Erilia Nutri Care – odżywka dla włosów uwrażliwionych zabiegami fryzjerskimi

10/29/2015

Erilia Nutri Care – odżywka dla włosów uwrażliwionych zabiegami fryzjerskimi


Marka Erilia słynie ze swoich rytuałów pielęgnacyjnych czyli kilkunastominutowego zabiegu mycia, masażu i działania maski odżywczej. W ofercie znajdziemy kilka linii pielęgnacyjnych włosy pod kątem aktualnych potrzeb.


Wybór odpowiedniej odżywki to problem każdej z nas. Właściwie dobrana do potrzeb włosów będzie prawidłowo spełniała swoje zadanie i eliminowała problemy.
Jak wybrać najlepszą odżywkę?
  • jeśli masz kręcone włosy wybierz odżywkę nawilżającą, do spłukiwania, najlepiej z ekstraktem z bambusa, który poprawi ich elastyczność,
  • przy mocno przetłuszczających się włosach kup lekką odżywkę, dedykowaną włosom przetłuszczającym się, cienkim, pozbawionym objętości,
  • jeśli Twoje włosy są normalne, wybierz lekką odżywkę, która ułatwi rozczesywanie i nabłyszczy włosy,
  • jeśli głównym problemem Twoich włosów jest ich suchość, musisz intensywnie nawilżać włosy i wzmacniać ich strukturę,
  • cienkie i delikatne włosy poprawią się, jeśli będziesz używać odżywek zwiększających objętość,
  • do farbowanych włosów stosuj odżywki chroniące kolor i odbudowujące - włosy zachowają wtedy miękkość i blask.

Moja maska wchodzi w skład rytuału jedwabistego – przeznaczonego dla włosów przesuszonych i uwrażliwionych zabiegami fryzjerskimi. Dzięki zastosowaniu aktywnych składników pielęgnacyjnych doskonale odżywia włosy. Witamina C, proteiny pszenicy i oliwa z oliwek głęboko wnikają we włosy, doskonale je nawilżając i regenerując. Po wykonaniu takiego rytuału włosy odzyskują właściwy stopień nawilżenia i optymalną elastyczność. W efekcie końcowym są o wiele bardziej gęste, miękkie i niezwykle jedwabiste od nasady po same końce.
SKŁAD:

KONSYSTENCJA:

Maska ma formę gęstego kremu przez co doskonale przylega do włosów i nie spływa po aplikacji na wilgotne włosy.


OPAKOWANIE:
Miękka tuba, z której łatwo dozuje się odpowiednią ilość produktu. Przed pierwszym użyciem odklejamy również zabezpieczającą plombę.


Tuba ma pojemność 150 ml i kosztuje 79 zł.

SPOSÓB UŻYCIA:
Na umyte włosy i osuszone ręcznikiem nakładamy odżywkę na całej ich długości i pozostawiamy na około 4-5 minut. Po tym czasie delikatnie przeczesujemy włosy i spłukujemy je letnią wodą.

Tą wersję odżywki wybrałam celowo. Mimo iż moje włosy nie są poddawane jakimś bardzo ciężkim zabiegom w salonie fryzjerskim to sam fakt ich regularnego farbowania jest zabiegiem niezwykle inwazyjnym. Moje włosy stały się dosyć przesuszone i sztywne. Aby z tym walczyć próbowałam już kilku odżywek, ale żadna z nich nie przyniosła jakichś widocznych efektów. Jeśli chodzi o maskę Nutri Care sprawa ma się o wiele lepiej. Maska dzięki zawartości aktywnej witaminy C i oliwy z oliwek nie dosyć, że skutecznie odbudowuje uwrażliwione włosy to jeszcze doskonale je nawilża i sprawia, że są jak kaszmir – gładkie, miękkie i wyglądają o wiele lepiej.
Może kiedyś skusze się na całą serię pielęgnacyjną. Na dzień dzisiejszy sama odżywka działa na tyle dobrze, że zdecydowanie wystarcza mi tylko ta forma pielęgnacji.
Kosmetyki tej marki można kupić w salonach fryzjerskich Lovely Look.



Źródło:
Sephora - 01 Incolore/Clear uniwersalna konturówka do ust

10/25/2015

Sephora - 01 Incolore/Clear uniwersalna konturówka do ust


Jakiś czas temu opisywałam Wam pomadkę pielęgnacyjną Avonu, która bardzo dobrze się sprawuje i dba o kondycje moich ust. Odwiedzając Sephorę znalazłam fajny produkt, który mnie ogromnie zaciekawił, bo jeszcze nie miałam styczności z taką formą. Jest to uniwersalny ołówek do ust.



Na czym polega jego uniwersalność? Na tym, że nie ma koloru. 
Jest transparentny, dlatego pasuje do każdego odcienia pomadki czy błyszczyka.
Doskonale utrwala wszelkie produkty kolorowe do ust dzięki temu, że jest wodoodporny, gdyż uniemożliwia rozmazywanie się makijażu przez kilka godzin.


Kredka zawsze jest zabezpieczona folią, także mamy gwarancję, że jesteśmy pierwszymi użytkownikami produktu.


SPOSÓB UŻYCIA:
Uniwersalną konturówką obrysować usta począwszy od środka ust i kierując się ku kącikom zewnętrznym. Następnie nałożyć kolorowy kosmetyk.



SKŁAD:


Kwas hialuronowy jak i oleje zawarte w składzie sprawiają, że usta obrysowane konturówką wypełniają się, drobne linie i załamania w skórze stają się mniej widoczne.
Usta są pełniejsze i wszystkie kolorowe kosmetyki nałożone na nie wyglądają gładko i ładnie.


Uważam, że wiele kosmetyków marki Sephora jest jeszcze niedocenionych, a Was zachęcam do obejrzenia oferty. Może znajdziecie jakiś nowy kosmetyk, który i Was zachwyci.
Pojemność 1,2 g kosztuje 35 zł.


DIY – maseczka z francuskiej glinki zielonej

10/22/2015

DIY – maseczka z francuskiej glinki zielonej


Witajcie. W kolejnym odcinku glinkowej sagi chciałam Wam przedstawić glinkę zieloną.



SKŁAD: Montmorillonite (green clay)
Francuska zielona glinka ECOCERT Montmorillonite posiada wysokie stężenie krzemu, cynku oraz tlenku glinu. Jest znana ze swoich właściwości zabliźniających, regenerujących i oczyszczających. Trwale poprawia kondycję skóry: ujędrnia, działa ściągająco, zwęża pory, poprawia krążenie i tonizuje. Wykazująca najsilniejsze działanie wśród glinek kosmetycznych.
Glinka jest w 100% naturalna, suszona na słońcu. Jest oczyszczana mechanicznie. Nie zawiera petrolatów, barwników, konserwantów, nie jest jonizowana, nie jest testowana na zwierzętach. Dzięki temu można ja spokojnie i bezpiecznie stosować na skórę.

Właściwości:

  • posiada silne właściwości antyseptyczne,
  • poprawia cyrkulację krwi,
  • regeneruje martwe komórki
  • przeciwdziała i walczy ze zmarszczkami,
  • oczyszcza skórę z toksyn,
  • bogata w krzemionkę, magnez, żelazo, tlenek glinu. 
Zastosowanie: jako maseczka do cery suchej, zmęczonej można wymieszać z olejem, jako maseczka do cery tłustej, trądzikowejglinkę należy wymieszać z wodą; do kąpielimożna zmieszać ze spiruliną i zalać ciepłą wodą.
Ja lubię stosować glinkę w proporcjach:
  • łyżeczka glinki,
  • porcja oleju arganowego,
  • tonik antybakteryjny do rozmieszania około 3-4 łyżeczki

Maseczka powinna mieć konsystencję gęstej śmietany.




Nakładamy na twarz pędzlem do maseczek i po około 20 minutach zmywamy ją ciepłą wodą. Skóra jest odświeżona i oczyszczona, pory ściągnięte. Pomimo, iż mam cerę przetłuszczającą się, sama glinka zmieszana z wodą za bardzo wysusza mają cerę, dlatego zawsze staram się dodać jakiś olejek, żeby odrobinę powstrzymać jej zbyt szybkie wysychanie.


Sama glinka zmieszana z olejem tamanu, w formie pasty pozwala na szybsze zaleczenie niedoskonałości na skórze. Stosuję ją punktowo w ciągu dnia i trzymam około godzinę. Ten sposób jest niezwykle skuteczny i zawsze pomaga mi w momentach, kiedy moja skóra miewa gorsze dni.
Wszystkie glinki, które prezentuję są do nabycia na stronie e-naturalne.pl


Wykorzystane źródło: e-naturalne.pl

Wayne Goss to Twoja wina - SEVENTEEN Falsifeye HD Mascara

10/18/2015

Wayne Goss to Twoja wina - SEVENTEEN Falsifeye HD Mascara


Rzadko kiedy zdarza mi się być skuszoną przez jakiegoś zagranicznego vlogera. Oglądając kanał Youtube jesteśmy nagminnie bombardowani produktami typu „must have”, czyli takimi, bez których już żyć nie można. 
Wayne Goss jest chyba jedną z tych nielicznych postaci w świecie urodowym, które mają swoje zdanie, swoją opinie i dzielnie jej bronią.
Kiedy trafiłam na filmik o niesamowitej maskarze, którą chwalił postanowiłam podjąć odpowiednie kroki, żeby ów produkt zdobyć. Po 2 miesiącach używania mogę się podzielić z Wami moją skromną opinią.


SEVENTEEN Falsifeye HD Mascara to tusz do rzęs, którym możemy udawać, że nasze rzęsy są sztuczne.  Nadaje objętość, wydłuża i definiuje ich wygląd poprzez idealne rozdzielenie.

Podczas testowania produktu użytkownicy po nałożeniu 2 warstw zauważyli:
  • 94% większe zdefiniowanie wyglądu rzęs,
  • 93% rozdzielenie rzęs,
  • 92% długotrwały rezultat,
  • 76% podwojenie objętości rzęs względem rzęs bez tuszu.

Nałożenie dwóch warstw maskary:
  • nie spowodowało powstawania grudek,
  • miało długotrwały efekt, nie rozmazywała się i nie osypywała w ciągu dnia,
  • nadawało objętość i długość od kącika do kącika,
  • unosiło i podkręcało rzęsy,
  • pogrubiało rzęsy.

Jak ją używać?
Specjalny kształt szczoteczki daje nam możliwość pracowania z kilkoma długościami włosia. Umieszczając szczoteczkę bardziej płaską stroną pod rzęsami i podkręcając ją podczas ruchu do góry – podkręcamy rzęsy.
Następnie dłuższe włosie rozczesuje rzęsy i nadaje definicję. Ten ruch pozwala nam na aplikację maskary od samego początku, aż po końcówki rzęs.


Malując rzęsy ruchem zyg-zakowym pokrywamy rzęsy większą ilością maskary i stwarzamy maksymalną objętość.
Końcówką szczoteczki możemy bardziej precyzyjnie rozłożyć produkt w kącikach oczu.

Efekt, który zapewnia, nadaje się do makijażu codziennego jak i wieczorowego, gdyż łatwo go budować. Maskara ładnie unosi rzęsy, aczkolwiek nie jest to jakieś rewelacyjne podkręcenie.

 na zdjęciach nałożone są 2 warstwy tuszu 
 
Co do objętości i wydłużenia produkt spełnia wszystkie obietnice producenta. Przy kolejnej nałożonej warstwie nie występuje efekt sklejenia rzęs, gdyż szczoteczka dba o ich rozczesanie. Tu jednak muszę się przyczepić. Ideałem byłoby, żeby szczoteczka na samym czubku miała chociaż kilka wystających włókienek – łatwiej wtedy pracowałoby się nią w kącikach oczu.


Maskara z racji swojej pojemności wystarczy na dosyć długo. Ja używam ją już ponad 2 miesiące.
Ma bardzo dobrą wytrzymałość. Nie osypuje się, ani nie schodzi pod oczy w ciągu dnia.
SEVENTEEN Falsifeye HD Mascara to po prostu świetna jakość za niską cenę!
Bardzo się cieszę, że postanowiłam zaryzykować zakup bazując na rekomendacji vlogera i okazał się on być strzałem w dziesiątkę.
Cieszę się, że takie osoby jak Wayne Goss, które na co dzień mają do czynienia z topowymi markami, potrafią z równie wielką pasją polecać zwykły drogeryjny produkt, który kosztuję w Boots-ie £6,99, natomiast ja trafiłam na promocję podczas której kosztował £4,99.
Tusz ma pojemność 9 ml i występuje w kolorach: Brown/Black i Blackest Black
Maskara jest dosyć wysoko oceniana zarówno na stronie boots.com jak i na makeupalley.
Uwielbiam ją i jeśli jeszcze trafi mi się okazja zakupu na pewno zagości ona jeszcze w mojej kosmetyczce.



Złota polska jesień - Alessandro Rich&Royal

10/16/2015

Złota polska jesień - Alessandro Rich&Royal


Bardzo lubię lakiery marki Alessandro. Świetna kolorystyka, dobra jakość – tylko z dostępnością jest trochę gorzej.


Kolor Rich&Royal kupiłam  na targach Beauty Forum. Na stoisku marki Alessandro można było dostać oczopląsu patrząc na wszystkie odcienie, wykończenia i nowe formuły.

 
Lakier Rich&Royal ma 10 ml pojemności. Kosztował 19 zł, ale ceny na targach zawsze są trochę niższe. Standardowo lakiery kosztują 29 zł.
Kolor to brokat drobno zmielony o wielowymiarowej barwie. W ostrym świetle wygląda dosłownie jak płynne złoto.

Posiada pędzelek o średniej szerokości, którym doskonale się pracuje. Emalia jest rozkładana na powierzchnię płytki paznokcia w sposób szybki i równą warstwą.
Do pełnego krycia wystarczą dwie warstwy.


Lakier z zastosowaną pod spód bazą Millionails utrzymuje się około 4-5 dni w dobrym stanie, co przy takich formułach jest niezłym wynikiem. Wcześniej jak używałam podobnych odcieni (innych marek), następnego dnia miałam już odpryski na paznokciach.
Ale generalnie wydaje mi się, że to formuła lakieru ma duże znaczenie, bo mam w domu jeszcze inne kolory tej marki, które nawet bez bazy utrzymują się swobodnie 5-7 dni.
Jako ciekawostkę powiem Wam, że lakiery do paznokci marki Alessandro nie gęstnieją. Jeden z moich lakierów ma już chyba około 5-6 lat i cały czas wygląda jak nowy.
Generalnie marka jest świetna. A za jakiś czas postaram się opisać Wam genialny lakier nawierzchniowy, który jest jednym z moich ulubieńców od wielu już lat.

 zdjęcie w świetle dziennym

Lakier nadaje się zarówno do paznokci naturalnych oraz sztucznych. Dzięki specjalnej formule zapewnia bardzo dobre pokrycie oraz wyjątkowy połysk. Opatentowana konstrukcja nakrętki oraz zintegrowany profesjonalny pędzelek umożliwia aplikację bez smug.
Pełna gama kolorystyczna obejmuje 99 kolorów.
Nowa opatentowana formuła zapewnia nam:
  • niesamowity połysk,
  • długotrwały efekt,
  • szybkie wysychanie,
  • nie pojawiają się odpryski,
  • gładka aplikacja bez smug,
  • intensywne barwy,
  • filtr UV.
zdjęcie w świetle słonecznym 
SKŁAD: ETHYL ACETATE, BUTYL ACETATE, NITROCELLULOSE, PROPYL ACETATE, TOSYLAMIDE/FORMALDEHYDE RESIN, ISOPROPYL ALCOHOL, TRIMETHYL PENTANYL DIISOBUTYRATE, TRIPHENYL PHOSPHATE, DIACETONE ALCOHOL, ETHYL TOSYLAMIDE, CAMPHOR, STEARALKONIUM HECTORITE, BENZOPHENONE-1, DIMETHICONE [may contain (+/-) MICA, POLYETHYLENE TEREPHTHALATE, CALCIUM ALUMINIUM BOROSILICATE, CALCIUM SODIUM BOROSILICATE, ALUMINUM CALCIUM SODIUM SILICATE, SILICA, SYNTHETIC FLUORPHLOGOPITE, ALUMINA, OLETH-10 PHOSPHATE, TIN OXIDE, CI 47000 (YELLOW 11), CI 73360 (RED 30), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 15850 (RED 6), CI 77499 (IRON OXIDES), CI 19140 (YELLOW 5), CI 15880 (RED 34), CI 77491 (IRON OXIDES), CI 42090 (BLUE 1), CI 77000 (ALUMINUM POWDER), CI 77163 (BISMUTH OXYCHLORIDE), CI 77510 (FERRIC FERROCYANIDE), CI 77266 (Black 2), CI 60725 (VIOLET 2)] 

 zdjęcie z fleszem

I jak Wam się ten kolor podoba?

 
TAG: 40 pytań kosmetycznych

10/11/2015

TAG: 40 pytań kosmetycznych


I znowu TAG podpatrzony u Patrycji (Sprada makeup)
Dzięki niemu znowu odrobinę lepiej się poznamy.
Zaprasza wszystkich chętnych do zrobienia tego TAGu u siebie na blogach.
Miłej lektury!


1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?
Dwa razy. Rano żelem, wieczorem: żel, płyn micelarny, tonik złuszczający.

2. Jaki masz typ cery?
Mieszana w stronę przetłuszczającej się.

3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
La Roche Posay Effaclar Puryfing Gel.

4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Tak. Regularnie. Moja cera musi być złuszczana, w przeciwnym razie nieszczęście gotowe.

5. Jaka to marka?
W chwili obecnej mam dwóch ulubieńców: Eisenberg i Mary Kay.

6. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Staram się zawsze mieć do dyspozycji kremy silnie nawilżające i działające przeciwzmarszczkowo.

7. Czy masz piegi? Nie.


8. Używasz kremu pod oczy?
Tak. Regularnie już od kilku lat i widzę, że moja skóra jest mi bardzo wdzięczna za tą troskę.

9. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Tak, ale dopiero w wieku dorosłym podczas problemów hormonalnych.

10. Używałaś kiedyś tabletek przeciwtrądzikowych? 
Nie. Jakoś nie wierzę w takie specyfiki.


11. Jakiego podkładu używasz? 
Lubię mieć wybór. Obecnie używam Dior Star i mineralny z Oriflame i właśnie skończyłam MAC Studio Fix Fluid. Po testach w perfumerii mam już dwa kolejne produkty na oku.

12. Co z korektorem? 
Korektora używam głównie do maskowania niedoskonałości na twarzy oraz rozświetlania twarzy.
Uważam, że na dzień dzisiejszy nie mam zbyt dużej potrzeby do nakładania go na okolice pod oczami.

13. Jakiej tonacji jest Twoja skóra twarzy? 
Moja skóra ma swoje humorki. Najlepiej pasują jej odcienie neutralne ewentualnie z odrobiną przewagi żółtego pigmentu.

14. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Podobają mi się. Ładnie podkreślają makijaż oczu. Sama jeszcze nie próbowałam ich nosić.


15.  Czy wiesz, że maskary powinno się zmieniać co 3 miesiące?
Tak wiem. W życiu kieruję się jednak zdrowym rozsądkiem i aparatem węchu. Jeśli maskara po 3 miesiącach użytkowania pachnie nadal tak samo to używam jej nadal. Producenci obecnie zwiększają ilość produktu w opakowaniu, tak więc czasami trzeba by wyrzucić produkt zużyty tylko w połowie.... a to już nie jest ekonomiczne.

16. Jakiej maskary teraz używasz?
Seventeen HD i kończę również MAC Plushlash.

17. Sephora czy MAC? 
Odpowiedź jest prosta MAC FOREVER <3  

 18. Masz kartę PRO do MAC?
 Nie mam takiej potrzeby i możliwości ponieważ nie jestem dyplomowaną wizażystką.

19. Jakich narzędzi używasz do aplikowania makijażu? 
Pędzle! Nie wyobrażam sobie już wykonywania makijażu bez ich użycia.

20. Używasz bazy pod cienie? 
Tak. Moja ukochana i niezawodna to oryginalna baza Primer Potion marki Urban Decay.

21. Używasz bazy pod makijaż?
Tylko czasami. Moja przetłuszczająca się cera nie lubi zbytniego obciążenia kosmetykami, więc wolę z nią nie zadzierać.

22. Ulubiony kolor cienia do powiek? 
Dwa najukochańsze kolory na świecie to Naked Lunch i Shale MACA. Po dłuższym namyśle dodam jeszcze Rose Popillia Armaniego.


23. Kredka do oczu czy eyeliner w płynie?
Kredka zdecydowanie. Z eyelinerami w płynie nie mogę się dogadać.

24. Jak często dźgnęłaś się w oko kredką? 
Kredką nigdy jeszcze mi się nie zdarzyło, ale szczoteczką maskary In Extreme Dimension MAC – kilka razy. Nie było to miłe doświadczenie.

25. Co sądzisz o pigmentach/sypkich cieniach?
Lubię. Mam kilka fajnych kolorów, ale preferuję jednak cienie prasowane, gdyż łatwiej i szybciej mi się z nimi pracuje. 

26. Używasz kosmetyków mineralnych? 
Nie. Robiłam kilka razy do nich podejście, ale nie lubię efektu jaki zostawiają na mojej skórze – być może źle je aplikuję.


27. Ulubiona szminka?
MAC Syrup i CHANEL Boy.

28. Ulubiony błyszczyk?
MAC Plushglass Full For You i CHANEL Wild Rose.

29. Ulubiony róż?
Dallas z Benefitu.

30. Kupujesz kosmetyki na e-bay/Allegro?
Kiedyś kupowałam bardzo dużo na Allegro, ale ten rynek bardzo się popsuł, więc zminimalizowała ryzyko kupienia bubla prawie do zera.

31. Lubisz kosmetyki z drogerii?
Nieszczególnie. Wolę zainwestować w jakość na przykład mieć jeden róż do policzków, ale porządny. Nie twierdzę natomiast, że kosmetyki drogeryjne są złe. Dużym szacunkiem darzę takie marki jak Max Factor, L'Oreal czy Maybelline.

32. Czy kupujesz swoje kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?
NIGDY! Za bardzo dbam o swoją cerę, żeby aż tak ryzykować. Poza tym w większości przypadków nie są to kosmetyki odpowiednio przechowywane tak więc nigdy nie wiadomo w jakim są stanie.

33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Tak. Nawet bardzo. Mam taki mały plan do zrealizowania, ale chwilowo ten pomysł musi cierpliwie poczekać na swoją kolej.

34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż?
Staram się, żeby makijaż zawsze prezentował się jak najlepiej. Jak coś się nie uda – ścieram i maluję od nowa.

35. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?
Przerysowanie, nadmiar i nieumiejętnie dobrane kolory.

36. Lubisz kolorowe makijaże?
Na innych tak. Na sobie...... niekoniecznie. Mam raczej tradycyjny, bardzo zachowawczy styl.

37. Która gwiazda według Ciebie ma zawsze świetny makijaż?
Ostatnio zachwycam się Blake Lively. Taka piękna, eteryczna i zawsze ma delikatnie podkreśloną urodę.


38. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, co by to było?
Podkład! Moje przebarwienia odbierają mi czasami pewność siebie.

39. Czy wychodzisz z domu bez makijażu?
Chyba nigdy! Czasami mam na twarzy tylko niezbędne minimum – krem bb, tusz na rzęsach i błyszczyk na ustach. Naturalne piękno prezentuję tylko podczas urlopu.

40. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?
Nie jest tak źle :-)


A Wy jak odpowiecie na 40 pytań kosmetycznych?





Organique Sugar Whip Peeling Ice Tea - Cukrowa pianka peelingująca do ciała „Mrożona Herbata”

10/08/2015

Organique Sugar Whip Peeling Ice Tea - Cukrowa pianka peelingująca do ciała „Mrożona Herbata”


Organique jest polską firmą, która od 2000 roku tworzy naturalne kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała. W jej ofercie znajdują się w 100% naturalne kosmetyki oraz kosmetyki, których składy są bezpieczne, delikatne i jednocześnie skuteczne.
Używane przez nas kosmetyki oddziaływają na nasze zmysły: wzrok, zapach, dotyk, dlatego też produkty marki Organique wyjątkowo pachną oraz mają bardzo przyjemne i aksamitne konsystencje.
Pianka, o której chciałam Wam dzisiaj napisać przyfrunęła już jakiś czas temu do mnie, w prezencie od Czarnej Inez (buziaki).


Delikatny produkt, o konsystencji musu łagodnie pachnie orzeźwiającą mrożoną herbatą.
Występuje jeszcze w wariantach zapachowych: Pinacolada i Koktajl Owocowy.

SKŁAD:

Cukier, który jest w składzie delikatnie oczyszcza, peelinguje i wygładza ciało. Gliceryna roślinna zmiękcza i nawilża skórę. Sam zapach, jak i puszysta formuła sprawiają, że używanie tego produktu działa terapeutycznie na nasze zmysły i ewentualnie skołatane nerwy.


OPAKOWANIE:
Produkt otrzymujemy w plastikowym, poręcznym słoju, w dwóch pojemnościach: 100 ml w cenie 19,90 zł i 200 ml z cenie 34,90 zł.


JAK UŻYWAĆ?
Niewielką ilość pianki nałożyć na skórę i masować na sucho kolistymi ruchami. Po dodaniu odrobiny wody wytwarza się mięsista piana.
Produkt należy spłukać ciepłą wodą.


Nie zawiera:
  • parabenów,
  • PEG-ów,
  • SLS i SLES-ów,
  • wazeliny i parafiny,
  • silikonów,
  • oraz nie był testowany na zwierzętach!
Pierwsza rzecz jaka na jaką zwracamy uwagę po otworzeniu słoika to piękny zapach, który zaczyna się rozprzestrzeniać w pomieszczeniu. Drugą rzeczą jest niesamowicie delikatna muso-podobna konsystencja, która bardziej przypomina smakowity deser aniżeli kosmetyk do ciała.


Kryształki cukru bardzo dzielnie i uczciwie wykonują swoją robotę. Zapewniają skórze nie tylko peeling, ale również i solidny masaż. Po spłukaniu skóra jest czyściutka, miękka w dotyku i przygotowana na dalszą pielęgnację. 
Mnie ten produkt bardzo zachwycił. Uwielbiam pudry do kąpieli i mydełka marki Organique, a teraz również i kosmetyki w formie pianki.





Moja kolekcja perfum

10/04/2015

Moja kolekcja perfum


Zostałam poproszona przez kolejną osobę o pokazanie mojej kolekcji perfum.
Może kolekcją tego nazwać nie można, ale mam taki „mój” zbiorek, ukochanych zapachów, które czasami sentymentalnie kojarzą mi się z jakimiś wydarzeniami w życiu.


Victor & Rolf - Flowerbomb EDP
Zapach z grupy orientalno-kwiatowych.
Nuty głowy: bergamotka, herbata i osmantus;
Nuty serca: jaśmin, kwiat afrykańskiej pomarańczy, frezja, róża i orchidea;
Nuty bazy: piżmo i paczula.

Calvin Klein Euphoria EDP
Zapach z grupy orientalno-kwiatowych.
Nuty głowy: granat;
Nuty serca: lotos i orchidea;
Nuty bazy:  fiołek, żywica bursztynowa, piżmo i mahoń.

Eisenberg Tentation EDP
Zapach z grupy: szyprowo-kwiatowych.
Nuty głowy: bergamotka, różowy pieprz, czarna porzeczka i cyprys;
Nuty serca: jaśmin, róża, fiołek i woda morska;
Nuty bazy: piżmo, drzewo sandałowe, paczula, fasolka tonka i wanilia. 


Juicy Couture Juicy Couture EDP
Zapach z kategorii kwiatowo-owocowych.
Nuty głowy: marakuja, mandarynka, zielone jabłko, hiacynt, arbuz, aksamitka i zielone liście;
Nuty serca: tuberoza, lilia i owoc dzikiej róży;
Nuty bazy: paczula, wanilia, karmel, wyszukane drewna i creme brulee. 

DKNY Pure EDP
Zapach z kategorii kwiatowych.
Nuty głowy: wanilia, płatki kwiatów lotosu i bułgarskiej róży; 
Nuty serca: egzotyczna kwiaty: jaśmin, frezja i orchidea;
Nuty bazy: biały bursztyn, drzewo sandałowe i wanilia zanurzona w wodzie.

Calvin Klein Eternity EDP
Zapach z kategorii kwiatowych.
Nuty głowy: cytrusy, nuty zielone, mandarynka, frezja i szałwia;
Nuty serca: lilia, goździk (roślina), fiołek , jaśmin, aksamitka, konwalia, róża i narcyz;
Nuty bazy: drzewo sandałowe, żywica bursztynowa, paczula, piżmo i heliotrop.


Najukochańsze zapachy z całego zbioru.

Estee Lauder Sensuous EDP
Zapach z kategorii orientalno-drzewnej.
Nuty głowy: jaśmin, magnolia i lilia;
Nuty Serca: żywica bursztynowa, nuty drzewne i ylang-ylang;
Nuty bazy: drzewo sandałowe, mandarynka, pieprz i biały miód.

Christian Dior Miss Dior Cherie EDP
Zapach z kategorii szyprowo-owocowej.
Nuty głowy: mandarynka, ananas, wiśnia i truskawka; 
Nuty serca: jaśmin, róż, fiołek, karmel i popcorn;
Nuty bazy: piżmo, paczula i żywica bursztynowa.


Jako ostatnie chciałabym Wam pokazać 3 zapachy, które są bardzo ciekawe, ale jakimś dziwnym trafem nie zostały zauważone na rynku.

Marc Jacobs Lola EDP
Zapach z kategorii kwiatowo-owocowych.
Nuty głowy: różowy pieprz, gruszka i grejpfrut;
Nuty serca: piwonia, geranium i róża;
Nuty bazy: wanilia, piżmo i fasolka tonka.

Lanvin Rumeur EDP
Zapach z kategorii kwiatowo-drzewno-piżmowej.
Nutę głowy stanowi magnolia;
Nuty serca: kwiat pomarańczy, śliwka, róża, jaśmin i konwalia;
Nuty bazy: żywica bursztynowa, paczula i piżmo.

Davidoff Good Life EDP
Zapach z kategorii orientalno-waniliowej.
Nuty głowy: figa, jaśmin i róża;
Nuty serca: magnolia, figa, korzeń irysa i ylang-ylang;
Nuty bazy: drzewo sandałowe, żywica bursztynowa, pieprz i wetyweria.

Do kilku zapachów mam bardzo wielki sentyment i chociaż przez lata poszukiwałam ich godnych zamienników, niestety nie udało mi się znaleźć zapachu, który byłby w stanie zastąpić wycofane za sprzedaży na przykład Good Life, których figa polana miodem i przyprawiona żywicą ratowała nastrój w mroźne zimowe wieczory. Poza tym ogromny sentyment do tego zapachu mam dlatego, że to były moje pierwsze, dorosłe perfumy.
Rumeur to niesamowity jaśmin, który albo się kocha albo nienawidzi. Nikt nie przejdzie obok obojętnie, a trwałość tych perfum jest wręcz genialna.
Miss Dior Cherie ma w składzie zadziorną truskaweczkę, która bezczelnie wychodzi na prowadzenie i już nic nie może z nią konkurować. Nowa wersja tych perfum Miss Dior to już niestety nie jest to samo. 
A w Eternity czuję bazylię???

Jak widzicie moje zapachy są takimi „ciepłymi sweterkami” (jak ja to nazywam), które w trudnych chwilach dodają animuszu, podbudowują dobry nastrój i pozwalają przetrwać chłodniejsze dni.
Podczas pisania tego postu nasunęła mi się jeszcze jedna myśl. W składzie niektórych z perfum znajduje się piżmo, które ku mojemu ogromnemu zdziwieniu doskonale reaguje z moją skórą. Jak pewnie większość z Was już wie, mam ogromny problem z tym składnikiem w perfumach obecnie znajdujących się na rynku i tak naprawdę do dzisiaj nie wiem o co chodzi i od czego to zależy, że raz zapach rozwija się na skórze idealnie, a innym razem mam ochotę szorować ręce już po kilku minutach od momentu ich aplikacji .
Jeśli ktoś ma jakiś pomysł to będę ogromnie wdzięczna za wszelkie sugestie.

Wszystkie moje perfumy są wersjami klasycznymi zapachów. Wszelkie hybrydy czy sezonowe ulepszenia moich ulubionych zapachów jakoś nie przypadają mi do gustu.

Na tak zwanej chciej liście znajduje się jeszcze wiele ciekawych pozycji, z którymi chciałabym nawiązać bliższą znajomość. Przyszłość pokaże czy uda mi się ten zamiar (i w jak dużym stopniu) zrealizować.

Pochwalcie się swoimi kolekcjami perfum.



Źródło składów perfum: Fragrantica.pl
HerbaCura 3inONE - naturalna pasta do zębów bez fluoru

10/01/2015

HerbaCura 3inONE - naturalna pasta do zębów bez fluoru


HerbaCura 3 IN ONE – myj, masuj, płucz. 

Formuła 3 w 1 jest to nowy, inteligentny system pielęgnujący jamę ustną.


Około 20% bakterii, które powodują próchnicę osadza się na zębach. Pozostałe 80% znajduje się na wewnętrznej stronie policzków, języku oraz w przestrzeniach międzyzębowych. Pastę HerbaCura można używać zarówno do mycia zębów jak i masażu dziąseł czy też jako płyn do płukania jamy ustnej.


Dzięki aktywnym składnikom kompleksowo chroni jamę ustną. Wyciągi z tymianku, czarnuszki, szałwii, mięty i lukrecji oraz wysokiej dawce ksylitolu dba o zęby, dziąsła i całą jamę ustną.


Zawartość ksylitolu, ponad 20% gwarantuje:
  • działanie przeciwpróchnicze,
  • sprzyja likwidacji płytki nazębnej,
  • wzmacnia mineralizację szkliwa,
  • alkalizuje środowisko jamy ustnej,
  • zmniejsza ryzyko zapaleń jamy ustnej.

Pasta HerbaCura działa bardzo skutecznie i bezpiecznie. Chroni nasze zęby przed fluorozą (kredowymi plamami na zębach i opóźnieniem leczenia stanów zapalnych dziąseł) ponieważ nie zawiera fluoru. Dzięki odpowiedniemu poziomowi pH w ustach nie dopuszcza do rozwoju bakterii wywołujących choroby tkanek twardych zębów. Neutralizuje szkodliwe działanie kwasów na szkliwo.


Antybakteryjny ksylitol skutecznie leczy zakażenia jamy ustnej drożdżakowcami z rodzaju Candida.
Olejki z mięty pieprzowej i tymianku działają nie tylko antybakteryjnie, ale również zapewniają świeżość i kompleksową ochronę jamy ustnej jeszcze długo po użyciu. Ekstrakt z korzenia lukrecji łagodzi podrażnienia, przyśpiesza gojenie, zmniejsza zaczerwienienia, regeneruje i rozjaśnia. Ekstrakt z szałwii lekarskiej działa ściągająco, przeciwzapalnie i bakteriostatycznie. Ekstrakt z czarnuszki działa leczniczo i zapobiegawczo przy infekcjach błon śluzowych.
Dipotassium Glycyrrhizate to nowatorski składnik służący do kontroli stanów zapalnych, a Calcium Glycerophosphate redukuje stopień ubytków szkliwa, usuwa nadwrażliwość zębów i aktywuje procesy metaboliczne w przyzębiu.





OPAKOWANIE I KONSYSTENCJA:
Pasta zapakowana jest w miękką tubę o pojemności 120 g. Posiada plombę, także doskonale wiemy kiedy dokładnie została otwarta, ponieważ jako kosmetyk, naturalny ma okres przydatności tylko 3 miesiące.


Konsystencja jest bardzo fajna. Wygląda odrobinę jako lekko rozwarstwiony krem, od którego oddzieliły się ekstrakty olejowe. Dla mnie nie jest to problemem ponieważ mam gwarancję, że produkt nie jest napchany całą tą chemią odpowiedzialną za gładką konsystencję.


Pieczęć Akuna BIO gwarantuje, że produkt HerbaCura 3 IN ONE:
  • jest wolny od substancji SLS i SLES,
  • nie zawiera syntetycznych barwników i substancji zapachowych,
  • nie posiada w składzie produktów naftowych, syntetycznych silikonów i innych szkodliwych substancji,
  • został wyprodukowany z surowców pochodzących z naturalnych, odnawialnych źródeł,
  • nie jest testowany na zwierzętach

Jak już wcześniej Wam pisałam postanowiłam na jesień zmienić kilka nawyków pielęgnacyjnych. Pierwszym z nich było dodanie do codziennej rutyny ssanie oleju. Ponieważ jest to zabieg detoksykujący i oczyszczający nasze błony śluzowe, więc następnym krokiem było zaopatrzenie się w pastę do zębów o naturalnym składzie, żeby sprawiedliwości stała się zadość i nie zatruwać chemią dopiero co oczyszczonego organizmu.
Pasta HerbaCura 3inONE w zupełności zaspakaja moje potrzeby. Robi wszystko to co obiecuje producent. Zapewnia długotrwałą świeżość, bardzo dobrze doczyszcza zęby. Fajnym uczuciem jest również szczotkowanie, które dzięki zawartości olejków mięty pieprzowej oraz tymianku zapewniają nowy wymiar doznań zmysłowych i węchowych. Cieszy mnie również to, że pasta zawiera w dużej ilość ksylitol w składzie, który jest naturalnym środkiem przeciwpróchniczym także wiem, że zapewniam moim zębom maksymalną ochronę. Po miesięcznym używaniu zniknęło uciążliwe przewrażliwienie zębów, które zawsze mnie dopadało jak jadłam zimne potrawy czy piłam gorącą herbatę.
Trochę trudno przyzwyczaić się, że pasta nie pieni się jak wściekła, ale po kilkunastu użyciach już nie zwracam na to uwagi.
Czy wrócę do tradycyjnej pasty? Nie wiem.
Otworzył się przede mną całkiem nowy świat, więc i okazji do eksperymentowania będzie więcej. Nawet jeśli kiedyś będę chciała powrócić do starych przyzwyczajeń to chyba ciężko będzie się przestawić. Wiecie jak to mówią „kto raz spróbuje czegoś lepszego już nigdy nie wróci do starych nawyków”.
I NIE, nie stoi za tym żadna „modna” ideologia. Po prostu chcę bardziej zadbać o siebie i o swoje zdrowie.
Pasta występuje również w wersjach: wybielającej i dla dzieci.
Kosztuje około 21 zł i jest dostępna w sklepach ze zdrową żywnością.