma pojemność 20 ml i kosztuje na stronie producenta 42,90 zł. Ale radzę poszukać również w innych sklepach, bo rozpiętość cenowa jest niesamowita.

I tyle z mojej radości i testowania.... idę wysmarować buzię Effaclar Duo+, który w takich przypadkach działa rewelacyjnie.

Miłej niedzieli kochani :-)

Frapin 1270 EDP -zapach prawie idealny

5/05/2017

Frapin 1270 EDP -zapach prawie idealny

Frapin 1270 to nie tylko orientalno – przyprawowa niespodzianka dla zmysłów, ale również wielka niespodzianka dla mnie, ponieważ zupełnie niechcący udało mi się znaleźć no może nie odpowiednik, ale bardzo zbliżoną wersję mojego ukochanego zapachu GOOD LIFE marki Davidoff.
Ale zacznijmy od początku....


Nuty głowy: kandyzowana pomarańcza, żywica, kakao, kawa, fasolka tonka, ananas, rodzynki, suszona śliwka
Nuty serca: kwiat lipy, przyprawy, kwiaty winorośli, nieśmiertelnik, orzech laskowy, pieprz, suszone owocowe nuty
Nuty Bazy: nuty egzotycznego drzewa, drzewo gwajakowe, biały miód i wanilia.
 
Zapach otwiera się feerią aromatów sowicie osłodzonej kawy, czekolady, orzechów, kieliszka eleganckiego koniaku, korzennych ciasteczek i suszonych owoców. Już od pierwszej chwili dominują kandyzowane pomarańcze i słodki ananas. Koniakowa nuta przepięknie łączy się z akordami drzewnymi i sporą ilością słodyczy w postaci miodowo-waniliowej bazy.
Wraz z upływem czasu koniak łagodnieje, a na skórze pozostaje przepiękna kompozycja słodko-owocowa z wyrafinowanym drzewem w tle.

1270 to rok w którym rodzina Frapin osiadła w regionie Grande Champagne i podjęła się produkcji win, aby z czasem rozpocząć destylację wysokiej jakości brandy i koniaków. 1270 jest hołdem dla ukoronowania kilku stuleci istnienia marki Frapin, a bursztynowy kolor odzwierciedla barwę najlepszej francuskich brandy.
1270 to jeden z piękniejszych zapachów, które miałam okazję ostatnio testować. Pochodzi z tej samej rodziny co 1697 (recenzja), ale jednocześnie jest zupełnie inny. Unisex, ale jednocześnie jest w nim tyle eleganckiej słodyczy, że polecałabym go głównie kobietom. Powoduje efekt uniesienia brwi z zachwytu, ale niestety trwałością nie powala. U mnie znika ze skóry po upływie trzech godzin. Ale za to są to jedne z najpiękniejszych godzin w ciągu całej doby. Ciepłe, przytulne, koniakowe i uroczo słodkie. Nuta alkoholowa jest w tym zestawieniu niezwykle elegancka i wyrafinowana.
 
Moim zdaniem warte testowania, a może i w przyszłości zakupienia......
Polecam perfumerię Moncredo, gdyż tam zakupicie bez problemu Frapin 1270 (100 ml/480 zł.) jak i próbki tego zapachu.
P.S. Czytając w internecie opowieści o trwałości tego zapachu dochodzę do wniosku, że moja skóra jest chyba zbyt zmęczona zimą i dlatego zapachy nie chcą się na niej dłużej utrzymywać. 
 
 Zdjęcia pochodzą ze strony producenta; frapin.com

Lirene – Be Glam, No Pores, No Redness  bazy pod makijaż do zadań specjalnych

5/02/2017

Lirene – Be Glam, No Pores, No Redness bazy pod makijaż do zadań specjalnych

Trzy siostry, trzy problemy, trzy rozwiązania.
Dobra baza pod makijaż to już połowa sukcesu. Pomoże skorygować niedoskonałości, przedłuży ładny wygląd makijażu lub doda skórze zdrowego blasku.


W swojej makijażowej karierze przetestowałam różne bazy. Niektóre były niezłe, a inne wyrzuciłam na zawsze ze swojej świadomości.
Jak pewnie zauważyliście nasza rodzima marka Lirene zaczęła ostatnio wzbogacać swój asortyment o różne kosmetyki do makijażu. Więc kiedy na rynku pojawiły się bazy mające za zadanie pomóc nam wyglądać lepiej, jako fanka malowideł wszelkiej maści byłam mocno zaintrygowana.
Co z tej przygody wynikło? Czytajcie dalej......


BE GLAM - baza rozświetlająca pod makijaż.
Daje efekt wypoczętej i rozświetlonej skóry. Drobinki znajdujące się w składzie kosmetyku nadają cerze promienność i blask, niwelując przy tym oznaki zmęczenia. Cera nabiera zdrowego i wypoczętego wyglądu o wyrównanym kolorycie.
Baza przedłuża trwałość makijażu, zapewniając nieskazitelny wygląd cery przez cały dzień.
Lekka, nietłusta konsystencja ułatwia aplikację i pozostawia komfortowe odczucie na skórze. Zawarta w formule witamina PP przyspiesza proces regeneracji skóry oraz wyrównuje jej koloryt. Perłowy pigment zapewnia efekt optycznego rozświetlenia, wygładzenia oraz zmniejsza widoczność zmarszczek, dzięki czemu skóra wygląda na promienną i wypoczętą.
Odpowiednia do każdego rodzaju cery, może być również stosowana bez ograniczeń wiekowych.
Opakowanie to miękka tuba o pojemności 30ml. Jej koszt to około 29,90 zł
STOSOWANIE: Na oczyszczoną skórę twarzy nałożyć niewielką ilość bazy i równomiernie rozprowadzić. Po wchłonięciu nałożyć fluid.

Skład INCI: 
 od lewej: No Redness, No Pores, Be Glam

No Pores - baza zmniejsza widoczność rozszerzonych porów i pochłania nadmiar sebum. Zmatowienie utrzymuje się nawet do 12h! Intensywnie wygładza skórę, sprawiając, ze cera staje się aksamitna i miękka w dotyku.
Baza przedłuża trwałość makijażu, zapewniając nieskazitelny wygląd cery.
Lekka, nietłusta konsystencja ułatwia aplikację i pozostawia komfortowe odczucie na skórze. Zawarty w formule Pore Minimizing Oligo-complex zmniejsza widoczność porów oraz reguluje wydzielanie się sebum, co w połączeniu z mikrogąbeczkami zapewnia długotrwały efekt zmatowienia. Proteiny ze słodkich migdałów odżywiają i wygładzają skórę.
Odpowiednia do cery tłustej i mieszanej.
Opakowanie bazy to znowu miękka tubka o pojemności 30 ml i kosztuje około 29,90 zł.
STOSOWANIE: Na oczyszczoną skórę twarzy nałożyć niewielką ilość bazy i równomiernie rozprowadzić. Jeśli cera jest mieszana, aplikować bazę w miejscach, gdzie skóra ma największą tendencję do błyszczenia. Po wchłonięciu nałożyć fluid.


No Redness - baza koryguje zaczerwienienia.
Zielony kolor bazy sprawia, że skóra staje się ujednolicona, a zaczerwienienia i naczynka mniej widoczne. Wygładza cerę i doskonale wyrównuje koloryt.
Baza przedłuża trwałość makijażu, zapewniając nieskazitelny wygląd cery.
Lekka, nietłusta konsystencja ułatwia aplikację i pozostawia komfortowe odczucie na skórze. Zawarte w formule diosmina oraz wyciąg z czerwonych liści winorośli wzmacniają naczynka krwionośne, wpływając na ich mniejszą widoczność.
Zielony pigment w połączeniu z delikatnymi, rozświetlającymi drobinkami koryguje zaczerwienienia i wyrównuje koloryt, nadając skórze blask i zdrowy wygląd.
Odpowiednia dla cery skłonnej do zaczerwienień.
Opakowanie to miękka tuba o pojemności 30 ml i kosztuje około 29,90 zł
STOSOWANIE: Na oczyszczoną skórę twarzy nałożyć niewielką ilość bazy i równomiernie rozprowadzić. Po wchłonięciu nałożyć fluid.

  od lewej: No Redness, No Pores, Be Glam

Pierwszy ogromny plus to wybór. W zależności od potrzeb skóry możemy dobrać właściwy kosmetyk. Drugi plus to opakowanie. Miękka tubka pozwala nam wydobyć odpowiednią ilość produktu. Nie za dużo i nie za mało - tak w sam raz.

 od lewej: No Redness, No Pores, Be Glam

Teraz pewnie jesteście ciekawi werdyktu końcowego.....
Wszystkie trzy bazy przetestowałam z różnymi produktami. Jeśli chodzi o największego ulubieńca to No Pores wygrywa wszystkie konkurencje. Zaaplikowany na twarzy tworzy solidną bazę, do której podkład przykleja się i jeszcze lepiej stapia ze skórą. Makijaż na niej wykonany wygląda bardzo dobrze przez wiele godzin. U mnie zazwyczaj po około 4-5 godzinach musi nastąpić odciśnięcie nadmiaru sebum wyprodukowanego przez skórę, ale w żadnym wypadku nie narusza to trwałości makijażu i nie powoduje jego miejscowego wycierania się czy zanikania. Niestety porów tak rewelacyjnie nie maskuje, ale zważywszy na przedłużoną trwałość makijażu wybaczam jej to niedociągnięcie.

 od lewej: No Redness, No Pores, Be Glam
 
Kolejnym ulubieńcem jest baza Be Glam, która bardzo ładnie rozświetla cerę. Daje efekt glow, ale takiego zdrowego i eleganckiego. Nie zawiera niesamowicie błyszczących drobinek tylko daje taką perłową poświatę. Również pomaga, aby makijaż trzymał się na twarzy dłużej, ale już nie tak dobrze jak No Pores. Jeśli zachodzi taka potrzeba można ją śmiało zmieszać z odrobiną balsamu do ciała i zaaplikować na dowolną część ciała, którą chcemy podkreślić.
I ostatnia baza No Redness. Zielony kolor doskonale osłabia widoczność naczynek i tych kolorowych pajączków, które czasami robią się na skrzydełkach nosa. Funkcja korygująca jest świetna i tu biję wielkie brawa. Baza tak ładnie stapia się ze skórą, że zielony barwnik ładnie się integruje i absolutnie nie jest widoczny. Moje zastrzeżenie do tej bazy jest takie, że odnoszę wrażenie, iż skóra szybciej przetłuszcza się w miejscach jej zaaplikowania i na nosi podkład zaczyna się szybciej wycierać. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale moja cera tak reagowała za każdym razem, kiedy nakładałam No Redness. 

Znacie? Używacie bazy pod makijaż?