Woda utleniona – wszechstronne lekarstwo czy woda życia

9/30/2016

Woda utleniona – wszechstronne lekarstwo czy woda życia


Pierwszy raz kuracją woda utlenioną spotkałam się jako dziecko, kiery to pani doktor kazała rozcieńczać ją wodą i płukać chore gardło.
Po wielu, wielu latach, już jako osoba dorosła, spotkałam się z propozycją kuracji dotleniającej organizm oraz polecono mi zainteresować się pracami profesora Iwana Nieumywakina.
Iwan Nieumywakin to profesor medycyny, współtwórca tzw. medycyny kosmicznej - metod leczenia i wykonywania zabiegów w ekstremalnych warunkach panujących na orbicie okołoziemskiej. Profesor Nieumywakin swoją wiedzę zawdzięcza 50 latom pracy naukowej, wykonywanej we współpracy z najbardziej światłymi umysłami rosyjskiej nauki. Większość tego czasu poświęcił na badania mechanizmu oddychania, opracowywanie i testowanie nietypowych mieszanek oddechowych (zawierających np. hel i inne gazy) i wiele innych. Wszystko to sprawiło, że prof. Nieumywakin nabył ogromnego doświadczenia i wiedzy o wielu mechanizmach fizjologicznych organizmu.

Wiedzę tę wykorzystał praktycznie, opracowując unikalną metodę metoda leczenia przy użyciu nadtlenku wodoru (woda utleniona to 3% roztwór wodny nadtlenku wodoru). 
Była ona wykorzystywana od lat 50 ubiegłego stulecia do pokonywania rozmaitych dolegliwości u radzieckich kosmonautów oraz wysokich rangą urzędników państwowych. Teraz, kiedy technika ta została odtajniona, możemy bez przeszkód przeczytać o niej ze szczegółami w książce pt. "Woda utleniona - na straży zdrowia". 
Wygląda na to, że nikt nie wie o tym więcej od Nieumywakina.
 
Niezależnie od tego, jakimi cudownymi właściwościami dysponował by nadtlenek wodoru, to skuteczność jego oddziaływania na organizm będzie znacznie większa, 
a efekt bardziej niezawodny, jeśli zmienimy swe życie od podstaw”. – prof. Iwan Nieumywakin
Woda utleniona czyli nadtlenek wodoru (posiada jeden atom tlenu więcej niż zwykła woda) gdy trafia do żołądka pod wpływem kwasów rozpada się i zasila krew tym właśnie dodatkowym atomem tlenu. Dzięki temu doładowuje organizm potężną dawką energii i uzupełnia deficyty tlenu w organizmie.
Nadtlenek wodoru uczestniczy we wszystkich biologicznych procesach organizmu. Uczestniczy między innymi w procesie przemiany białek, tłuszczy, węglowodanów, soli mineralnych. Pomaga wytworzyć ciepło w organizmie oraz niezbędne witaminy i enzymy.

Lecznicze właściwości wody utlenionej:
  • pierwszym i najważniejszym czynnikiem jest dotlenienie organizmu – tym samym pomaga w odkwaszeniu organizmu,
  • jest silnym antyoksydantem – niszczy nie tylko wolne rodniki, ale również grzyby, pasożyty i bakterie , które atakują organizm każdego dnia.
  • podobno leczy zmiany nowotworowe – dzięki dotlenieniu alkalizowaniu organizmu,
  • wzmacnia układ odpornościowy
  • utlenia substancje toksyczne

Przeciwskazania – z tej kuracji muszą zrezygnować osoby po przeszczepach, ponieważ silne pobudzenie układu odpornościowego może spowodować odrzucenie organu, który został przeszczepiony.
Kurację stosujemy ściśle według określonego przepisu, a podczas stosowania nie występują żadne efekty uboczne. I tym samym nie ma żadnych przeciwwskazań odnośnie kuracji. Jedynie może się pojawić mały dyskomfort względem smaku i bólu głowy. 
Tak było w moim przypadku. Przez pierwsze 3 dni przeżyłam koszmar oczyszczania się organizmu. Głowa bolała tak, że nie byłam w stanie funkcjonować. Przypominało to migrenę o średnim natężeniu. Ale po tych 3 dniach wszystko uległo niesamowitej poprawie. Woda smakuje w specyficzny sposób. Ma taki wyraźny posmak metaliczny, ale i do tego można się przyzwyczaić.
Jeśli męczące objawy nie ustępują należy kurację przerwać na 2-3 dni.
Wodę należy ZAWSZE spożywać na czczo lub ewentualnie pół godziny przed posiłkiem. Wykluczone jest spożywanie przed snem ponieważ tak silne dotlenienie organizmu spowoduje tylko problemy z zaśnięciem. Woda utleniona musi zawsze być rozcieńczona!

W ramach wyjaśnienia, dlaczego nie opisuję Wam konkretnych terapii, polecam najpierw zainteresować się tematem, poczytać więcej, może nawet książkę profesora Nieumywakina "Woda utleniona - na straży zdrowia". Jeśli ktoś zdecyduje się na kurację chciałabym, aby zrobił to w sposób świadomy.
Ten post ma charakter ściśle informacyjny, że taka terapia jest, wiele osób ją stosuje i u wielu z nich poprawił się nie tylko komfort życia, ale również stan zdrowia.
Dotlenienie organizmu powoduje jaśniejsze myślenie, dodaje energii, wzmacnia w znaczącym stopniu naszą odporność, oczyszcza organizm i pobudza wszystkie komórki naszego ciała do szybszej regeneracji.
Nasze szybkie życie, z dala od natury, przetworzone pokarmy sprawiają, że mamy się coraz gorzej. Warto zatem poszukiwać skutecznych i naturalnych metod/kuracji aby pomagać swojemu zdrowiu i ciału. Aby mieć się lepiej. Sądzę, że warto.

Co sądzicie na takich naturalnych kuracji?


Post powstał w oparciu o artykuły:
Olejek kojąco - oczyszczający dla skóry skłonnej do swędzenia SENSINOL marki Ducray

9/27/2016

Olejek kojąco - oczyszczający dla skóry skłonnej do swędzenia SENSINOL marki Ducray


Sucha skóra potrafi też dać się nieźle we znaki.
Przesuszona po lecie, po nadmiernej ekspozycji na słońce, może swędzieć, a potęgujące się uczucie ściągnięcia wzmaga tylko dyskomfort. Ale nie tylko lato może pogorszyć stan skóry. Posiadacze suchej, atopowej skóry czy nawet osoby posiadające łuszczycę pewnie zgodnie stwierdzą, że pielęgnacja w takich przypadkach do łatwych nie należy.


Z pomocą może wtedy przyjść olejek kojąco-oczyszczający SENSINOL marki Ducray.

Do głównych zadań olejku należy:
  • łagodzić uczucie swędzenia,
  • neutralizować efekty twardej wody - suchość skóry.

Olejek nie zawiera w składzie ani mydła ani parabenów i jest hipoalergiczny. Jego formuła została opracowana w taki sposób, aby minimalizować ryzyko powstawania reakcji alergicznych.
Doskonale oczyszcza, koi i nawilża suchą skórę.
Dzięki wysokiej jakości składnikowi – polidokanolowi, wspomaga łagodzenie uczucia swędzenia, spowodowanego nadmierną suchością skóry. 
SKŁAD INCI:
 
Olejek SENSINOL neutralizuje efekty twardej wody, eliminuje wpływ takich czynników jak niskie temperatury, czy wiek, przyczyniających się do powstawania suchości skóry, powodującej uczucie swędzenia. Wysoce tolerowana formuła delikatnie oczyszcza i nawilża skórę.
Jak stosować?
Olejek aplikujemy na wilgotną skórę, spłukujemy i osuszamy skórę bez nadmiernego pocierania ręcznikiem. Kosmetyk nadaje się do codziennego stosowania. W przypadku kontaktu z oczami należy spłukać go czystą wodą.
Opakowanie
Plastikowa butla z zamknięcie typu klips. Ja osobiście wolałabym pompkę dozującą produkt.
Ale nie narzekam. Olejek bardzo łatwo i w potrzebnej ilości można łatwo z butelki wycisnąć.
Pojemność 400 ml i kosztuje około 45 zł.


Bardzo delikatny kwiatowy aromat dodatkowo umila zabiegi pielęgnacyjne.
Pierwsza rzecz jak mnie zaskoczyła to fakt, że olejek nie jest tłusty i nie pozostawia po sobie żadnej warstwy na skórze. Można go bardzo łatwo spłukać. Każda wieczorna kąpiel jest tylko miłym doznaniem, ponieważ SENSINOL jest wspaniałym kosmetykiem. Skóra jest ukojona, wszelkie podrażnienia złagodzone.


Przyznam się również bez bicia, że kilka razy zdarzyło mi się zmywać nim makijaż. Tak po prostu, z wieczornego lenistwa :-P I wszystko było w jak najlepszym porządku. Makijaż rozpuszczony, skóra doczyszczona. Jedynie z tuszem do rzęs sobie nie radził, ale przecież nie to należy do jego głównych zadań. Kosmetyk został przebadany dermatologicznie.
Jestem na tak i ciesze się, że mam okazję używać tak fajny kosmetyk.
Olejek SENSINOL otrzymałam do testów od marki Ducray.


Ciemna strona testowania produktów, czyli jak L'Oréal Paris Revitalift Laser X3 podrażnił mi skórę

9/25/2016

Ciemna strona testowania produktów, czyli jak L'Oréal Paris Revitalift Laser X3 podrażnił mi skórę

Otrzymując produkty do testów nigdy nie wiadomo jaki będzie rezultat końcowy. Czy produkt nam się spodoba? Czy spełni nasze oczekiwania? Ale podrażnienia skóry w życiu bym się nie spodziewała.


Zaczynając od samego początku, chciałam Wam przedstawić krem  Revitalift Laser x3 – kosmetyk stworzony specjalnie z myślą o kobietach, które posiadają skórę dojrzałą ze zmarszczkami. Jego głównym zadaniem jest ujędrnienie i lifting oraz walka z oznakami starzenia się skóry. Revitalift Laser x3 to krem, którego skuteczność porównuje się do działania lasera frykcyjnego.
SKŁAD INCI:

Widoczne rezultaty, które obiecuje producent to:
·         natychmiast: skóra wygładzona*
·         bardziej napięta +23%**;
·         po 4 tygodniach: widoczna redukcja ,,lwich bruzd” 9-24%), ,,kurzych łapek” (-27%), i zmarszczek na czole (-20%). Redukcję zmarszczek stwierdzono u 95% kobiet*.
·         po 4 tygodniach: poprawa gęstości i jędrności skóry- twarz wygląda na wymodelowaną.
Testowany pod kontrolą dermatologiczną. Do wszystkich rodzajów skóry, również wrażliwej. *Badania kliniczne w grupie 51,58,56 kobiet. ** Test instrumentalny, 40 kobiet.


Formuła kremu pomaga wypełnić i zagęścić skórę, redukować zmarszczki oraz modelować kontur twarzy.
Wśród składników aktywnych wymieniane są: Pro-Xylan ™ 3%, fragmentaryzowany kwas HA, LHA – kwas lipohydroksylowy.
Krem ma przyjemną, szybko wchłaniającą się konsystencję i bardzo miły zapach. Dobrze się wchłania i stanowi przyjemną bazę pod makijaż.
Słoiczek ma pojemność  50 ml i kosztuje 47 zł.


Jednym z zadań kampanii było zrobienie zdjęcia skóry w okolicach oczu, żeby zobaczyć zachodzące tam zmiany podczas stosowania kosmetyku. Ja niestety, tych zmian nie miałam okazji zauważyć, bo po pierwsze dostałam krem na dzień, a nie przeznaczony typowo do delikatnej skóry znajdującej się wokół oczu. Stosując  tam Revitalift Laser X3 nastąpiło pierwsze podrażnienie skóry. Paliło żywym ogniem i musiałam szybko zmywać kosmetyk z twarzy.
Kolejnym niepokojącym objawem było zaczerwienienie skóry twarzy zwłaszcza w okolicach czoła i policzków przez kilkanaście minut po aplikacji kremu.
Te sytuacje są dla mnie nowością, bo nie posiadam ani wrażliwej cery ani alergicznej skóry. Praktycznie na palcach u jednej ręki jestem w stanie wymienić kosmetyki które mnie w jakikolwiek sposób podrażniły.
Wszystkie moje obawy oraz to, że nie jestem w stanie wywiązywać się z poszczególnych etapów kampanii zostały zgłoszone koordynatorom kampanii (12.09.2016) i tu zaczyna się dalsza część tej niesamowitej przygody. Po moim mailu nastąpiło odbijanie piłeczki  i podawanie innych adresów mailowych, pod które powinnam zgłaszać takie sytuacje. 
14.09 otrzymałam maila z prośbą o podanie numeru telefonu, ponieważ ktoś chciał zadzwonić  i  wyjaśnić  te okoliczności. To był niestety ostatni kontakt od marki L’Oreal.
Do dnia dzisiejszego nie otrzymałam ani żadnego maila ani telefonu.
Wiecie co…. tego się nie spodziewałam po tak dużej marce i popularnej marce…...  #jestemtegowarta - nie tego akurat nie jestem warta!!!


Kolejne szaleństwo w Drogeriach Rossmann zbliża się wielkimi krokami - wrzesień/październik 2016

9/23/2016

Kolejne szaleństwo w Drogeriach Rossmann zbliża się wielkimi krokami - wrzesień/październik 2016


Szaleństwo wyprzedażowe zaczyna się pomału rozkręcać.
Drogerie Rossmann po raz kolejny przygotowały dla swoich klientek prawdziwą ucztę.
Podzieloną oczywiście na kilka części tak żeby spokojnie ogarnąć i nasze listy zakupowe i myśli :-)

źródło: Internet

Szablon wyprzedaży:
30.09.2016 - 05.10.2016 - Produkty do ust i paznokci - a więc wszystkie pomadki, błyszczyki, konturówki do ust, lakiery i produkty do paznokci.
06.10.2016 - 11.10.2016 - Produkty do oczu - czyli tusze do rzęs, cienie, kredki do brwi, konturówki do oczu i eyelinery.
12.10.2016 - 17.10.2016 - Produkty do twarzy - podkłady, pudry, róże, produkty do konturowania, rozświetlacze, bronzery i korektory.

źródło: Internet

Osobiście postaram się zakupić produkty do pielęgnacji paznokci Sally Hansen i może coś z asortymentu marki Max Factor.

A Wy co macie w planach zakupowych?



Jakie korzyści przynosi używanie pasty do zębów bez zawartości fluoru? Neobio i Dabur ALOE

9/22/2016

Jakie korzyści przynosi używanie pasty do zębów bez zawartości fluoru? Neobio i Dabur ALOE

Kilka razy  pisałam Wam o tym, że używam pasty do zębów bez fluoru.  Próbuję, testuję i opisuję Wam produkty, które wzbudzają mój, no może nie zachwyt ale pełne zadowolenie w tym temacie.
Past bez zawartości fluoru używam dokładnie ponad rok czasu. Na tę zmianę zdecydowałam się w sierpniu zeszłego roku.


Dlaczego zrezygnowałam z fluoru?
Bo jest szkodliwy dla naszego organizmu i to bardzo. Nie będę Was na siłę przekonywać
i szerzyć niepokoju , ale polecam zainteresować się bardziej tym  tematem i poszukać informacji w sieci. Zdrowie mamy jedno i warto je pielęgnować w każdy możliwy sposób. 

Co mi dało używanie pasty bez fluoru?
Na pewno nie powypadały mi zęby :-) Ani nie spróchniały.
Bardzo pozytywną korzyścią jest fakt, że skończyła się uciążliwa nadwrażliwość. Jeśli nie stosuję produktów z sodą, nie mam najmniejszych problemów z ciepłymi czy zimnymi napojami/potrawami. Nawet  odsłonięte szyjki przyzębowe przestały dokuczać.
Plotka głosi, że pasty bez fluoru pomagają rozjaśnić szkliwo. Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale ja zauważyłam korzystny wpływ na wygląd zębów. Pomimo picia kawy szkliwo nie jest aż tak zażółcone i odzyskało ładny, jaśniejszy odcień. Nie jest to biel rodem z Hollywood, ale ujdzie w tłoku i nie razi niczyich doznań wzrokowo-estetycznych.
Także namawiam Was gorąco do wypróbowania tego typu produktów, a dzisiaj chciałam Wam przedstawić dwie kolejne pasty, które mnie ostatnio zachwyciły swoim działaniem.
O poprzednich pastach, które opisywałam można poczytać tutaj: HerbaCura i  Ziaja.

Po lewej Neobio, po prawej Dabur

Dabur pasta do zębów z aloesem bez fluoru
To moje najlepsze odkrycie od czasów HerbaCura. Pasta ta zawiera wyciąg z aloesu, który zapewnia kompleksową pielęgnację jamy ustnej. Aloes znany jest jako środek łagodzący i wspomagający gojenie się stanów zapalnych. Ponad to pasta zawiera w składzie wyciąg z gałązek drzewa arakowego (miswak – którym po dziś dzień można również czyścić zęby), który zapobiega powstawaniu próchnicy i pozwala delikatnie wybielić zęby.
Tuba ma pojemność 100 ml i kosztuje około 15 zł.

Neobio Pasta Do Zębów Bez Fluoru Z Ksylitolem
Pasta zawiera w składzie ksylitol, który jest znanym środkiem antybakteryjnym i przeciwpróchniczym.
Ekstrakty roślinne bio-oczar wirgilijski i bio-rozmaryn myją, doczyszczają i utrzymują zdrowe zęby i dziąsła.  Pasta zapobiega powstawaniu kamienia nazębnego. A olejek miętowy gwarantuje odświeżenie oddechu.
Tuba 75 ml kosztuje około 6 zł.

Skład INCI - u góry Neobio, na dole Dabur

Która z past jest lepsza?
To zależy kto i czego oczekuje. Neobio jest delikatna do codziennego stosowania, natomiast Dabur fantastycznie sprawdza się przy bardzo dokładnym doczyszczeniu zębów. Efekt powiedziałabym, że jest nawet lepszy niż daje Elmex Intensywne Oczyszczanie.
Obie pasty są produktami naturalnymi nie zawierają fluoru, parabenów, syntetycznych środków barwiących czy zapachowych. Nie były testowane na zwierzętach. Nadają się również dla wegan.

Polecam Wam taki eksperyment, bo można się bardzo zdziwić jak fajne potrafią być produkty bardziej naturalne, które możemy znaleźć w sklepach ze zdrową żywnością.

 


Burberry My Burberry Black EDP

9/20/2016

Burberry My Burberry Black EDP

Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedzi nowego zapachu marki Burberry wiedziałam, że muszę się z nim bliżej zapoznać. W przeszłości używałam zapachów tej marki i była to bardzo dobra znajomość.
Zapach jest tym bardziej intrygujący, ponieważ ma bardzo krótki i intrygujący skład. Sklasyfikowany jako orientalno- kwiatowe. Dodatkowego smaczku, temu zapachowi dodaje fakt, że został stworzony przez prawdziwą legendę i mistrza perfumiarstwa, jakim niewątpliwie jest Francis Kurkdjian.


Nuty głowy: jaśmin, 
Nuty serca: brzoskwinia, kandyzowana róża,
Nuty bazy: ambra, paczula.


Moje pierwsze wrażenia były zaskakujące. Miałam wrażenie, że wącham karton wypełniony soczystymi brzoskwiniami, ale w miarę upływu czasu było tylko lepiej i lepiej.
Świetna fuzja rozgrzanych w słońcu kwiatów jaśminu z nektarem brzoskwiniowym przyprawionym odrobiną róży stanowi w pierwszej chwili wspomnienie wakacji.
Jest kobieco i interesująco. Kiedy do głosu zaczyna dochodzić bogata ambra i paczuli robi się jeszcze bardziej ciepło i elegancko.
Piękny klasyczny flakon w kolorze ciemnego bursztynu ma ręcznie zawiązaną gabardynową wstążkę, a sam korek w kolorze ciemnego brązu  został zainspirowany guzikami jakie znajdują się w  klasycznym trenchu  Burberry.


My Burberry Black jest zapachem urzekającym i bardzo eleganckim. Połączenie nektaru owocowo-kwiatowego nie dominuje tylko bardzo ładnie łączy się z ciepłą ambrą. To właśnie lubię w zapachach Burberry z poprzednich moich przygód z tą marką. Jedyne czego mi tam brakuje to szczypta słodyczy z tej kandyzowanej róży, która na mojej skórze nie ukazuje się nawet w najmniejszym stopniu.
Kobiecy, ciepły i elegancki. Najlepiej oddaje swoje oblicze po około godzinie pobytu na skórze. Pierwsze próby mogą odrobinę rozczarować, ale wystarczy podarować mu trochę czasu, aby móc się rozkoszować tą kompozycją.
My Burberry Black przyciąga uwagę, ale nie jest zapachem ani męczącym ani dominującym.
Ma w sobie tą odrobinę orientalnej magii.
Pomimo, iż jest to kolejny flanker jest to chyba najlepsza wariacja zapachu My Burberry.
Świetna trwałość jest dodatkowym atutem tego zapachu. Po wieczornych próbach pachnie na skórze jeszcze rankiem następnego dnia.  Podoba mi się, ale nie zachwyca, aż tak jak bym tego sobie życzyła.



Wykorzystano zdjęcia i materiały prasowe marki Burberry
Lirene FOLACYNA - przeciwzmarszczkowe serum napinające na twarz, szyję i dekolt

9/18/2016

Lirene FOLACYNA - przeciwzmarszczkowe serum napinające na twarz, szyję i dekolt


Nie wiem, jak Wy uważacie, ale ja staram się zawsze wzbogacać moją pielęgnację.
Z perspektywy wieku i stosowanych kosmetyków widzę, że bardzo się to opłaca. Zwłaszcza jeśli nie wygląda się na swoje lata.
Kiedy dostałam propozycję od marki Lirene, aby przetestować nowe serum Folacyna, z chęcią wyraziłam zgodę.
Pielęgnacja specjalistyczna ukierunkowana zwłaszcza przeciwzmarszczkowo, zawsze będzie wzbudzała zainteresowanie kobiet.


Serum FOLACYNA przeznaczone jest dla kobiet 30+, 35+, 40+, 45+
Producent obiecuje nam wygładzenie zmarszczek i poprawę owalu twarzy.
Formuła serum łączy peptydy oraz kompleks protein sojowych i ryżowych. Zapewnia odbudowę włókien kolagenowych, stanowiących naturalne „rusztowanie” skóry, co daje efekt naturalnego liftingu.


Peptydy oraz połączenie protein ryżowych i sojowych odpowiada za poprawę napięcia skóry
i spłycenie zmarszczek. Stymulują również syntezę kolagenu w skórze.
Proteiny ze słodkich migdałów napinają skórę, powodując jej wygładzenie. Staje się ona bardziej elastyczna i jędrna.
Bogaty koktajl proteinowo-peptydowy wspomaga procesy naprawcze skóry.
SKŁAD INCI:

Efekty stosowania serum*:
93% poprawa napięcia i elastyczności
55% spłycenie zmarszczek
79% intensywne nawilżenie skóry
97% poprawa ogólnego wyglądu skóry
72% rewitalizacja i regeneracja
*Test In vivo – ocena w grupie 30 kobiet po 4 tygodniach stosowania.

SPOSÓB UŻYCIA:
Nakładać rano i wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Delikatnie wmasować. Idealny pod makijaż. Dla lepszych efektów polecamy stosować pod krem pielęgnacyjny na dzień lub na noc Folacyna dopasowany do odpowiedniej grupy wiekowej.


Serum ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję. Przypomina żelowy lotion pielęgnacyjny. Jest bardzo dobrze absorbowane przez skórę i po wchłonięciu nie pozostawia tłustej warstwy.
Pomimo swojej lekkości, staram się unikać stosowania go na dzień, ponieważ zbyt bogata pielęgnacja powoduje na mojej skórze zwiększenie wydzielania się sebum. Może w miesiącach zimowych będzie się lepiej sprawdzała taka kombinacja.
Serum Folacyna ma pojemność 30 ml jego cena waha się pomiędzy 23 a 28 złotych.
Jak dla mnie jest to całkiem sympatyczny kosmetyk. Sprawia, że rzeczywiście w delikatny sposób poprawia się owal twarzy, a skóra nabiera jędrności.
Marka Lirene bardzo mnie ostatnio zaskakuje swoimi kosmetykami, pomysłami i tym, że jednak można zrobić fajny kosmetyk w atrakcyjnej cenie. 


4 Flex Select w trosce o twoje stawy

9/17/2016

4 Flex Select w trosce o twoje stawy


Wiecie co...... niektórzy szczęśliwcy na świecie wiedzą co oznacza ból stawów.Zapewniam Was, nie jest to przyjemne uczucie.
Tak naprawdę dbając o stawy troszczymy się o cały organizm. Nasza zdolność ruchowa określa sprawność i jakość naszego życia. Dopóki cały mechanizm działa bez zarzutu nie przykładamy do tego wagi. Wystarczy raptem kilka zmian w życiu, aby pomóc naszym stawom, nie doprowadzać do stanów chorobowych , a tym samym do ograniczenia aktywności ruchowej.
Powierzchnie kości tworzących stawy są pokryte idealnie gładką chrząstką, która ma na celu minimalizowanie tarcia w czasie ich przesuwania się. Czynniki biologiczne oraz mechaniczne powodują, że wraz z biegiem czasu stopniowo ulega ona zużyciu. Do takiej sytuacji przyczynia się nie tylko starzenie się organizmu. Warto wiedzieć, że nadmiernej eksploatacji sprzyja też wiele różnych czynników, w tym między innymi nadwaga, spędzanie długich godzin za biurkiem czy brak ruchu. Źródło zdjęcia: Wikipedia
Umiarkowana aktywność fizyczna pomaga wzmocnić kości i mięśnie, oraz utrzymać właściwą ruchomość stawów. Wystarczy codziennie poświęcić kilkanaście na uprawianie ćwiczeń , gdyż usprawnia wszystkie mięśnie, a te są oparciem dla naszych stawów. Bardzo polecane w tym przypadku jest pływanie.
Kolejnym punktem w walce o sprawne stawy jest pozbycie się nadmiaru wagi. Nadwaga czy otyłość sprawia, że nadmierne obciążenie przyczynia się do szybszego zużycia chrząstki stawowej.
Dbając o stawy należy wzbogacić dietę w żywność bogatą w przeciwutleniacze, kwasy omega oraz witaminy C i D, a także magnez i wapń. Witamina C wspiera prawidłową produkcję kolagenu w celu zapewnienia właściwego funkcjonowania chrząstki i kości. Witamina D bierze z kolei udział w prawidłowym wchłanianiu wapnia oraz utrzymuje jego właściwy poziom we krwi. Pomaga tym samym w utrzymaniu zdrowych kości. Wapń wraz z magnezem i fosforem gromadzi się głównie w mięśniach i kościach, dzięki czemu pozostają one w odpowiedniej kondycji.
Z punktu widzenia kondycji układu kostno-stawowego, wskazane są ryby, oliwa z oliwek, oleje rzepakowe bądź lniane. Bogate w wapń i fosfor produkty nabiałowe, ciemne pieczywo oraz obfitujące w przeciwutleniacze czy witaminę C warzywa i owoce to dopełnienie diety, którą warto stosować.
Można również wspomagać się suplementami, traktując je jako dodatek do zróżnicowanej diety.


Moją dzisiejszą propozycją jest preparat 4Flex Select, który używam już od kilku miesięcy więc mogę śmiało napisać kilka słów na jego temat.
Jest to suplement diety, który ma w składzie: hydrolizat kolagenu* Fortigel®, mleczan wapnia, mleczan magnezu, dekstroza, kwas L-askorbinowy, cholekalcyferol (witamina D), aromat cytrynowy, ryboflawina – i jest rekomendowany dla osób, które pragną zadbać bardziej o właściwe funkcjonowanie kości i chrząstki stawowej.

4Flex suplement diety to łatwo przyswajalny hydrolizat kolagenu (Fortigel) naturalnego pochodzenia w formie saszetek z proszkiem.
Połączenie kolagenu, witamin i składników mineralnych korzystnie wpływa na kości, mięśnie i stawy.
Witamina C pomaga w prawidłowej produkcji kolagenu w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania kości i chrząstki.
Witamina D, wapń i magnez pomagają w utrzymaniu zdrowych kości i w prawidłowym funkcjonowaniu mięśni.
Fortigel® –to kolagen naturalnego pochodzenia. Wyjątkowa, zhydrolizowana forma cząsteczki Fortigel® ma optymalną wielkość, co ułatwia wchłanianie. A połączenie kolagenu, witamin i składników mineralnych wspierających cały aparat ruchu


Saszetka zawiera:
Hydrolizat kolagenu - 7 g*
Wapń - 122,7 mg (15,3% ZDS)
Witamina C - 61,3 mg (76,6% ZSD)
Magnez - 57,5 mg (15,3% ZDS)
Witamina D - 3,83 mcg (76,6% ZDS)
* brak zalecanego dziennego spożycia
ZDS - Zalecane Dzienne Spożycie

Proszek należy rozpuścić w szklance wody. Początkowo tworzą się grudki, ale wystarczy odstawić go  na kilka minut i wtedy rozpuszcza się tworząc przezroczysty płyn. 
Smakuje jak cytrynowa oranżada, bez cukru i bez gazu. Zalecane dzienne użycie to 1 sztuka.
Dla optymalnego efektu należy stosować suplementację przez okres 3 miesięcy.
Opakowanie zawiera 30 saszetek, natomiast cena uzależniona jest od miejsca zakupu, bądź ewentualnej promocji . Z tego co się orientuję oscyluje ona pomiędzy 50-60 zł.


Zalety stosowania 4Flex
Mogę śmiało stwierdzić, że zdecydowanie poprawia się komfort poruszania. Zmiana jest odczuwalna i przynosi komfort i ulgę.
Przy regularnym stosowaniu zauważyłam również, że poprawia się wygląd skóry. Jej gęstość i struktura. Jest to doskonale zauważalne zwłaszcza na twarzy. Nie będę Wam wmawiać, że zmarszczki w cudowny sposób się prostują, a wizualnie można zauważyć zmiany. Tak więc suplement działa. Ale pod warunkiem, że jest stosowany uczciwie i regularnie.

4Flex zaraz po rozmieszaniu z wodą

Suplementy pojawiają się u mnie na blogu rzadko, a to z tego prostego powodu, iż staram się opisywać tylko to co jest najlepsze, to co przetestowałam na sobie i to co naprawdę działa.
4Flex występuje w kilku wariantach : 4Flex, 4Flex Sport, 4Flex Select, 4Flex Silver.
Dlatego też każdy, w miarę potrzeb znajdzie coś dla siebie.

4Flex rozmieszany z wodą i odstawiony na kilka minut

Przypominam jeszcze, że suplementy diety nie mogą być stosowane jako substytut (zamiennik) zróżnicowanej diety. Prowadzenie zdrowego trybu życia i stosowanie zrównoważonej diety jest niezbędne dla zachowania dobrego stanu zdrowia.
Polecam wszystkim, którym stawy sprawiają jakiekolwiek problemy.


Opracowano na podstawie: www.4flex.pl
MAC In Extreme Dimension 3D Black Lash

9/15/2016

MAC In Extreme Dimension 3D Black Lash


Nigdy nie ukrywałam, że uwielbiam tusze do rzęs marki MAC. Niektóre z nich mnie zachwyciły inne lekko rozczarowały. Tym razem mam dylemat, bo zupełnie nie wiem jak mam kolejny tusz opisać.



In Extreme Dimension 3D Black Lash to maskara w intensywnym, czarniejszym niż czerń kolorze.
Ma podkreślać i wzmacniać rzęsy na całej ich długość. Innowacyjne nasycenie pigmentu sprawia , że kolejny stopień czerni przeradza się w kolor smoły. Maskara zwiększa objętość, wydłuża, a przy tym pozostawia rzęsy miękkie i elastyczne. Trwała, nie krusząca się i nie rozmazująca się. Mega szczoteczka przeniesie więcej tuszu, jednocześnie rozdzielając, unosząc i definiując rzęsy. Testowana okulistycznie (tak twierdzi producent).


SZCZOTECZKA
Podobnie jak w przypadku pierwowzoru In Extreme Dimension , szczoteczka jest plastikowa
i posiada bardzo drobne włókienka (dosłowni jak igiełki) na całej długości wraz z półokrągłą końcówką, która ułatwia modelowanie rzęs zwłaszcza w kącikach zewnętrznych oczu. Niestety In Extreme Dimension, miało dłuższe te „igiełki” i znacznie lepiej rozczesywało rzęsy. Zwłaszcza przy nakładaniu kolejnej warstwy tuszu. Klasyczna IED podobała mi się bardziej i lepiej mi się z nią pracowało, pomimo, iż zdarzyło mi się kilka razy ukłuć się w oko.


KONSYSTENCJA
Konsystencja jest lekkiego musu. Dosyć mokrego. Pomimo otwarcia jej ponad miesiąc temu, nie uległa zmianie czy wysuszeniu. Osobiście uważam, że jest za rzadka, bo szczoteczka nabiera jej bardzo dużo co utrudnia malowanie. Każda kolejna, aplikowana warstwa coraz bardziej skleja rzęsy.

WYMIAR CZERNI
Odcień czerni (jak w Matrixie) jest imponujący. I wcale nikt nie żartował opisując ją jako smołę. Już przy pierwszej aplikacji rzęsy są niesamowicie podkreślone. Nasycenie pigmentu sprawia, że trzeba się dłużej pobawić przy makijażu, ale uważam, że warto.

Po prawej stronie nałożyłam jedną warstwę tuszu

DZIAŁANIE
Jeśli chodzi o nadanie objętości to spodziewałam się więcej. Długość jest w miarę przyzwoita. Natomiast zachwyca podkręcenie rzęs (na zdjęciu bez użycia zalotki), które utrzymuje się przez długie godziny.
Pomimo nałożenia dwóch warstw, rzęsy są zawsze mięciutkie i elastyczne.

Dwie warstwy tuszu

Tusz jest bardzo trwały nie kruszy się, nie osypuje i nie robi efektu pandy nawet podczas największych upałów. Osobiście dla mnie ma tyle samo plusów co i minusów. Nie jestem w stanie określić strony barykady bo ani mnie nie zachwycił, ani nie zniechęcił.
Jednakże o dłuższym zastanowieniu, jeśli będę miała dokonać ponownego zakupu to wybiorę pierwszą i klasyczną wersję In Extreme Dimension z białymi literkami.
Dodatkowo powiem Wam, że tusz został przebadany oftalmologicznie, nadaje się dla osób noszących szkła kontaktowe.
Tusz ma pojemność 12g i kosztuje 100 zł. Przy tej pojemności szacuję jego użytkowanie na ponad pół roku. A jak się skończy wrócę z aktualizacją.