Kosmetyki, które zużyłam w lipcu

7/31/2016

Kosmetyki, które zużyłam w lipcu


Kolejny miesiąc dobiegł do końca.
Patrząc na ogrom zużyć postanowiłam szybko zrobić posta, żebym mogła pozbyć się pustych opakowań i zrobić miejsce nowościom :-)
Tradycyjnie wszystkie recenzje zostaną podlinkowane w nazwie produktu.


Paul Mitchell Ultimate Color RepairShampoo – fantastyczny szampon, który ładnie domywał i pielęgnował włosy. Cena może i zaporowa, ale ta butelka starczyła mi na ponad 3 miesiące używania co drugi dzień, więc jest bardzo wydajny.
La Roche Posay Effaclar -żel do mycia twarzy dla cer problematycznych. Jak zawsze niezawodny zwłaszcza o tej porze roku.
Ziaja Mintperfect Sensitiv – pasta do zębów bez fluoru. Jeśli temat Was interesuje mogę opisać nowinkę, którą obecnie używam.
Tony Moly Latte Art Milk-Cacao – maseczka kakaowa. Fajna, ale nie zamierzam ponawiać zakupu.


Bielenda Antybakteryjny Tonik – bardzo fajny produkt. Ogromna butla. Myślałam, że nigdy się nie skończy.
Batiste Dry Shampoo – suchy szampon dla brunetek. Mój ulubiony i jak na razie żaden produkt mu nie zagraża.
Le Petit Marseillais – zapach mandarynka i limonka rewelacyjnie pobudzał na cały dzień. Pewnie jeszcze kiedyś się spotkamy.


Nivea Invisible – antyperspirant. Taki awaryjny produkt, jeśli nie mamy pod ręką ulubionego dezodorantu.
Rexona Shower Clean – antyperspirant. Bardzo go polubiłam za działanie, zapach i już mam w łazience kolejną sztukę.
Dove Mydło w płynie – pomimo że pisze na opakowaniu, że jest do rąk ja używam do mycia ciała. Delikatny, pachnący, doskonale nawilża ciało. Nowy ulubieniec.


Mac Prep&Prime SPF50 – z ogromnym smutkiem wydłubałam resztki tego wspaniałego kosmetyku.
Dr Irena Eris Tokyo Lift – krem na noc. Bardzo dobry, ładnie nawilżał i pielęgnował skórę.
Pharmaceris Krem Wybielający SPF50 – bardzo dobry filtr, gdyby nie to, że mam już inne kosmetyki tego typu, kupiłabym go na resztę ciepłych miesięcy.
Yonelle Biofusion serum z witaminąC. Skończyłam, zużyłam. Pewnie kiedyś jeszcze się spotkamy.
Shiseido The Skincare – nawilżający lotion na noc. Ładnie nawilżał, ale był odrobinę zbyt tłustawy.
Clinique Even Better SPF45 filtr dla cer ze skłonnościami do przebarwień. Fajny był.
Laura Mercier Silk Creme Oil free – po raz kolejny przekonałam się, że podkłady oil free tej marki nie nadają się dla mojej cery.


Artdeco Fixing Powder - puder utrwalający makijaż i zmiękczający rysy twarzy. Jak do tej pory najlepszy jakiego miałam okazję używać. Pomimo, iż teraz używam drogiego zamiennika, stwierdzam, że w porównaniu do Artdeco nie jest wart swojej ceny.
Provoke Extreme Volume Mascara - ten tusz był świetny jak był świeży. Po 3 miesiącach używania grudkuje i osypuje się w ciągu dnia. Szkoda, bo myślałam, że znalazłam fajny tusz w rozsądnej cenie.
Kobo Puder do konturowania – kupiłam nieodpowiedni kolor, ale zużyłam. Chwilowo nie zamierzam kupować kolejnego pudru tej marki.
Inglot puder do konturowania 505 – idealny kosmetyk. Ładnie trzyma się na twarzy cały dzień. Fantastyczny kolor, który daje idealny kontur. Do zobaczenia niedługo :-)
Mac Brule – po wielu latach w końcu dobiłam denka. Świetne, cielisty kolor, ale mam odpowiednik z Inglota, który doskonale zastępuję swoje MACowe rodzeństwo.

I to tyle, albo aż tyle. Jestem z siebie w tym miesiącu dumna.
A jak Wasze zużycia?


Eveline Big Volume Lash – nie jestem ani zachwycona ani rozczarowana

7/29/2016

Eveline Big Volume Lash – nie jestem ani zachwycona ani rozczarowana


Lubię testować tusze do rzęs. Jest to jeden z tych kosmetyków, które praktycznie robią większą część makijażu. Dobry tusz to skarb :-)


Maskara Big Volume Lash ma nam zapewnić ponadczasową głębię i intensywność spojrzenia wraz z każdym pociągnięciem szczoteczki BIGBRASH.


Szczoteczka została tak zaprojektowana, aby wraz z każdym pociągnięciem zapewniała nie tylko rozprowadzenie tuszu, ale również idealne rozdzielenie rzęs.
Kremowa konsystencja wzbogacona proteiną B5 oraz naturalnym woskiem Carnauba pogrubia rzęsy od nasady, aż po same końce, pozwalając na dowolne kreowanie objętości.


Producent obiecuje nam:
  • spektakularnie zwiększoną objętość rzęs,
  • perfekcyjne rozdzielenie,
  • idealne podkręcenie,
  • długotrwały efekt sztucznych rzęs.
 lewa strona bez makijażu, po prawej stronie jedna warstwa tuszu

 dwie warstwy tuszu

Tusz ma pojemność 9 ml i kosztuje 18,99 zł
Moje przemyślenia są takie, że trudno mi zająć stanowisko na tak czy na nie.
Szczoteczka jest bardzo fajna. Ładnie rozczesuje rzęsy, ale odnoszę wrażenie, że nabiera za mało produktu z opakowania. Czasami  jest wręcz zbyt sucha i aby uzyskać jakiś konkretny efekt trzeba rzęsy malować  3-4 razy.
Sam tusz ma głęboki czarny kolor, w ciągu dnia nie osypuje się, nie grudkuje i co najważniejsze nie schodzi pod oczy robiąc w najmniej oczekiwanym momencie efekt pandy.
Efekt podkręcenia jest widoczny i długotrwały. Próbowałam malować z zalotką i bez i szczerze muszę przyznać, że "bez" – rzęsy prezentują się o wiele lepiej.
Generalnie jest to fajny tusz, dla młodych dziewczyn, które rozpoczynają przygodę z makijażem.
Ja po latach używania różnych marek oczekuję jednak od tuszu znacznie więcej.


Znacie? Używacie tusze marki Eveline?
Który jeszcze możecie polecić do testowania?

Benefit Stay Flawless 15 Hour Primer i nie straszny mi ani upał ani duchota

7/26/2016

Benefit Stay Flawless 15 Hour Primer i nie straszny mi ani upał ani duchota


Makijaż bez skazy? 


Teraz ideał można osiągnąć za pomocą bazy Stay Flawless marki Benefit. 
Długotrwała baza, jak obiecuje producent przedłuża wytrzymałość makijażu przez 15 godzin. Jest magnesem, który przytrzymuje makijaż przy skórze, aby był on świeży i bez żadnego uszczerbku wytrzymał cały długi dzień.


Transparentna baza przylega do skóry w optymalny sposób pomagając makijażowi wyglądać idealnie i naturalnie.

Jeśli chodzi o rezultaty jakie daje nam użytkowanie bazy to według klientów, którzy mieli okazję używać zarówno podkład Hello Flawless jak i bazę:
  • 94% stwierdziło, że podkład rzeczywiście utrzymuje się dłużej na twarzy,
  • 97% zauważyło widoczną poprawę wyglądu skóry,
  • 94% zauważyło zwiększone krycie podkładu,
  • 97% zauważyło większe wykorzystanie korzyści płynących z użycia podkładu.

METODA APLIKACJI:
Bazę należy rozprowadzić równomiernie na skórze bezpośrednio ze sztyftu, a następnie w miarę szybko nałożyć podkład stapiając produkty ze sobą razem na twarzy.


Aby uzyskać nieskazitelnie gładką skórę na całej twarzy – należy nałożyć cienką warstwę na nawilżonej skórze, a następnie zaczynając od skrzydełek nosa wygładzić bazę ruchami w dół do linii szczęki. Wygładzić i delikatnie wklepać używając koniuszków palców. Po tym zabiegu aplikujmy podkład.
SKŁAD

SEKRETNY TRIK: bazę można spokojnie aplikować w upalne dni, aby makijaż nam się nie rozpływał.

Od dawna narzekam na wytrzymałość mojego makijażu zwłaszcza letnią porą. Posiadaczki przetłuszczającej się cery wiedzą jak to wygląda w praktyce. Nawet podkłady o przedłużonej trwałości nie wytrzymują tej nierównej rundy. 
Baza Benefit Stay Flawless zaskoczyła mnie przede wszystkim konsystencją. Zbity sztyft nie wygląda przyjaźnie, ale na skórze zamienia się w delikatny lotion, zupełnie jak rozpuszczające się masło. Baza ma cielisty odcień także nie widać jej na skórze, a po aplikacji roztarta i wklepana palcami jest praktycznie niewyczuwalna. Nałożony na nią podkład idealnie się stapia ze skórą. W efekcie końcowym mamy wygładzoną twarz, zredukowane pory i sam podkład wygląda na twarzy o wiele naturalniej niż nałożony tradycyjnym sposobem. Nie wiem jaka magia zachodzi w tym przypadku, ale bardzo mi się to podoba. Również zwiększa się wytrzymałość makijażu, a odciśnięcie sebum w ciągu dnia nie powoduje wytarcia na twarzy.  Buzia wygląda jak po zabawach w PSie :-) Zdjęcie, które zamieściłam pod spodem nie oddaje do końca jej uroku, ale pokazuje stopień wygładzenia i zmniejszone pory. W każdym razie ja jestem zachwycona i chyba znalazłam swój złoty środek na upały i na to żeby wyglądać w pracy świeżo i nie obawiać się o makijaż. 
Bazę można kupić w perfumerii Sephora w cenie 79,90 zł, a w sztyfcie mamy 15, 5 g produktu. 


 A jakie Wy macie sposoby na makijaż podczas upałów?


Shiseido Super Corrective Eye Cream – jeden z najlepszych kremów pod oczy jakie używałam

7/24/2016

Shiseido Super Corrective Eye Cream – jeden z najlepszych kremów pod oczy jakie używałam


Założę się, że każda z Was stara się znaleźć jak najlepszy kosmetyk pielęgnujący skórę od oczami. Przez wiele lat przetestowałam niezliczoną ilość różnych kremów. Do tej pory najlepsze z nich pochodziły z marki Shiseido i Lancome.


Dzisiaj mam okazję przedstawić Wam krem pod oczy Super Corrective Eye Cream, pochodzący z serii Shiseido Bio -Performance. Krem ten został opracowany w oparciu o rewolucyjną technologię inspirowaną zabiegami medycyny estetycznej. 
Jego formuła odbudowuje i utrzymuje elastyczność skóry działając na wszystkich jej poziomach. Przywraca młodzieńczy kontur oka. 


Shiseido Super Corrective Eye Cream dedykowany jest dla kobiet po 30 roku życia, które decydują się już na profilaktykę w walce z upływającym czasem. Cała linia BIO-PERFORMANCE została opracowana z myślą o wymagających klientkach, które poszukują skuteczności, dobrej jakości oraz przede wszystkim efektów w stosowanych kosmetykach.
Mniej więcej już od około 30 roku życia kobiety  zaczynają dostrzegać zmiany pojawiające wokół oczu. Zmarszczki, cienkie linie, przesuszenie, kontur oka zmienia się i traci swój młodzieńczy rys. Po 30 roku życia delikatna skóra wokół oczu traci elastyczność, oko wydaje się mniejsze, bardziej zmęczone i gubi swój wyraźny, młodzieńczy kontur (dane potwierdzone badaniami konsumenckimi Shiseido).
Opracowując Super Corrective Eye Cream Shiseido skupiło się na stworzeniu specjalnej formuły ukierunkowanej na odbudowę elastyczności i sprężystości skóry wokół oczu oraz nad przywróceniem i utrzymaniem wyraźnego młodzieńczego konturu oka, który wpływa na wygląd twarzy. Wyraźny kontur oka sprawia, że twarz kobiety 40-letniej może wyglądać na bardziej młodzieńczą niż 30-latki, której oko traci swój wyraźny kształt.


Technologia Shiseido Super Corrective Eye Cream ukierunkowana jest na utrzymanie elastyczności skóry wokół oczu poprzez stymulację jej naturalnych zdolności. Inspirowani zabiegami medycyny estetycznej (wstrzykiwanie kwasu hialuronowego) naukowcy Shiseido opracowali rozwiązanie, które pozwala na utrzymanie elastycznej skóry wokół oczu poprzez wszystkie jej warstwy w sposób bezinwazyjny, a wykorzystujący jej naturalne zdolności. Zabiegi medycyny estetycznej przynoszą natychmiastowe, zadowalające efekty jednak pozwalają na poprawę wyglądu skóry tylko przez określony czas, technologia Super Corrective Eye Cream stymuluje wytwarzanie naturalnego kwasu hialuronowego zarówno w naskórku jak i skórze właściwej. Kwas hialuronowy tworzy podstawę elastycznej skóry, w naskórku odpowiada za wzmocnienie wszystkich jego warstw, które z kolei podtrzymują elastyczność na powierzchni skóry. Warstwa rogowa wypełniona kwasem hialuronowym zapewnia wrażenie "pełnej", jędrnej, młodo wyglądającej skóry. Niestety, wraz z wiekiem jak i pod wpływem negatywnego działania czynników zewnętrznych poziom kwasu hialuronowego w skórze zmniejsza się.


Kluczowy składnik Shiseido Super Corrctive Eye Cream - Bio – Defining Complex (składający się z ekstraktu z bio-drożdzy, ekstraktu z rozmarynu, i octanu witaminy A) nie tylko dostarcza skórze odpowiednią dawkę kwasu hialuronowego poprzez aplikację, ale również wspomaga naturalne wytwarzanie kwasu hialuronowego we wszystkich warstwach skóry. Kompleks ten zwiększa zdolność namnażania się nowych komórek, odpowiedzialnych również za ilość kolagenu czy elastyny – działa liftingująco i przeciwzmarszczkowo. Ekstrakt z liścia różanego jabłuszka chroni komórki przed szkodliwym działaniem składników zewnętrznych jak choćby promienie UV, a w naskórku zwiększa wytwarzanie kwasu hialuronowego. 
Super Bop Moisture–Network N – opatentowany składnik nawilżający posiada zdolność do utrzymania nawilżenia wewnątrz skóry. Pochodne witamin C i E hamują nadmierną pigmentację i poprawiają mikrocyrkulację w naskórku. Blokują wytwarzanie melaniny, niwelują cienie wokół oczu, rozświetlają i ujednolicają tonację skóry.


Ja wiedziałam, że będzie fajnie, ale nie spodziewałam się, że aż tak.
Krem doskonale nawilża skórę pod oczami i pielęgnuje ją za pomocą delikatnego filmu, który na niej pozostawia. Jest on odrobinę lepki, ale nałożone na niego produkty do makijażu idealnie utrzymują się bez rolowania i żadnego uszczerbku. Zupełnie jak na dobrej bazie pod makijaż. Skóra w ciągu dnia nie jest ani przesuszona, ani ściągnięta. Konsystencja gęstszego lotionu ładnie wchłania się w skórę, natychmiast ją wygładzając i uelastyczniając. A w połączeniu z moją nową zabawką masażerem do usuwania zmarszczek daje niesamowite wręcz efekty. Kontur oka jest bardziej wyrazisty i młodszy. Wszelkie zmarszczki i drobne linie wokół są ładnie wygładzone, a spojrzenie odzyskało tą magiczną iskrę! Powiedziałabym nawet, że skóra powiek została ujędrniona i lekko uniesiona.


Krem zapakowany jest w piękne, błyszczące opakowanie (proszę wybaczyć fotki, ale nie byłam w stanie zrobić lepszych zdjęć tego odbijającego światło lustrzanego cuda). Pompka dozuje idealną ilość produktu. Bez problemu można ją również docisnąć odrobinę lżej żeby wydobyć mniej kremu.
Opakowanie ma pojemność 15 ml i kosztuje 285 zł. Ja używam tego magicznego kremu już ponad 3 miesiące i za każdym razem aplikacja jest wyjątkowo przyjemna. Żałuję tylko że nie mam wglądu w ilość produktu, która pozostała w opakowaniu. Obawiam się przykrej niespodzianki pewnego pięknego dnia.......

Jakich kremów pod oczy używacie?



Olejek do ust Lip Elixir Vanilla marki Eveline

7/23/2016

Olejek do ust Lip Elixir Vanilla marki Eveline


Olejki na stałe zagościły już w asortymencie wielu marek w formie kosmetyków pielęgnacyjnych lub kolorowych.
Ja po raz pierwszy miałam okazję stosować olejek w formie błyszczyka.


Olejek do ust Lip Elixir to nawilżający olejek, który w skuteczny sposób pielęgnuje, ale również dzięki zawartości olejków zmieszanych z kolagenem ma właściwości powiększające usta. Eliksir doskonale odżywia, nawilża, zmiękcza i wygładza usta. Wyglądają jak wyjęte z reklamy :-)
 

Formuła olejku 8w1 ma nam pomóc w: regeneracji, nawilżeniu, powiększeniu, wygładzeniu., ujędrnieniu, zniwelowaniu zmarszczek, poprawieniu konturu, chroni również przez niekorzystnymi czynnikami atmosferycznymi jak słońce, mróz czy wiatr.

Skład INCI:

Nawilżający olejek do ust w formie błyszczyka, który łączy moc wyjątkowo skutecznych olejków (arganowego, kokosowego, awokado, z oliwek, Inca Inchi) z kolagenem właściwościach powiększających usta.
Eliksir doskonale odżywia, nawilża i zmiękcza usta poprawiając ich ukrwienie. Odmładza je spłycając już istniejące zmarszczki i zapobiega powstawaniu kolejnych, neutralizuje wolne rodniki, wspomaga odnowę komórek.

 
Chroni skórę ust przed niską temperaturą, słońcem i wiatrem. Polecany do suchych i spierzchniętych ust. Delikatna konsystencja, waniliowy zapach i subtelny kolor - zapewnia uczucie komfortu przez cały dzień.
Producent obiecuje
ekstremalny efekt w 5 minut. Ma nam zapewnić maksymalne nawilżenie i ujędrnienie ust, a co najważniejsze ma je powiększyć w widoczny sposób.
Aby zapewnić maksymalny efekt należy aplikować błyszczyk kilkakrotnie w ciągu dnia.


Mnie podoba się warstwa, którą olejek pozostawia na ustach. Jest to coś pomiędzy błyszczykiem , a warstwą ochronną bazy nałożoną na skórę. Podejrzewam, że znaczny udział ma w tym parafina, która znajduje się w składzie. W każdym razie jest to miłe uczucie i nie powoduje żadnego dyskomfortu ani niespodzianek na skórze. Usta są gładkie i zadbane.


Obłędny zapach wanilii jest dodatkowym, ogromnym plusem. Już w momencie otwarcia pojemnika rozprasza się wokół obezwładniająca woń. Przyznam szczerze, że nawet moje ulubione pomadki, znanej marki tak pięknie nie pachną. Aplikator równą warstwą rozprowadza produkt na ustach.
I tak naprawdę powiem Wam, że dawno żaden produkt tak mi się nie spodobał i nie sprawił tak ogromnej niespodzianki.
Olejek ma pojemność 7 ml i kosztuje 18,99 zł.

Macie ulubione produkty do ust w formie olejków?




 Janda - Żelazko zmarszczek krem na każdą porę dnia

7/21/2016

Janda - Żelazko zmarszczek krem na każdą porę dnia


...aby piękno dało siłę do działania. 
Do zmiany siebie, świata, życia. 
Zawsze na lepsze! 

O marce kosmetyków Janda jakoś nie miałam do tej pory wyrobionej opinii, chociaż Panią Krystynę bardzo lubię i darzę ogromnym szacunkiem.
Okazja do testowania kosmetyków nadarzyła się praktycznie niespodziewanie, ponieważ na blogu Ani Kosmetykoholizm.pl wygrałam konkurs i dostałam paczkę kosmetyków dla mojej mamy.
Od tamtego momentu zaczęłam sobie czytać więcej o samej marce i jej  filozofii.


Jak powszechnie wiadomo ciężki makijaż sceniczny raczej nie służy pięknej cerze. Pani Krystyna kierując się swoimi doświadczeniami postanowiła dać swoje nazwisko marce, która produkuje sprawdzone  i przebadane klinicznie, bogate w składniki aktywne (zawsze w dawkach gwarantujących wysoką efektywność produktu) kosmetyki, które dzięki uczciwym deklaracjom dają rzeczywiste i możliwe do uzyskania efekty.  
„Nie koloryzujemy, nie fantazjujemy, nie obiecujemy niemożliwego”- motto marki.


Żelazko zmarszczek krem na każdą porę dnia – jest kosmetykiem, który ma redukować zmarszczki i niedoskonałości oraz przynosić natychmiastowe efekty. Dedykowany kobietom dojrzałym, lepiej niż podkład ujednolica koloryt skóry, matuje, zmniejsza widoczność rozszerzonych porów skóry, zaczerwienień i przebarwień bez zmiany odcienia skóry, dodatkowym bonusem jest redukcja zmarszczek.
Krem ten można stosować zarówno na dzień jak i na noc. Nie pozostawia na twarzy efektu maski. Daje odświeżenie i poprawę wyglądu skóry.
Krem zawiera zaawansowane związki polimerowe, które w specyficzny sposób zmieniają odbicie światła. To właśnie ta ich magiczna właściwość pozwala otrzymywać tak niezwykłe efekty poprawy wyglądu! Można go stosować zamiast makijażu.

SKŁAD INCI: 

Moja mama jest ogromną fanką dobrej pielęgnacji. Dzięki temu absolutnie nie wygląda na swój wiek. Żelazko zmarszczek bardzo jej się spodobało, że względu na konsystencję, zapach i działanie kremu. 


Po aplikacji skóra jest ładnie zmatowiona, a sam kosmetyk idealnie wchłania się w przeciągu kilku chwil. Cera wygląda zdrowo i świeżo. Jest po prostu ładniejsza. Kosmetyk nie sprawia żadnych kłopotów jeśli chodzi o jego aplikację. Praktycznie można go nakładać na twarz nie używając lusterka. Wszystkie deklaracje producenta zostały spełnione. Krem znajduje się w szklanym słoiczku o pojemności 50 ml. Pod nakrętką ma dodatkowy stoper, który zapobiega ulaniu się kosmetyku. Cena jest również bardzo przyjemna dla oka i dla portfela 49 zł za kosmetyk z nowoczesnymi osiągnięciami w dziedzinie kosmetologii.  Filozofia, wartości i deklaracje marki Janda generują u mnie coraz większą ochotę do spróbowania kosmetyków dedykowanych mojej grupie wiekowej.

Jestem dziś w takim momencie życia, kiedy nie muszę niczego udowadniać, popisywać się, ja wszystko już miałam, już nie biegnę na szczyt. Polubiłam to gdzie jestem i bardzo to cenię. Niezależność, którą zdobyłam, prywatność, wolność decyzji. To wszystko pozwala mi nadal rozwijać się w różnych obszarach twórczości i biznesu. Zawsze i wszędzie stawiam na prawdę. Dlatego także marka kosmetyczna JANDA nie obiecuje niczego ponad to, co rzeczywiście mogą zrobić dla skóry produkty. Uczciwie. Bardzo mnie to cieszy. 


Pani Krystyno dziękuję za rzetelne deklaracje i świetne kosmetyki.




Ekspresowa opalenizna -  Koloryzujący balsam do ciała z serii Bronze Collection marki Lirene

7/19/2016

Ekspresowa opalenizna - Koloryzujący balsam do ciała z serii Bronze Collection marki Lirene


Zaganiana, brak czasu czy wolnego, sprawia latem, że dochodzi do sytuacji, kiedy nasze ciało jest nierównomiernie opalone. Czasami bywają w życiu takie sytuacje, że opalone nogi czy ramiona wyglądają po prostu ładniej.
Ale jak tu opalić się natychmiast kiedy sytuacja tego wymaga?

 

Powiem Wam, że odkryłam perełkę, a właściwie to marka Lirene przysłała mi ją do testów.
Koloryzujący balsam do ciała z serii Bronze Collection sprawi, że w dosłownie kilka minut zmienisz się w opaloną królewnę, wyglądającą jakby dopiero co wróciła z egzotycznych wakacji.
Koloryzujący balsam do ciała dzięki skoncentrowaniu rozświetlających pigmentów nadaje skórze natychmiast zdrową i naturalnie wyglądającą opaleniznę z bardzo leciutką złotawą poświatą. 

Co jest najfajniejsze w tym kosmetyku?
Fakt, że opalenizna zmywa się podczas wieczornej kąpieli. Ponadto balsam bardzo fajnie maskuje delikatne pajączki czy zasinienia na skórze.
Formuła produktu zawiera wyciąg z nasion słonecznika, który silnie dezaktywuje wolne rodniki zabezpieczając przed ich atakami młode komórki. Słonecznik dodatkowo chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni UVA i UVB. Specjalnie dobrana kompozycja koloryzująco- rozświetlających pigmentów, widocznie upiększają skórę całego ciała oraz zapewniają efekt optycznego wyszczuplenia nóg.

Skład INCI:

Sposób użycia: balsam rozprowadzić na umytej i wysuszonej skórze ciała. Zmywa się przy pierwszej kąpieli. Zalecane jest, aby jasne ubrania zakładać po całkowitym wchłonięciu produktu, aczkolwiek ja bym uważała z białymi kolorami. Jako podpowiedź powiem Wam jeszcze, że balsam świetnie rozprowadza się na skórze pędzlem typu kabuki. Świetnie sprawdził się w tej roli pędzel do brązera z Ecotools.


Chciałabyś kusić piękną i zmysłową skórą? 
Piękna i natychmiastowa opalenizna. Subtelne rozświetlenia. Skóra promienieje i kusi złocistymi refleksami. Kosmetyk wyjątkowo przyjemny i łatwy w użyciu. Przepiękny zapach – określiłabym nawet jako kompozycja żywcem wzięta z butli eleganckich perfum.

                                      po lewej goła skóra, po prawej z jedną warstwą kremu

Koloryzujący balsam do ciała ma pojemność 200 ml i jego sugerowana cena to 24,99 zł.
Został również przetestowany dermatologicznie. Można go spokojnie używać na co dzień lub w zależności od potrzeby....impreza, sesja zdjęciowa itp.

Fantastyczny kosmetyk, który sprawił mi niesamowitą niespodziankę i bardzo pozytywnie zaskoczył.

Eveline Delikatny peeling do ust - PRECIOUS OILS LIP SCRUB

7/17/2016

Eveline Delikatny peeling do ust - PRECIOUS OILS LIP SCRUB


Marka Eveline zaskakuje mnie swoimi produktami. 
Peeling do ust, który otrzymałam do testowania jest naprawdę bardzo fajnym kosmetykiem.


Lip scrub łączy w sobie zaawansowaną technologicznie formułę GOTALENE RS zawierającą cenne, naturalne olejki pielęgnacyjne.
Ma on działanie wielofunkcyjne. Obiecywane przez producenta 8w1 ma pomóc w oczyszczeniu, wygładzeniu, ujędrnieniu, napięciu, poprawić kontur, zniwelować zmarszczki, zregenerować i nawilżyć skórę naszych ust.



Sposób użycia jest dziecinnie prosty. Przesuwamy sztyftem po ustach tak jakbyśmy malowały usta szminką. Można również wykonać delikatny masaż opuszkiem palców, bądź samymi ustami.
Drobinki (widoczne na zdjęciu) są tak delikatne, że dobrze złuszczają martwy naskórek, ale nie powodują absolutnie żadnych podrażnień delikatnej skóry ust.


Olejki zawarte w składzie doskonale zmiękczają, wygładzają i nawilżają usta. Zawarte witaminy pomagają walczyć z procesem starzenia się skóry. 
Skład INCI:
 
Ogromną korzyścią stosowania tego typu kosmetyków jest wyrównana powierzchnia skóry, na której idealnie wyglądają później produkty do makijażu.
Sztyft ma pojemność 12 ml i kosztuje 17,99 zł
Może nie jest to kosmetyk niezbędny, ale warto od czasu do czasu skorzystać z jego pomocy w utrzymaniu napiętej i gładkiej skóry ust. Jeśli ktoś ma problemy ze spierzchniętą skórą ust olejki znakomicie sobie poradzą z pielęgnacją i odpowiednim nawilżeniem.

Używacie peelingów do ust?




TAG - Happy skin

7/15/2016

TAG - Happy skin

 
Witajcie.
Dzisiaj będzie lajcikowo. Mam dla Was tag, który podpatrzyłam na blogu u Klaudii (LINK) 
Ponieważ bardzo mi się spodobał postanowiłam zrobić go u siebie i tradycyjnie zapraszam wszystkich zainteresowanych do odpowiedzi na pytania.



1. Jak opisałabyś swoją skórę?
W pierwszej kolejności powiem, że ma focha i tak naprawdę nigdy nie wiem co jest grane.
Dojrzała, mieszana z tendencją do przetłuszczania się, a jednocześnie czasami odwodniona. Tyle szczęścia na raz :-)
Generalnie lubimy się bardzo, aczkolwiek czasami jak to w dobrym związku dochodzi między nami do różnicy zdań i wtedy występują różne przykre niespodzianki. A z racji tego że znamy się już tyle lat to chociaż wiem jak takie konflikty mam zażegnać.

2. Z jakimi problemami boryka się Twoja skóra?
Moja cera ostatnio ma swoje kaprysy. W sezonie letnim przetłuszczanie powoduje, że żaden podkład nie wygra tej nierównej walki, natomiast w sezonie zimowym następuje dramatyczne odwodnienie, z którym tak naprawdę nie wiadomo jak walczyć i przeciwdziałać.

3. Jaki jest najdziwniejszy naturalny składnik, którego użyłaś w pielęgnacji?
Po używaniu azjatyckich kosmetyków, przychodzi mi na myśl tylko śluz ze ślimaka.
Generalnie to ja dosyć obrzydliwa jestem, więc unikam dziwnych składników w kosmetykach. Jeśli o nim nie wiem to mi nie przeszkadza :-)

4. Jaka jest Twoja definicja szczęścia?
Kochać siebie, być świadomym własnego rozwoju, sprawiać sobie małe i duże przyjemności, wyspać się i być wdzięcznym za każdy nowy dzień. Poza tym kawusia i dobre ciacho też pomogą zdefiniować szczęście.

5. Opisz swoją pielęgnację w 5 słowach.
Przeciwzmarszczkowa – nawilżająca – dopasowana do pory dnia.

6. Twoja najlepsza porada dotycząca pielęgnacji cery.
Najważniejsze nie dotykać twarzy dłońmi w ciągu dnia, żeby nie roznosić zarazków.
Bardzo dokładny wieczorny demakijaż i częste złuszczanie zwłaszcza cer mieszanych i przetłuszczających się.

7. Co sprawia, że codziennie się śmiejesz?
A to są różne sytuacje – fotka na Facebooku, sytuacja w pracy. Generalnie mam zdrowe poczucie humoru i lubię się śmiać, dlatego przyciągam do siebie wesołe sytuacje każdego dnia.
8. Co sprawia, że Twoja cera traci blask?
Zła dieta i brak odpowiedniej ilości snu – to są najgorsze czynniki wpływające na stan mojej cery.

9. Jakie są Twoje wskazówki dla zachowania promiennej cery?
Przede wszystkim dieta – zdrowa i zróżnicowana. Do tego dochodzi odpowiednie nawodnienie organizmu. Maseczki nawilżające. Te czynniki to według mnie podstawa.

10. Jak krok po kroku wygląda Twoja pielęgnacja?
Rano : mycie żelem antybakteryjnym, następnie nakładam krem pod oczy, serum i na końcu filtr do twarzy.
Wieczorem: demakijaż dwustopniowy. Po dokładnym zmyciu makijażu doczyszczam skórę pod oczami i twarz płynem micelarnym. Następnie aplikuję tonik złuszczający. Po tych krokach przystępuję do nakładania serum, odpowiedniego kremu pod oczy tym razem w wersji na noc. Za pomocą masażera pulsacyjnego wykonuję szybki masaż skóry i na sam koniec nakładam odpowiedni krem na noc.
W razie potrzeby stosuję peeling i ewentualnie maski na twarz.

źródło

11. Co zapewnia Ci komfort psychiczny?
Wraz z wiekiem nauczyłam się, że są sytuacje, na które nie mamy wpływu i wtedy nie można się denerwować i stresować, bo i tak nic mądrego nie zrobimy , a tylko osłabimy siebie, swój organizm i zafundujemy sobie „doła” na cały dzień.
Z rzeczy przyziemnych relaksująca maska, ulubiona muzyka , bądź dobry film i pocieszyciel w formie chałwy bądź lodów czekoladowych.


A jak wygląda Happy Skin w Waszym wydaniu?


Dr. G Gowoonsesang Brightening Balm SP30 PA++ (stara wersja) i dlaczego nie kupię go ponownie

7/14/2016

Dr. G Gowoonsesang Brightening Balm SP30 PA++ (stara wersja) i dlaczego nie kupię go ponownie

Odnośnie tego kremu bb krążą już legendy. 
Dawno temu jak robiłam zamówienie na kosmetyki azjatyckie postanowiłam dać mu szansę i zobaczyć o co tak naprawdę tyle krzyku jest.


Brightening Balm to krem który ma za zadanie:
- nie tworzyć efektu maski i stopić się z cerą,
- pięknie rozświetlić twarz, dodając jej blasku,
- ukryć niedoskonałości i zaczerwienienia,
- ochronić przed promieniowaniem UVA i UVB,
- chronić przed pierwszymi zmarszczkami.

Skład INCI:

Ten wielofunkcyjny kosmetyk zawiera liczne ekstrakty roślinne: ekstrakt z Portulaki, skórki grejpfruta czy rozmarynu - wspomagają odżywienie, wygładzenie i nawilżenie skóry. Arbutyna ma działanie wybielające przebarwienia pigmentacyjne i blizny trądzikowe. Witamina E ma działanie nawilżające skórę i przeciwzmarszczkowe.

Krem polecany jest dla wszystkich rodzajów cery, ale to mieszane i przetłuszczające się najbardziej skorzystają z tej współpracy. 
Neutralny kolor średni beż – będzie pasował większości karnacji europejek. Kolor jest co prawda lekko ziemisty jak w przypadku większości azjatyckich kremów bb, ale po kilku minutach ładnie stapia się z cerą i dopasowuje do niej. Daje takie specyficzne wykończenie - coś pomiędzy satyną , a rozświetleniem twarzy. Przypudrowany utrzymuje się w doskonałym stanie przez wiele godzin. Jego najlepszą metodą aplikacji jest wklepanie w skórę, niewielkiej ilości. Podobnie jak kremu pielęgnacyjnego.


Brightening Balm ma leciutką konsystencję i dosyć dobry poziom krycia wszelkich niedoskonałości. Zapewnia krycie wszelkim zaczerwienieniom i przebarwieniom. Daje efekt zdrowej skóry. Jestem również zachwycona, że przy mojej cerze nie oksyduje w ciągu dnia, nie waży się na skórze, ani nie wchodzi w jej załamania.
Nawet w upały sprawdza się wyśmienicie, ku mojej ogromnej radości. Jedyny minus, który sprawia, że nie kupię go ponownie to fakt, że jest on dla mojej cery stosunkowo zbyt jasny i znowu muszę się bawić w małego chemika i mieszać go z innym kosmetykiem, aby uzyskać właściwy odcień. Zimą jeszcze się nada, ale w cieplejszych miesiącach niestety jestem zbyt blada - co wygląda niezdrowo. Niezmiernie mnie to smuci. 
Krem ma pojemność 45ml i kosztuje około 100-120zł w zależności od miejsca, w którym dokonujemy zakupu.

Dlaczego nie kupię go ponownie?
Z informacji znalezionych w sieci i porównań kolorystycznych, okazuje się, że producent po zmianie opakowania zmienił również kolorystykę kremu. Niestety w nowej wersji jest on jeszcze jaśniejszy od wersji oryginalnej...... i znowu kiedy znalazłam kosmetyk prawie idealny.....producent musiał go ulepszyć :-(
Jeśli jednak w przyszłości producent zrobi kolor, odpowiedni dla mojej karnacji z ogromną przyjemnością rozważę powrót do tego kosmetyku.

Znacie Brightening Balm?