Vanille Et Coco E. Coudray - najbardziej smakowity zapach na świecie

6/30/2016

Vanille Et Coco E. Coudray - najbardziej smakowity zapach na świecie



Vanille Et Coco marki E. Coudray jest klasyfikowany jako orientalno -drzewny aromat dla kobiet.
Jest kolejnym niesamowitym aromatem, który tak zachwycił moje zmysły, że nie mogę się od niego wprost uwolnić i pomału zaczynam marzyć o pełnowymiarowej butli.



Nuta głowy: lawenda, łodyga tulipan, anyżek,
Nuta serca:
kokos, irys, kwiaty pomarańczy, jaśmin, ylang-ylang,
Nuta bazy:
wanilia, sandałowiec, bób tonka.


Lawenda i anyżek są dla mnie osobiście niezauważalne w tej kompozycji. Tutaj dominują niepodzielnie nuty serca i bazy. Zdecydowanie na mojej skórze odgrywa się melodyjny koncert, w którym prym wiodą moje ukochane wanilia i drzewo sandałowe oraz kokos, który nadaje solidną szczyptę egzotyki. 
Następnym zmysłowym doznaniem, które dociera do naszych receptorów węchowych jest niesamowita, urzekająca wręcz, ale nie nudna pudrowość, która za sprawą irysa i bobu tonka dodaje Vanille Et Coco nutkę niesamowitej elegancji.
Zapach jest ciepły, relaksujący. Pachnie wybornie jak kokosowe ciasteczka świeżo wyjęte z piekarnika. 
Jednocześnie pokazując swoje eleganckie perfumeryjne oblicze. Zapach jest po prostu przepyszny. Taki wielowymiarowy odrobinę egzotyczny, odrobinę słodkawy, wyrafinowany i odrobinę klasyczny. Pudrowy i bardzo zmysłowy. Po prostu zapach szczęścia!
Wytrzymałość jak na wodę toaletową jest godna podziwu. Po wieczornej aplikacji, skóra pachnie jeszcze na drugi dzień rano.
Pomimo, iż Vanille et Coco trafiły do sprzedaż w 1989 roku nadal mają w sobie to coś. Są na tyle nowoczesne i na tyle klasyczne, że rzadko taka kombinacja udaje się mistrzom perfumiarstwa tworzącym swoje wybitne dzieła.
To wszystko razem sprawia, że chcę więcej.....




EISENBERG Paris Correcteur Lumière – aktywator rozświetlenia walczący z przebarwieniami cery i zapewniający jej naturalny blask

6/28/2016

EISENBERG Paris Correcteur Lumière – aktywator rozświetlenia walczący z przebarwieniami cery i zapewniający jej naturalny blask



Linia Pure White marki Eisenberg to seria kosmetyków, które mają pomagać nam w walce z przebarwieniami skóry. Pierwszy kosmetyk, który Wam opisywałam to był filtr do twarzy SPF50. Recenzję znajdziecie TUTAJ.


Dzisiaj kolejny kosmetyk, który używam już od jakiegoś czasu i chciałam się podzielić moimi wrażeniami odnośnie jego działania.
Cała seria Pure White zawiera w składzie formułę TRIO-MOLECULAR®, która regeneruje (enzymy), stymuluje (cytokiny) i dotlenia skórę (biostymuliny). Stanowi ona serce całej linii kosmetyków EISENBERG i pozwala intensywnie wzmocnić działanie składników aktywnych zastosowanych w produktach.
Pozwala to  intensywnie wzmocnić działanie składników aktywnych zastosowanych w produktach: wyciąg z kwiatów stokrotki pospolitej i ustabilizowaną witaminę C
Połączenie tych składników zapewnia skuteczne działanie przeciwstarzeniowe i antyoksydacyjne, pozwala blokować proces hiperpigmentacji, zapobiega powstawaniu brązowych plam i ujednolica cerę, jednocześnie zabezpieczając skórę i zmniejszając przebarwienia pigmentacyjne. Dla każdego rodzaju skóry efekty są szybko widoczne i trwałe, bez pojawiania się podrażnień czy skutków ubocznych. 
SKŁAD:  


Correcteur Lumière/Whitening Corrector – czyli aktywator rozświetlenia ma za zadanie zwalczać przebarwienia i nadawać twarzy intensywny i zdrowy blask; działać przeciwstarzeniowo i przywrócić skórze idealny wygląd.
Jest to kremowe serum - intensywna kuracja - które dzięki składnikom aktywnym ma nam pomagać walczyć z przebarwieniami i likwidować te już powstałe. Pomagać mają nam w tym takie składniki jak ekstrakt z Bellis Perennis (Stokrotki pospolitej), witamina C (oddziałująca na przebarwienia, zapobiegająca ich powstawaniu i działająca kompleksowo na skórę), witamina E (chroni przed negatywnym wpływem światła i pomaga w odnowie komórkowej skóry). Wzmacnia rozjaśnienie cery i zapobiega zaburzeniom pigmentacyjnym.
Producent obiecuje pierwsze, widoczne efekty już po 3 tygodniach stosowania.


Zalecany sposób użycia to: wmasowanie w skórę rano i wieczorem, punktowo lub w całą twarz, szyję i linię biustu małej ilości kosmetyku. Następnie nakładamy krem pielęgnacyjny, przy czym na dzień musi to być krem z filtrem. Minimalny okres aplikacji to 2 miesiące.

Dla tych, którzy są tu pierwszy raz przypomnę, że przebarwienia miałam traktowane laserem IPL. Niestety zabieg ten się nie udał i wszystkie plamy, które znajdują się na twarzy uległy jeszcze większemu przyciemnieniu. Od kilku lat walczę za pomocą kosmetyków, aby koloryt cery bardziej się ujednolicił, a przebarwienia chociaż odrobinę zbladły.


Correcteur Lumiere – jest kosmetykiem, który w znacznym stopniu poprawił kondycję mojej cery. Ujednolicił ją i poprawił gęstość i ujędrnienie skóry. Jeśli chodzi o przebarwienia to chyba musiałabym  go stosować o wiele dłużej, bo jedno opakowanie to zdecydowanie zbyt mało. Natomiast pozytywną rzeczą jest to, że plamy odrobinę straciły na swojej intensywności i brzegi są bardziej „rozmyte”. Nie jest to stwierdzenie stricte naukowe, ale chyba wiecie co mam na myśli. Efekt ten jest widoczny zwłaszcza po nałożeniu makijażu, gdzie po prostu części przebarwień nie widać, albo są widoczne, ale w o wiele mniejszym stopniu, ponieważ ich granice nie odznaczają się tak jak wcześniej. Kuracja bardzo mi się podobała i jestem z niej zadowolona. Jeśli nie znajdę jakiegoś nowego specyfiku to pewnie jeszcze kiedyś powrócę do Correcteur Lumiere zważywszy na to jak świetnie ulepszył i poprawił kondycję mojej cery.
Lekka konsystencja idealnie wchłania się w skórę. Nie powoduje zwiększania wydzielenia sebum na twarzy. Pojemnik typu air-less też idealnie dozuje potrzebną ilość produktu i działa przez cały czas bezbłędnie. Poza tym mamy gwarancję, że powietrze nie dostanie się do składników aktywnych, w tym przypadku witamin C i E i nie przyspieszy procesu ich utleniania się. Co dla mnie osobiście jest ogromnym plusem. Kolejnym plusem jest fakt, że widać (pod słońce) stopień zużycia kosmetyku, tak więc nigdy nie będziemy mieli przykrej niespodzianki.


Kosmetyk nie zawiera perfum ani barwników i został przetestowany testowany oftamologicznie, czyli może być bezpiecznie używane w okolicach oczu.
Jego cena to 499 zł za opakowanie o pojemności 50 ml. Z jednej strony sporo, ale z drugiej z zawsze można zapolować na promocję, poza tym wydajność tego kosmetyku jest niesamowita. U mnie starczył na około pół roku użytkowania.
Kosmetyki marki Eisenberg są dostępne na wyłączność w perfumeriach Sephora.

Znacie może jakieś skuteczne kosmetyki na przebarwienia?
Możecie coś fajnego polecić?




 
Soda oczyszczona - niedocenione źródło naszego zdrowia i piękna

6/26/2016

Soda oczyszczona - niedocenione źródło naszego zdrowia i piękna


Sodę oczyszczoną, każdy z nas zna, ale ile osób zastanawiało się na jej pozostałymi właściwościami, które możemy spokojnie poza kuchnią wykorzystywać.
Soda oczyszczona ma bardzo wiele zastosowań i dzisiaj postaram się Wam przybliżyć nieco kilka z nich.


URODA

Peeling do twarzy - Sodę możemy spokojnie zastosować jako peeling do twarzy i ciała, zwłaszcza polecany dla cer tłustych ze względu na właściwości odświeżające i złuszczające skórę. Dodatkowa korzyścią jest działanie antyseptyczne i zwężające pory. Do wykonania peelingu potrzebujemy sodę i odrobinę wody. Gdy osiągniemy konsystencję papki, wmasowujemy ją w skórę okrężnymi ruchami, a następnie spłukujemy bieżącą wodą.
Peeling do ciała - Jeśli chodzi o peeling ciała wystarczy dodać sody do ulubionego żelu pod prysznic i gotowe.
Maść punktowa - Papkę sodowa możemy również wykorzystać jako punktowe lekarstwo na niedoskonałości. Wystarczy nałożyć na skórę i poczekać do jej wyschnięcia.
Wybielanie zębów – tutaj są różne propozycje można dodać proszek do pasty do zębów. Niektórzy mieszą ją również sodę z sokiem z cytryny. Takie kombinację działają skutecznie, aczkolwiek osoby, które posiadają odsłonięte szyjki lub nadwrażliwe zęby powinny zachować ostrożność.
Kąpiel dla stóp - Ciepła woda z sodą stanowi doskonałą kąpiel dla zmęczonych nóg. Skóra zostaje zrelaksowana i odświeżona, a dodatkowo działa jako wspomagacz walki z nadmierną potliwością stóp.


Szampon oczyszczający - Soda dodana do szamponu podczas mycia głowy doskonale oczyści zarówno włosy jak i skórę głowy z pozostałości produktów do stylizacji.
Odświeżacz oddechu - Soda rozpuszczona w wodzie i użyta do płukania jamy ustnej doskonale odświeży nasz oddech i działa również bakteriobójczo.
Suchy szampon - Sypki proszek może również służyć nam jako zamiennik suchego szamponu.
Zabrudzenia na paznokciach - Zarówno papka z sody, jak i sok z cytryny nadają się idealnie do czyszczenia paznokci z zabrudzeń czy też zażółknięć na płytce.
Dezynfekcja - Roztwór sody doskonale oczyści i zdezynfekuje aparaty ortodontyczne.
Naturalny dezodorant – przetarcie pach soda sprawi , że zostanie zniwelowany nieprzyjemny zapach na skórze.
Kąpiel - Pół kubeczka sody dodane do kąpieli sprawi, że nasza skóra będzie miękka i czysta. Będzie miała zrobiony zabieg detoksykujący. Jako ciekawostkę powiem Wam, że właśnie soda znajduje się w składzie soli do kąpieli czy też popularnych kul musujących.


ZDROWIE 

Oprócz właściwości pielęgnacyjnych soda ma również wiele właściwości zdrowotnych, które możemy na bieżąco wykorzystywać. Często zdarza się, że najskuteczniejsze i najprostsze medykamenty mamy w domu pod ręką i niestety z nich nie korzystamy. Dzisiaj przedstawię Wam te najpopularniejsze i mam nadzieję, że komuś się przydadzą.
Inhalacje na katar – do miski wrzątku dodajemy łyżkę stołową oczyszczonej sody, następnie pochylamy się nad nią i przykrywamy głowę ręcznikiem.Wdychamy i wydychamy powietrze przez około 10 minut. Takie inhalacje stosowane nawet do 2 razy dziennie ułatwią nam w znacznym stopniu oddychanie.
Bolący żołądek – soda posiada odczyn alkaiczny i dzięki temu neutralizuje w bezpieczny sposób kwasy, które są odpowiedzialne między innymi za takie nieprzyjemności jak zgaga, wzdęcia, refluks czy najogólniej mówiąc problemu żołądkowe. Do szklanki ciepłej wody dodajemy łyżeczkę sody, mieszamy i pijemy. Takie naturalne lekarstwo powinno w ciągu kilku minut przynieść ulgę.
Chore gardło – płukanka z pół łyżeczki sody rozpuszczonej w pół szklanki ciepłej wody, stosowana w sumie jak najczęściej jest jednym ze sposobów skutecznie działających na bolące gardło i anginę.
Afty – kto ich nie zna ten jest ogromnym szczęściarzem. Używając czystego wacika i roztworu z sody oczyszczonej przecieramy chore miejsce kilka razy dziennie. To powinno przyspieszyć gojenie i działa antybakteryjnie.
Ukąszenia owadów – stosujemy na swędzące miejsca w formie pasty, którą pozostawiam na skórze, aż do wyschnięcia.


Odkwaszanie organizmu – jest to temat ostatnio bardzo przez media popularyzowany. Co chwilę podczas reklamy telewizyjnej ktoś nas przekonuje, które specyfiki powinniśmy natychmiast zakupić, żeby przeciwdziałać efektom zakwaszenia organizmu. Okazuje się, że wcale nie musimy wydawać dużej ilości zarobionych złotówek, tudzież innej waluty, ponieważ w zaciszu domowym możemy przeprowadzić skuteczną kurację stosując właśnie roztwór z sody oczyszczonej. Tutaj istnieją dwie szkoły, według pierwszej należy pić szklankę wody z łyżeczką sody 2 razy dziennie przez 3 dni pod rząd (w tym rano na czczo, a następnie przed dużym posiłkiem).
Druga szkoła radzi, aby do powyższego roztworu dodać jeszcze sok z połówki cytryny.
Zdaję sobie sprawę, że nie brzmi to szczególnie smakowicie, ale dla poprawy naszego zdrowia warto taką kurację zastosować. Jako jedną z ciekawostek powiem Wam, że kuracja z sokiem z cytryny podobno jest w stanie chronić organizm ludzki przed zachorowaniem na raka, ponieważ niszczy komórki nowotworowe i otoczenie guza.
Także podsumowując, dzięki unormowanemu PH naszego organizmu soda pomaga zwiększyć prawdopodobieństwo zachowania zdrowia. Praca nerek zostaje usprawniona, wątroba oczyszczona, organizm uległ detoksykacji i rozpoczął się proces spalania tłuszczu, ponieważ poprawił się metabolizm.
Roztwór nie jest wskazany dla osób, które cierpią na zapaleni błony śluzowej żołądka, nadciśnienie, czy problemy z sercem ze względu na poziom sodu.
Także jak sami widzicie warto się tym tematem bardziej zainteresować i poczytać więcej na temat właściwości sody oczyszczonej. Może znajdziecie prosty sposób i na Wasze problemy zdrowotne?

Mam nadzieję, że od dzisiaj łaskawszym okiem 
spojrzycie na sodę oczyszczoną :-)


Lirene No Mask - podkład dający piękną cerę bez efektu maski

6/24/2016

Lirene No Mask - podkład dający piękną cerę bez efektu maski


Każda kobieta szuka podkładu idealnego. Takiego, który ukryje mankamenty i będzie jeszcze ładnie wyglądał na twarzy.
Najnowsze dziecko marki Lirene, podkład NO MASK, dostałam od marki od testów i przyznam się Wam , że po pierwsze nie znoszę kupować kosmetyków „w ciemno”, a po drugie mam świętą zasadę, że nie kupuję nic, czego wcześniej nie przetestowałam. A z tymi testami w drogeriach to sami wiecie jak jest......


Lirene NO MASK - to nowa formuła, która łączy w sobie płynny fluid z serum. Ma nam zapewnić zarówno dobrą pielęgnację jak i idealny wygląd cery. Kwas hialuronowy (zawarty w składzie) sprawi, że skóra będzie odpowiednio nawilżona i wypoczęta. A makijaż na tak przygotowanej cerze będzie wyglądał świeżo i naturalnie cały dzień. Kwas hialuronowy jest jednym z najcenniejszych składników, z których nasza cera czerpie najwięcej benefitów. Jedna jego cząsteczka może bowiem związać w strukturze skóry aż 250 cząsteczek wody. Te właściwości sprawiają, że skóra jest jędrna, nawilżona i wygląda zdrowo. 


Formuła zawiera również kompleks wygładzający, który chroni i regeneruje włókna kolagenu i elastyny w skórze. Dzięki temu staje się ona bardziej elastyczna i odpowiednio napięta. Elastonyl zapewnia skórze odpowiednie napięcie oraz ochronę i regenerację. 


Mój odcień 01 jasny – idealnie stapia się z cerą, nie tworząc ani efektu maski, ani w zbyt widoczny sposób nie odznacza się tam gdzie został dołożony drugą warstwą, aby maskować niedoskonałości skóry. Naturalny odcień nie odznacza się i nie tworzy nieestetycznych granic pomiędzy twarzą a szyją. Niestety na tłustej cerze delikatnie oksyduje w stronę brzoskwiniowych tonów. Nie oceniam wytrzymałości, bo teraz przy stosowaniu filtrów wiem, że nie wszystkie kosmetyki dobrze sobie z tym radzą. Po ponad 3 godzinach noszenia trzeba było odcisnąć nadmiar sebum. Makijaż nie uległ wytarciu i to mi się bardzo podoba. W ciągu dnia odciskam sebum średnio 2-3 razy. I wtedy niestety widoczne są ubytki w makijażu. Ale tak to jest z mieszanymi cerami.


Podkład występuje w trzech kolorach – jasnym, naturalnym i beżowym. Przy czym jasny to nie jest odcień idealny dla „bledziochów”, powiedziałabym wręcz, że balansuje delikatnie na granicy light-medium. Wodnista konsystencja ułatwia aplikację. Podkład nie smuży i równomiernie się rozkłada. Szklana buteleczka, niestety nie została zaopatrzona w pompkę i tak naprawdę nie mamy kontroli nad ilością wylanego kosmetyku. To jest dla mnie minusem i to całkiem sporym.


Poziom krycia jest zadowalający. Bez problemu można punktowo dołożyć kolejną porcję podkładu. Spotkałam się z opinią, że kosmetyk źle się rozciera, na mojej mieszanej cerze nie zauważyłam takiego problemu.
Efekty potwierdzają wyniki badań IN VIVO w grupie kobiet po 2 tygodniach stosowania:
  • 93% naturalny wygląd makijażu, bez efektu maski
  • 96% efekt satynowej i gładkiej cery
  • 70% nawilżenie i wygładzenie cery
  • 70% wygładzenie zmarszczek
  • 70% perfekcyjny wygląd cery przez cały dzień
  • 85% niwelowanie oznak zmęczenia
  • 85% wyrównanie kolorytu i ukrycie niedoskonałości
Cery suche i normalne pokochają go, mieszane i przetłuszczające się już niekoniecznie. Opakowanie posiada standardową pojemność 30 ml i kosztuje 39,90 zł (Superpharm), ale polecam zapolować na promocję, ponieważ wtedy można kupić go taniej.

Znacie podkład NO MASK?
Jakie są Wasze odczucia?




Janda - NR 1 Krem na dzień dobry i na dobranoc

6/23/2016

Janda - NR 1 Krem na dzień dobry i na dobranoc


Ten kosmetyk można nazwać kultowym, ponieważ to od niego zaczęła się cała przygoda z marką kosmetyczną. Krem Nr 1 został stworzony na specjalną prośbę Pani Krystyny, która szukała ukojenia dla cery zmęczonej makijażem scenicznym. Kosmetyk miał działać szybko i skutecznie.
Oparty jest na technologii wykorzystywanej przy zabiegach odmładzających z opartych na NICIACH kosmetycznych.
Jest to kosmetyk doskonały dla cer dojrzałych, którym potrzebna jest już ukierunkowana i skuteczna pielęgnacja. Kosmetyk w znaczący sposób poprawia takie parametry jak jędrność, napięcie i gęstość skóry wpływa na redukcję zmarszczek, wygładzenie i odpowiedni poziom nawilżenia. Krem NR 1 jest kosmetykiem, który można używać tak samo na dzień jak i na noc.

Nowoczesna, zaawansowana formuła kremu nasycona została składnikami:
  • przeciwzmarszczkowymi, zagęszczającymi, wzmacniającymi, liftingującymi. Znalazły się w niej m.in. dwa typy nici kosmetycznych i peptyd aktywnie odbudowujący.
  • nawilżającymi jak kwas hialuronowy pod dwoma postaciami: wielkocząsteczkowych nici, które nawilżają powierzchownie i mikrogranulek, o zdolności wnikania w naskórek,
  • odżywczymi jak oleje:  macadamia, arganowy, biozgodny ze skórą skwalan, i egzotyczny olej buriti. Olej buriti wykazuje także działanie promieniochronne,
  • Wygładzającymi i zapobiegającymi przyspieszonemu starzeniu się skóry jak ekstrakt z czarnej róży.
SKŁAD INCI: 

Formułę oparto na wyjątkowych emulgatorach-boosterach, które wtapiają się w naskórek, zapewniają efekt restrukturyzacji i silnie wspomagają długofalowy efekt nawilżenia skóry. Specjalne „transportery” wspomagają przedostawanie się składników aktywnych przez barierę naskórka i dotarcie do głębszych warstw skóry właściwej. 


Krem w widoczny sposób poprawia kondycję skóry – jej napięcie i gęstość. Praktycznie to, co obiecuje producent jest prawdą, że już po 3 dniach widać zmiany zachodzące w naszej skórze. Skóra jest aksamitna i wygładzona, a sam krem tak ładnie się wchłania, że stanowi idealną wręcz bazę pod makijaż. Zaskoczenie budzi również niezwykle miła, kremowo-żelowa konsystencja, która niesamowicie szybko jest absorbowana przez skórę i nie pozostawia żadnej tłustawej czy świecącej się warstwy.
Wspomniane wyżej nici działają wzmacniająco na włókna kolagenowe. Przez poprawę napięcia skóry bardziej widoczny jest efekt spłycenia zmarszczek na jej powierzchni. Cera wygląda ładniej i młodziej.


Moja mama jest tym kremem niesamowicie zachwycona. Zmiany następują i są widoczne szybko przy stosowaniu regularnej pielęgnacji. I w sumie o to  przecież chodzi.
Krem jest zapakowany w szklany słoiczek. Pod nakrętką znajduje się stoper zabezpieczający kosmetyk przed przemieszczaniem się. Ma on pojemność 50 ml i kosztuje 54 zł. Ten rodzaj pielęgnacji polecany jest w zależności od potrzeb skóry już od 40-go roku życia wzwyż.
Moim zdaniem jeśli macie ku temu okazję, żeby kupić mamie, cioci, babci jakiś prezent bardzo polecamy Wam razem z mamą ten kosmetyk.



Under Twenty Intense ANTI ! ACNE - Żel micelarny redukujący zmiany trądzikowe o działaniu antybakteryjnym

6/21/2016

Under Twenty Intense ANTI ! ACNE - Żel micelarny redukujący zmiany trądzikowe o działaniu antybakteryjnym


Wszyscy szczęściarze, którzy posiadają cerę mieszaną, przetłuszczającą się czy też trądzikową, doskonale zdają sobie sprawę jak istotnym elementem jest pielęgnacja. Osobiście powiem Wam, że jak następuje wiosna i lato zmieniam również żel do mycia twarzy na produkt o mocniejszych właściwościach. Wiem, że latem, jak skóra produkuje więcej sebum musi być jeszcze dokładniej oczyszczana w przeciwnym wypadku o nieszczęście nietrudno.
Ostatnimi czasy wpadł mi w ręce nowy produkt, który zrobił ogromne wrażenie nie tylko na mnie, ale również na mojej buzi.


Under Twenty Żel micelarny redukujący zmiany trądzikowe o działaniu antybakteryjnym – przeznaczony jest dla takich właśnie szczęściarzy.
Micelarna formuła żelu umożliwia delikatne i skuteczne oczyszczenie skóry z zanieczyszczeń oraz makijażu. Salicylan sodu wykazuje silne działanie antybakteryjne, a w połączeniu z wyciągiem z żurawiny wpływa na redukcję zmian trądzikowych. Kompleks redukujący pory reguluje produkcję sebum i sprawia, że pory stają się mniej widoczne. Składniki aktywne wpłyną na redukcję zmian trądzikowych.
SKŁAD INCI:

Aby prawidłowo oczyścić, złuszczyć skórę i odblokować pory żel micelarny UNDER TWENTY INTENSE ANTI! ACNE możemy używać na dwa sposoby:
1) Jako żel myjący z wodą – wystarczy nanieść odpowiednią ilość kosmetyku na wilgotną cerę, wmasować kolistymi ruchami, a następnie spłukać letnią wodą.
2) Jako żel do demakijażu beż użycia wody – nanieść żel na waciki, oczyścić okolice twarzy i oczu. Jeśli zachodzi taka potrzeba waciki można przycisnąć do skóry i potrzymać kilka chwil dłużej.
Za pomocą badań aparaturowych i testów in vivo zbadano skuteczność żelu micelarnego.


Żel micelarny UNDER TWENTY INTENSE ANTI! ACNE został przebadany dermatologicznie. Nadaje się do codziennego stosowania lub w zależności od potrzeb cery. Salicylan sodu zawarty w składzie nie tylko działa złuszczająco, ale również pomaga ujednolicić koloryt cery i rozjaśniać przebarwienia trądzikowe.


Przyznaję szczerze, że kosmetyk bardzo mi się podoba i jego użytkowanie jest bardzo przyjemne. Orzeźwiający zapach obudzi rano każdego śpiocha. Ładnie doczyszcza skórę z resztek makijażu. Nie powoduje ściągnięcia skóry, co często zdarza się w przypadku kosmetyków do cery tłustej czy trądzikowej.
Butla z fukncjonalną pompką ma pojemność 200 ml i detaliczna cena sugerowana przez producenta to 16,90 zł. Dobry kosmetyk w jeszcze lepszej cenie. To lubię :-)

 Znacie ten żel? Lubicie taką formę kosmetyku?


NARS - moja wishlista

6/19/2016

NARS - moja wishlista


Jako, że ostatnio lotem błyskawicy przeleciała przez blogosferę informacja jakoby kultowa marka NARS miałaby już niedługo być dostępna dla polskich klientek, postanowiłam pokazać Wam moje typy kosmetyków, które chciałabym spróbować. Oczywiście mam  jeszcze tylko nadzieję, że kosmetyki będą ogólnodostępne, a nie tylko w wybranych salonach Sephory gdzieś w Polsce. 

 Na pierwszy ogień pójdzie baza pod cienie, która ma praktycznie tylko dobre recenzje w internecie. Jestem jej ogromnie ciekawa i zastanawiam się czy zdetronizuje moją ulubioną bazę z Urban Decay.

Kolejnym kosmetykiem, który wszyscy chwalą jest Light Reflecting Loose Powder. Kultowy kosmetyk zarówno w wersji sypkiej jak i prasowanej.

Radiant Creamy Concealer też chyba nie muszę nikomu przedstawiać.

Pozostając w tematyce makijażu twarzy Blush - czyli róż do policzków w kolorze Sin lub Super Orgasm - są już od dawna na mojej liście chciejstw.

Następne w kolejności są produkty do ust. Audacious Lipstick tak zawojowały rynek, że amerykanki kupowały od razu po kilka kolorów. Mnie marzą się Anna albo Vanessa.

Pozostając w tematyce kosmetyków do ust dużo pozytywnych recenzji mają również Velvet Gloss Lip Pencil. Piękna i długotrwała kolorystyka, która  nie wysusza ust. Kolor Mexican Rose wygląda niesamowicie.

Contour Blush kosmetyk do kilku zadań. Brązer połączony z rozświetlaczem. Idealne proporcje produktu znajdą pewnie dużą rzeszę użytkowniczek.


A na co Wy się skusicie?

Kosmetyki, które ostatnio zużyłam – maj i czerwiec

6/18/2016

Kosmetyki, które ostatnio zużyłam – maj i czerwiec


Jak zwykle nadszedł ten czas kiedy z opakowania nie da się już nic wydusić. Trzeba pożegnać ulubieńców lub zacząć rozkoszować się nowymi kosmetykami, które wzbudziły zachwyt podczas testowania.
Tradycyjnie przypominam, że jeżeli recenzja już się ukazała na blogu zostanie ona podlinkowana w nazwie kosmetyku.


Taft Keratin Mousse – moja ulubiona pianka do modelowania włosów. Jest już ze mną kilka lat i jak na razie nie zamierzam jej zmieniać.
Kemon AND Vamp 44 Spray – genialny lakier do włosów, który świetnie utrwalał fryzurę, nie sklejał włosów i bardzo łatwo się wyczesywał. Ten olbrzym był ze mną od grudnia zeszłego roku. Tak więc pomimo wysokiej ceny zakup opłaca się.
Balea Handcreme – krem do rąk, który mam wrażenie, że tylko ładnie pachniał, bo z nawilżaniem skóry to miał lekkie problemy.
Vintage Collection – dostałam miniaturę tego malucha i muszę stwierdzić, że jest wart ponownego zakupu, muszę tylko poszukać gdzie można go nabyć.


Isana Wiosenne Mydło – obłędny rabarbar, który miałoby się ochotę wypić, a nie myć nim ręce. Korzystajcie z okazji, bo jest to edycja limitowana, z tego co się orientuję.
Vichy Anti-perspirant – muszę poszukać jakiejś okazji, bo jestem ogromnie ciekawa jak będzie się sprawdzał podczas nadchodzących upałów.
Ziaja Bloker – wieloletni ulubieniec, który nigdy mnie nie zawiódł. Nie powoduje podrażnień skóry i jest niesamowicie wydajny.
Sephora Let it snow – balsam do ciała z grudniowej edycji świątecznej. Świetny, skuteczny i przepięknie pachniał. Będę tęsknić.


Inglot zmywacz do paznokci – świetny kosmetyk, na bazie olejków, który domywa najbardziej wredne brokaty i nie przesusza ani skórek ani paznokci.
Isana Professional – zmywacz do paznokci bardzo dobrej jakości, aczkolwiek do Inglota wiele mu jeszcze brakuje.


Garnier Płyn Micelarny – kolejna butla drogocennej wody. Jestem od niego uzależniona.
Yonelle Repair 3C Eye Cream – kosmetyk dobry i skuteczny, ale w tej cenie mam jednak zastrzeżenia do konsystencji. Opakowanie starczyło na 2,5 miesiąca użytkowania dwa razy dziennie.
Mary Kay Timewise Microdermabrasion– nie skłamię jeśli powiem, że był to najlepszy peeling jakiego miałam okazję do tej pory używać. Cena wysoka, ale tuba starczyła na ponad rok użytkowania. Skuteczny, ostry i wydajny – przepięknie doczyszczał cerę.
Estee Lauder Sumpuous Extreme – miniatura tuszu. Kiedyś kochałam tusze tej marki, ale przestały mnie zachwycać.
ProVoke Loose Powder – puder sypki. Działał, matował cerę i utrwalał makijaż na wiele godzin. Niestety szukam dalej.


Tradycyjnie sterta próbek. Której końca nie widać :-) Też tak macie?


Kosmetyki, które mnie zachwyciły:
Yoskine Junsei Anti-age – krem na dzień i na noc wygładzający i optycznie maskujący zmarszczki.
Yoskine Maryoku Excellence – krem na dzień odżywiający i ujędrniający skórę. Gdyby jeszcze miał bardziej przyzwoity filtr byłby ulubieńcem o tej porze roku.
Clinique Even Better – podkład, z którym mam relację love/hate. Raz odpowiada mojej cerze, a następnym razem nie może się z nią zupełnie dogadać. Kolor 05 Neutral ładnie stapiał się ze skórą i maskował przebarwienia. Zastanawiam się nad zakupem, ale jeśli mam wydać tyle pieniędzy wolałabym żeby moja buzia bardziej się lubiła z kosmetykiem tego typu.
Koniec.

A jak Wam zużycia poszły?

Kultowy kosmetyk -- Pigment MAC w kolorze  VANILLA

6/17/2016

Kultowy kosmetyk -- Pigment MAC w kolorze VANILLA



Uwielbiam kosmetyki wielofunkcyjne, takie za pomocą, których możemy wyczarować wiele rzeczy. Przykładem takiego właśnie kosmetyku są pigmenty marki MAC.
Są to skoncentrowane pigmenty w sypkiej, pudrowej formie.
Zawierają składniki, które powodują, że produkt przylega do skóry. Za ich pomocą możemy stworzyć delikatny makijaż muśnięty kolorem lub mocny i intensywny efekt. Pigment łatwo się rozciera i długo pozostaje na skórze. 


Standardowy słoiczek pigmentu ma 4,5 g pojemności.
Pigmenty są sprzedawane na wagę, a nie objętość, co może spowodować, że pojemniczek nie będzie wypełniony, aż po same brzegi.
Jego koszt to 96 zł. Z jednej strony sporo, a z drugiej kupujemy ten kosmetyk na kilka ładnych lat, ponieważ zwykły śmiertelnik nie jest w stanie szybko zużyć nawet takiej pojemności.
Pigmenty mają wykończenia: Frost, Matte, Metal, Pearl.
Kolor, który Wam dzisiaj przedstawiam to Vanilla – klasyczny, kultowy kosmetyk, znany wszystkim MAComaniakom.


Kolor w opakowaniu odrobinę rozczarowuje, przypomina brudną biel wpadającą w złote tony. Natomiast na skórze zyskuje całkiem nowe oblicze. Roztarty przeobraża się w złotawą poświatę/taflę wręcz, która ma w sobie bardzo delikatne złotawo – różowawo/brzoskwiniowe iskierki. To jest odcień tak zwany duochrome, który z zależności od kąta padania światła odrobinę zmienia swoją pierwotną barwę. Jego wykończenie jest perłowo błyszczące. Ale ten błysk jest sympatyczny, subtelny i bardzo ładny.

Możliwości zastosowania sypkich pigmentów jako:
  • cień do oczu, w formie sypkiej lub dla zintensyfikowania koloru wymieszany z odrobiną Fix+, bądź też odpowiedniego kosmetyku do łączenia pigmentów,
  • upiększacz do ciała, zmieszany z balsamem pięknie rozświetli naszą skórę np. latem,
  • rozświetlacz na kościach policzkowych, idealnie wtapia się w skórę i jeszcze ładniej odbija światło,
  • odrobina wymieszana z podkładem a rewelacyjny efekt „glow” na twarzy,
  • można go wklepać w pomadkę, aby nadać ustom efekt 3D, lub rozświetlić łuk nad ustami,
  • można go połączyć z dowolnym błyszczykiem lub balsamem do ust,
  • można go dodać do bezbarwnego lakieru do paznokci i uzyskać w ten sposób unikatowy kolor,
  • nadaje się praktycznie dla każdego odcienia skóry,
  • rozświetlać wszystkie standardowe dla makijażu miejsca jak wewnętrzne kąciki oczu, obszary pod łukiem brwiowym, łuk kupidyna,
  • nałożyć na dowolny róż na policzkach w celu zwiększenia efektu rozświetlenia,
  • mieszając dowolny pigment z płynnym produktem zawsze stworzymy sobie unikatowy kolor eyelinera,
  • jeśli boimy się produktu sypkiego można go łatwo sprasować i używać w bezpieczniejszej formie.

Także jak sami widzicie, w jego używaniu ogranicza nas jedynie nasza wyobraźnia. Nie znam drugiego takiego kosmetyku.
Dodam również, że ostatnimi czasy pojawiły się w Macu opakowania "travel size" o zmniejszonej pojemności i cenie oczywiście. Dlatego polecam na początek, rozejrzenie się za takim właśnie produktem, ponieważ standardowe opakowanie starczy chyba na wieki. 


Odrobina produktu daje zadowalający efekt i rozciera na sporej powierzchni skóry, przez co jest niesamowicie wydajna. Vanilla nie sprawia problemów w rozcieraniu czy łączeniu z innymi kosmetykami. Gładko układa się na skórze i pozostaje w niezmienionym stanie przez wiele godzin. W przypadku użycia pigmentu w formie cienia na powieki proponowałabym jednak użycie bazy, ponieważ zwiększy ona przyczepność produktu i zmniejszy ryzyko osypywania się na twarz.
Jedną, jedyną rzeczą, do której chciałabym się przyczepić to opakowanie w formie słoiczka. Pod nakrętką znajduje się nakładeczka/stopper, która zapobiega wysypaniu się produktu. Mimo to sam słoiczek jest nieporęczny do trzymania w ręce i nabierania produktu. Smukły i wąski ma znacznie mniejszą stabilność niż opakowania starego typu w formie grubego, beczułkowatego słoiczka. Nowe opakowania znacznie łatwiej wywrócić i rozsypać zawartość.
Wąska szyjka opakowania nie daje nam również kontroli nad ilością wydobywanego produktu. To są moje jedyne gorzkie żale odnośnie tego kosmetyku.
Uwielbiam Vanillę, stosuję z olbrzymią chęcią i ciekawa jestem ile lat jeszcze mi zajmie aby dobić denka :-)












 


 A tak Vanilla prezentuje się w makijażu na mojej pięknej Marcelinie, której dziękuję serdecznie za pozwolenie opublikowania tych zdjęć :-)


Trochę prywaty.......

6/15/2016

Trochę prywaty.......


Chciałam napisać kilka słów na ten temat, ale nie do końca wiedziałam w jaki sposób mam to zrobić.
Jest KTOŚ, kto nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, jak bardzo jego entuzjazm
 oraz poczucie humoru jest zaraźliwe i ma jeszcze działanie terapeutyczne, 
 a miłe słowa każdego dnia dodatkowo łaskoczą moją blogerską dumę.
KTOŚ prawie codziennie motywuje mnie do działania.
KTOŚ przypomniał mi, dlaczego tak naprawdę zaczęłam blogować 
i jaką radość można z tego czerpać.
Dziękuję Ci KTOSIU
 
Nie wymieniam imienia czy inicjałów, ponieważ publicznie nie jest to wskazane, 
ale i tak wiesz, że te podziękowanie są właśnie dla Ciebie. 
I nie tylko dlatego, że się KTOŚ tego domagał, żeby o nim napisać, 
ale że po prostu taką mam ochotę :-P


Hit czy kit osądźcie sami  – Bumble and Bumble Brownish Hair Powder

6/14/2016

Hit czy kit osądźcie sami – Bumble and Bumble Brownish Hair Powder


Możecie się ze mną zgodzić lub nie, ale od dawna wyznaję zasadę, że jeśli jestem w posiadaniu produktu z tak zwanej „górnej półki” to mam święte prawo wymagać od niego więcej.
Marka Bumble and bumble powstała w Nowym Jorku w 1977 roku. Był to najpierw salon, którego propozycje strzyżenia, koloryzacji i układania fryzur stały się szybko sławne dzięki legendarnej ekipie stylistów, tworzących kreacje na każdą okazję oraz gamę niewiarygodnych produktów. 


Brownish Hair Powder jest to puder odświeżający do włosów, który oferuje nam łatwiejsze aplikowanie i dodatkowo odcień, by lepiej dopasować się do wszystkich kolorów włosów. 
Dla mnie jest to produkt, działaniem zbliżony do suchego szamponu.
Oprócz właściwości odświeżających fryzurę, puder dodatkowo nadaje włosom objętość, absorbuje nadmiar sebum, zapewnia puszystość. A dzięki nieśliskiej konsystencji wsuwki i spinki nie ześlizgują się z włosów i nie burzą ułożonej wcześniej fryzury.

SKŁAD:

Składniki aktywne: Aluminum Starch Octenylsuccinate, Magnesium Carbonate i Silica absorbują nadmiar sebum i wilgoci.
SPOSÓB UŻYCIA: Produkt należy dobrze wstrząsnąć przed użyciem i rozpylać na włosy (suche) z odległości około 20-30 cm. Następnie należy pozwolić mu wyschnąć. Po kilku chwilach od aplikacji należy palcami wytrzepać jego nadmiar lub po prostu wyczesać szczotką do włosów.
UWAGA: Ubrania należy zabezpieczyć, gdyż puder przez swoją barwę (w kolorze ciemnego brązu) może pobrudzić jasne ubrania.


PLUSY:
  • najładniejszy kolor naturalnego, ciemnego brązu, jaki do tej pory spotkałam – odcień w sam raz dla brunetek,
  • odświeżenie ale bez efektu płaskiego matu jak przy innych produktach tego typu,
  • produkt jest niewidoczny na ciemnych włosach,
  • odświeżenie jest bardzo dobre i nadaje włosom odrobinę objętości,
  • można go używać do maskowania odrostów pomiędzy farbowaniami włosów.

MINUSY:
  • niesamowicie brudzi – po aplikacji ścierałam z twarzy brązowe cienkie paski,
  • w ciągu dnia podrapanie się po głowie skutkuje zabrudzeniem (dosłownie) czubków palców – pod tym względem transfer pigmentu jest wręcz niesamowity,
  • dozownik spray-u jest zbyt wąski żeby równomiernie dozować produkt, bo jego część po prostu rozpryskuje się i ulewa się bokiem.
Zaraz po aplikacji

W ramach podsumowania nie chcę tego produktu tak dosłownie „zjechać”. Samo działanie pudru jest bardzo dobre. Zupełnie nie rozumiem również czy mój spray jest może popsuty, wadliwy??? Jakoś nie chce mi się wierzyć, że produkt marki o takiej renomie i w takiej cenie może być tak kiepski w obsłudze. W przypadku szamponów marki Batiste nigdy nie miałam tak wielu i tak przykrych niespodzianek. Ostatnio znalazłam nawet plamy na piecyku gazowym w łazience.... biedak musiał pewnie rykoszetem oberwać.
Brownish Hair Powder ma pojemność 125 g i kosztuje 189 zł. Dostępny jest w perfumeriach Sephora.

 
                                           Znacie Brownish Hair Powder?
                     Może macie jakieś inne doświadczenia z tym produktem?