Essie Mademoiselle

5/29/2015

Essie Mademoiselle

Witajcie. Dawno nie było nic fajnego jeśli chodzi o paznokcie. A zatem należy to niedopatrzenie nadrobić.
Bohaterem dzisiejszego posta jest lakier marki Essie w kolorze Mademoiselle (13). Jest to chyba jeden z najbardziej popularnych odcieni tej marki.


Ja posiadam lakier w wersji europejskiej z szerokim pędzelkiem.


Kolor lakieru to piękna porcelanowa, lekko kremowa kość słoniowa. Lakier należy do gamy tych transparentnych. Nałożone dwie warstwy dają piękny połysk i efekt zadbanych, eleganckich paznokci. Lakier nadaje się do nałożenia zarówno sam jak i do manicure typu french.



Skład: Ethyl Acetate, Butyl Acetate, Nitrocellulose, propyl acetate, Tosylamide/Formaldehyde Resin, Isopropyl Alcohol, Acetyl Tributyl Citrate, Tripheneyl Phosphate, Trimethyl Pentanyl Diisobutyrate, Ethyl Tosylamide, Steralkonium Bentonite, Styrene/Acrylate Copolymer, Diacetone Alcohol, Camphor, Polyvinyl Butyral, Stearalkonium Hectorite, Benzophenone 1, Citric Acid, Dimethicone, Silica, Trimethylsiloxysilicate. May Contain: CI 47005:1 (D&C Yellow #10), CI 47000 (D&C Yellow #11), CI 77163 (Bismuth Oxychloride), Mica CAS 12001-26-2, CI 19140 (Yellow 5 Lake), Polyethylene Terephthalate, CI 15850:1 (Red 7 Lake), CI 15850 (Red 6 Lake), CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 15880 (Red 34 Lake), CI 77491 (Red Iron), CI 77499 (Black Iron), CI 77510 (Ferric Ammonium Ferrocycyanide), CI 75170 (Guanine), CI 42090 (Blue 1 Lake), CI 60725 (Violet 2), CI 17200 (Red 33), CI 77000 (Aluminum Powder), CI 73360 (Red 30), CI 26100 (Red 17), CI 42053 (Green 3), CI 77288 (Chromium Oxide Green), CI 77007 (Ultramarines), CI 77266 (Black 2), CI 45380 (D&C Red 21), CI 45410 (D&C Red 28), Polyester-3 (D&C Colorant)


Standardowo ma on pojemność 13,5 ml. W środku posiada dwie metalowe kulki, które doskonale rozbijają produkt i zapobiegają jego zbrylaniu czy rozwarstwianiu się lakieru. Kolejną zaletą tej marki jest fakt, że pomimo użytkowania lakier nie gęstnieje.
Trwałość manicure jest całkiem przyzwoita – 5 dni, z lakierem typu top coat (nawierzchniowym) 6-7 dni.
Lakiery tej marki możemy zakupić w drogeriach sieciowych za około 34 zł. Warto również polować na promocje typu dwie sztuki w cenie jednej.

Ocena końcowa 5/5. Jest to mój ogromny ulubieniec.
Bioderma Sensibio AR aktywny krem do skóry z problemami naczynkowymi

5/25/2015

Bioderma Sensibio AR aktywny krem do skóry z problemami naczynkowymi

Witajcie. Przeglądając zdjęcia znalazłam fajny produkt, o którym zapomniałam Wam wcześniej napisać. Chodzi o krem dla cery naczynkowej, który używałam pod koniec zeszłego roku na przełomie sezonu jesienno-zimowego.
Krem ten wchodzi w skład linii Sensibio, dedykowanej cerom wrażliwym, łatwo odwadniającym się oraz naczynkowym.


Krem opakowany jest w kartonowe pudełeczko. W środku znajduje się plastikowa tuba, której końcówka jest zalakowana sreberkiem. Dzięki temu mamy pewność, że produkt nie był nigdy używany.


Z tyłu tuby znajdują się wszelkie informacje odnośnie daty przydatności (na zgrzewie tuby), oraz w jakim czasie należy kosmetyk zużyć po jego otwarciu.
Wszelkie informacje odnośnie samego kremu są w kilku różnych językach. Instrukcja oraz opis w języku polskim znajdują się tylko na opakowaniu kartonowym.


Krem przeznaczony jest do pielęgnacji cery wrażliwej, na której pojawiają się okresowe zaczerwienienia na przykład pod wpływem nagłych zmian temperatury, silnych emocji, ogrzewania, alkoholu, czy też pikantnych potraw.

Skład kremu:
WATER (AQUA), MINERAL OIL (PARAFFINUM LIQUIDUM), GLYCERIN, PERSEA GRATISSIMA (AVOCADO) OIL UNSAPONIFIABLES, ARACHIDYL ALCOHOL, DIMETHICONE, GLYCERYL STEARATE, GLYCOL DISTEARATE, OZOKERITE, PEG-100 STEARATE, SODIUM PCA, CANOLA OIL, DIPALMITOYL HYDROXYPROLINE, GLYCYRRHETINIC ACID, TOCOPHERYL ACETATE, GINKGO BILOBA EXTRACT, CAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) GERM EXTRACT, ALLANTOIN, MANNITOL, XYLITOL, RHAMNOSE, FRUCTOOLIGOSACCHARIDES, LAMINARIA OCHROLEUCA EXTRACT, SODIUM CHONDROITIN SULFATE, PROPYLENE GLYCOL, BEHENYL ALCOHOL, POLYACRYLAMIDE, ARACHIDYL GLUCOSIDE, C13-14 ISOPARAFFIN, DISODIUM EDTA, LAURETH-7, SODIUM HYDROXIDE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, PHENOXYETHANOL, METHYLPARABEN

Działanie kremu:
  1. enoxolon, alantoina i olej kanola – mają działanie łagodzące, niewelujące zaczerwienienia i uczucie pieczenia,
  2. opatentowany kompleks Rosactiv® - chroni i uszczelnia naczynka krwionośne oraz przeciwdziała powstawaniu trwałego zaczerwienienia,
  3. Laminaria Ochroleuca – ogranicza podrażnienia,
  4. gliceryna, fitosterole z awokado, hydroksyprolina – nawilżają i chronią.


Krem ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję. Jest bezzapachowy i nie posiada barwników. Nie zawiera klasycznych konserwantów i jest bardzo dobrze tolerowany przez skórę.

Pomimo, iż nie mam dużych problemów z naczynkami, w sezonie jesienno zimowym moja cera reaguje dużym podrażnieniem na zmiany temperatury. Krem Sensibio AR spisał się w tym okresie doskonale. Stosowany codziennie bardzo ładnie nawilżył i ukoił cerę niwelując powstawanie zaczerwienień. Szybko się wchłaniał, pozostawiając cerę jedwabiście gładką i stanowił doskonałą bazę pod makijaż.
Jeśli macie problemy z zaczerwieniem, trądzikiem różowatym ten kosmetyk występuje również w formie kremu BB z filtrem SPF 30 czyli jest odpowiednim produktem do stosowania podczas obecnej pory roku.

Generalnie jestem z niego bardzo zadowolona.
Za 40 ml zapłacimy około 50 zł w zależności od aktualnych promocji. Koosmetyki marki Bioderma dostępne są w aptekach.
Moja ocena to 5/5. Produkt wart wypróbowania.


Wykorzystane źródło: www.bioderma.com
Pożądanie ma na imię Tentation od Eisenberg Paris

5/22/2015

Pożądanie ma na imię Tentation od Eisenberg Paris

Ojcem sukcesu i całej linii L'Atr Du Parfum jest José Eisenberg. Zakochany w pięknie, architekt/wizjoner zmysłowości i swojego własnego wszechświata: piękna, emocji, swojego bytu. Przyświecały mu 3 fundamentalne zasady: tworzenie, działanie i determinacja, które zostały skondensowane do motta, które wyznawał (I dare). W wolnym tłumaczeniu „ośmieliłem się”.


Tentation.....jest to zapach zaskakujący. Z jednej strony delikatny i harmonijny, z drugiej zaś niesamowicie sensualny i zmysłowy...rzekłabym wręcz, że erotyczny.

Kompozycja zapachowa Tentation to połączenie ze sobą nut:

Nuty Głowy
Bergamot Pink Pepper Black Currant Cypress Bergamotka , Różowy pieprz, Czarna porzeczka, Cyprys
Nuty Serca
Jasmine Rose Violet Sea water Jaśmin, Róża, Fiołek, Morska Woda
Nuty Bazy
Musk Sandalwood Patchouli Tonka Bean Vanille Białe Piżmo, Drzewo sandałowe, Paczula, Fasola Tonka, Wanilia

Jego głową jest owocowa nuta Czarnej Porzeczki i Bergamotki wtopiona w Akord Morza zmysłowo otulający kwiatową nutę Jaśminu i Fiołka mieszających się z uwodzicielskim aromatem Białego Piżma, Tonkowca i Wanilii.
Co jest najbardziej zaskakujące, na mojej skórze całkiem inaczej rozwijają się poszczególne elementy tej niesamowitej kompozycji. Najwyraźniej wyczuwalna jest wanilia. Ale nie ta słodka i dusząca, ale jej drugie oblicze ciepłe, otulające i zmysłowe. Kolejnymi nutami, które wyczuwam jest drewno - mokre, aromatyczne leciutko spokrewnione z tytoniem. Gdzieś w oddali daje leciutko znać o sobie paczula i fasola tonka. Na samym końcu ledwo wyczuwalne znajdują się czarna porzeczka, fiołek i reszta kwiatów.
Jest to przepiękny, choć kapryśny zapach. Raz trzyma się na skórze 8 godzin lub więcej, innym razem po 3 godzinach jest już wspomnieniem. Ale i tak go uwielbiam.


  



Sam flakon jest minimalistyczny, z grubego szkła bardziej szlachetny niż kryształ i równie wytworny jak emocje, które wzbudza zapach. Daje poczucie luksusu i elegancji.


Na uwagę zasługują również grafiki na opakowaniach perfum. Stworzone przy współpracy José Eisenberga z Juarezem Machado. Twórcą, który był kluczowa postacią figuratywizmu. Wielbicielem kobiecego piękna , ilustracji i teatralnej scenografii.
Malarz doskonale oddał emocje, które zostały odzwierciedlone w zapachach.
SZTUKA i ZAPACHY zostały połączone w jednej koncepcji odważnej, rewolucyjnej, wyrażającej istotę życia, zmysłowości, luksusu oraz piękna.
Tenation został wprowadzony do sprzedaży w 2010 roku.

Wszystkie zapachy Eisenberg dostępne są w Perfumeriach Sephora. Występują tylko w wariancie EDP w pojemnościach 30 ml, 50 ml i 100 ml.


Macie może swoich ulubieńców wśród zapachy marki Eisenberg?


Wykorzystane źródła: avanti24.pl/moda/1,103881,14821609,Perfumy_Eisenberg.html, www.eisenberg.paris, www.fragrantica.com/

Porozmawiajmy o przebarwieniach cz. I - Lierac Prescription Intensive Anti-Dark Spot Depigmenting Serum

5/18/2015

Porozmawiajmy o przebarwieniach cz. I - Lierac Prescription Intensive Anti-Dark Spot Depigmenting Serum

Witajcie. Dzisiaj mam temat ciekawy, mam nadzieję, że komuś się przyda. Od dłuższego czasu walczę z przebarwieniami posłonecznymi na twarzy. Na początku były to tylko plamy w formie cienia. Dałam się namówić na usuwanie przebarwień laserem IPL w gabinecie kosmetycznym. Dzisiaj z racji czasu muszę stwierdzić, że była to moja najgłupsza decyzja w życiu. Pod wpływem strzałów lasera plamy zmieniły barwę na zdecydowanie ciemniejszą i znacznie intensywniejszą. Zamiast sukcesu nastąpiła totalna porażka. Ale kto mógł to wiedzieć.....
Rozmawiając na blogu Ines Beauty, Agnieszka poleciła mi żel depigmentujący marki Lierac, który jej pomógł. Również dzięki jej uprzejmości mogłam wykorzystać kosmetyk, który nie był jej już potrzebny.
Przetestowałam wiele produktów, które znajdują się w aptekach i są polecane jako cudowne środki na przebarwienia, ale żaden jeszcze nie przyniósł oszałamiających efektów.
Czy Lierac pomógł? Zapraszam do czytania.

Przebarwienia, plamy pigmentacyjne mogą się pojawiać na ciele pod wpływem wielu różnych czynników. Do najpopularniejszych możemy zaliczyć: promieniowanie UV, zmiany hormonalne na przykład ciąża, terapie foto-uwrażliwiające oraz proces starzenia się skóry.
Zazwyczaj przebarwienia mają tendencję do pojawiania się na twarzy, dekolcie i dłoniach.
Ciemny kolor spowodowany jest zakłóceniami w produkcji i dystrybucji melaniny (brązowy pigment nadający skórze kolor) oraz nagromadzeniu lipofuscyny (utleniony pigment nasilający brunatny kolor plam) w naszych komórkach.
Nagromadzenie tych dwóch czynników powoduje zmniejszenie równomierności kolorytu cery oraz tworzenie się na powierzchni skóry brunatnych plam.

Wychodząc naprzeciw różnym potrzebom skóry w laboratoriach francuskiej marki Lierac powstała seria dermokosmetyków Lierac Prescription, w skład której wchodzi między innymi serum depigmentujące.
Dermokosmetyki Lierac Prescription powstały przy zastosowaniu opatentowanej przez Lierac technologii SKLR3 czyli unikalnemu połączeniu trzech składników: głębinowej wody morskiej o naprawczych i regenerujących właściwościach, prebiotyków wzmacniających naturalną odporność skóry i biotechnologicznemu cukrowi, który zatrzymuje wodę w skórze.


Lierac Prescription – Żel/serum na przebarwienie intensywnie depigmnetujące
 
Żel Lierac ma w swoim składzie:
[8,9% AHA] hydroksykwasy + mikroalgi + D.A.B.
 
Synergia składników działających przeciw przebarwieniom: Diacetyl boldyny (D.A.B.) i mikroalga Phaeodactylum tricornutum regulują procesy syntezy i przyczyniają się do równomiernego rozłożenia melaniny i lipofuscyny w skórze. AHA (kwas glikolowy i mlekowy) rozjaśniają ciemny kolor przebarwień już od pierwszych dni stosowania stymulując proces odnowy komórkowej. Składniki nawilżające i przeciwrodnikowe pomagają zapobiegać ponownemu pojawieniu się przebarwień i zapewniają optymalną tolerancję produktu.
Serum ma za zadanie: redukować i rozjaśnić przebarwienia, zapobiegać ich nawrotom, ujednolicić koloryt skóry. Rezultaty są potwierdzone badaniami pod kontrolą dermatologów: widoczne zmniejszenie przebarwień u 86% ochotników po pierwszym miesiącu stosowania i u 100% ochotników po 2 miesiącach stosowania. (Pomiarów dokonano chromametrem i przeprowadzono na 21 ochotnikach)


Serum ma formułę krystalicznego żelu w kolorze bursztynowym. Nie zawiera barwinków, parabenów ani substancji zapachowych.
Sposób użycia: stosowanie miejscowo na obszary nadmiernej pigmentacji rano i wieczorem. Delikatnie wklepywać. Stosuje się przez okres minimum 3 miesiące. W czasie kuracji należy stosować skuteczne preparaty fotoochronne.
Żel ma pojemność 15 ml i kosztuje 88 zł.
Żel miałam przyjemność stosować prawie 3 miesiące czyli to podstawowe minimum, które zaleca producent. Kosmetyk bardzo ładnie się wchłania, na początku zostawia uczucie lepkości, które mija po jakimś czasie. Nie powoduje problemów z makijażem. Nawet śmiem stwierdzić, że u mnie zadziałał jak baza ograniczając nadprodukcję sebum.
Teraz dla porównania chciałbym pokazać Wam zdjęcia sprzed kuracji, czyli z początku tego roku. Pierwsze zdjęcie to goła skóra bez makijażu, na drugim jest już nałożony makijaż.
 
Kolejne zdjęcia pochodzą z końcówki kwietnia i tak samo na pierwszym nie ma makijażu, na drugim jest.

Jak sami widzicie, plamy nadal są i przebijają przez podkład, ale znacznie straciły na intensywności i ciemnym kolorze.
Intensywne serum depigmentujące marki Lierac jest kosmetykiem świetnym. Pierwszym, po którym widzę zmiany gołym okiem.
Polecam z czystym sumieniem każdemu, jeśli ktoś  ma jakikolwiek problem z przebarwieniami.
Ocena końcowa 5/5!!!
Wykorzystane źródło: www.lierac.com.pl
Zakupy kontra zużycia cz. II - to co ubyło

5/15/2015

Zakupy kontra zużycia cz. II - to co ubyło

Witajcie. W poprzednim poście (tutaj) przedstawiającym zużycia pierwszego kwartału tego roku przyznaję sama, że szału nie było. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie jak w kwietniu co krok okazywało się, że kolejny kosmetyk się kończył. Nie będę czekać zatem do zakończenia II kwartału z tym postem, bo jak tak dalej pójdzie to mi miejsca w pokoju braknie.
 

Lakier do włosów Taft z Keratyną – mój wielki ulubieniec od bardzo dawna – następny już w użyciu,
Szampon Isana do włosów brązowych i farbowanych (recenzja) – fajny kosmetyk, może się jeszcze kiedyś spotkamy.
Szampon Aussie do włosów farbowanych (recenzja) – stawiam go na równi z moim ukochanym Johnem Frieda.
Odżywka CHI Straight Guard – wygładzający krem do włosów. Wspaniały kosmetyk dla dłuższych włosów. Żegnamy się na chwilę, bo moja fryzura uległa skróceniu.


Płyn micelarny Garnier – kolejna (chyba 4-ta) zużyta butelka, a następne opakowanie już na półce w łazience.
Woda różana Khadi – świetny produkt do rozrabiania maseczek oraz spryskiwania twarzy, żeby glinki zbyt szybko nie wysychały.
Maska nawilżająca Oriflame (recenzja) – maska nie była zła, ale raczej już do niej nie wrócę.
Serum na przebarwienia Avon (recenzja) – całkiem przyzwoita pielęgnacja.
Płyn miceltarny Bielenda Kolagenowe odmłodzenie (recenzja) – fajny produkt, ale przegrywa na rzecz Garniera.
Etude House Wonder Pore (recenzja) – moja ciekawość została zaspokojona, nigdy więcej!
Mizon Snail Recovery Gel (recenzja) – czytaj wyżej :-)


Isana mydło w płynie z ekstraktem z limonki – chemiczny cudak. Znam lepsze mydła w płynie.
Suchy szampon Batiste – tego produktu nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Uwielbiam.
Carex żel antybakteryjny – świetna alternatywa, kiedy w ciągu dnia nie możemy umyć rąk.
Essence Nail Polish Remover – cudak, który nie radzi sobie ze zmyciem lakieru nawierzchniowego z Sally Hansen. Bardzo wysusza zarówno skórki jak i paznokcie. Prawdopodobnie jest odpowiedzialny za moje obecna problemy z odpryskiwaniem lakierów.
Clarins Extra Firming Body Care – nie mam zdania, próbka była zbyt mała.
Antidral – preparat, który likwiduje problem nadmiernego pocenia się – był to świetny produkt, dopóki producent nie postanowił zmienić składu i go „ulepszyć”. Szkoda.
Forever Young Matriderm Light – bardzo dobry krem pielęgnacyjny, myślę, że niedługo spotkamy się ponownie.
Avene Cleanance – żel oczyszczający do mycia twarzy z niedoskonałościami. Porównuję go do żelu z La Roche Posay, obydwa produkty są warte uwagi.
Elmex żel z aminofluorkami – jako maniaczka pielęgnująca zęby nie wyobrażam sobie podstawowej pielęgnacji bez tego produktu.
Clinique – Take The Day Off – balsam do demakijażu – najlepszy z tego typu kosmetyków, jaki ostatnio próbowałam.
Lierac serum na przebarwienia – recenzja niebawem.
Ilua – moje największe zaskoczenie tego roku jeśli chodzi o pielęgnację naturalną. Świetne kosmetyki, świetne składy. Podejrzewam, że może jesienią skuszę się na krem pielęgnacyjny, który zachwycił mnie najbardziej.


Korektor Prolongwear – bardzo fajny produkt. Nie powędruje do kosza, tylko do pudełeczka z pustymi opakowaniami do Back2Mac.
Sally Hansen Insta Dri – świetny lakier nawierzchniowy, jedyną jego wadą jest to, że szybko gęstnieje.
Helena Rubinstein – mój ulubiony błyszczyk –  wylizany do końca.
Rimmel Asia – popsuła się i już nie pachnie „fiołkami”
Dior Capture Totale Eye Cream – bardzo dobry krem pod oczy, wciągam na listę chciejstw.
Lumene Natural Code – mini lakier do paznokci, trochę zgęstniał, a ponieważ jest z brokatowymi drobinkami reanimacja niewiele mu pomaga.
Helena Rubinstein Prodigy Liquid Lihgt – podkład z serum.... no cóż, gdyby próbka była w normalnym kolorze to mogłabym coś więcej o nim powiedzieć. Ponieważ musiałam go mieszać, bo był zbyt ciemny trudno określić, tak naprawdę, który podkład robił w makijażu dobrą robotę.
Dr.Jart Silver i Blac Label – fajne kremy bb, mój problem polega na tym, że są dla mnie zbyt jasne.
Skin79 Super BB – jak wyżej.

I znowu trochę próbek zużytych.


Jednakże na większą uwagę zasługują :

 
Benefit Big Easy – testy nadal trwają
Korres Guava – żel pod prysznic, ten zapach <3
Pharmaceris Hydrolipidowy krem ochronny SPF 50+ - niezły. Nie bieli, nie łtuści za bardzo, makijaż ładnie się trzyma cały dzień.
Sampar Equalizing Foam Peel – fantastyczny peeling do twarzy. Rewelacyjnie doczyszczona cera, bez zaczerwienień i podrażnień. Ostygłam nieco jak zobaczyłam jego cenę. Smuteczek!


Na sam koniec próbeczki perfum. Zapachy ładne, aczkolwiek nie porywające, czy raczej podrywające do zakupu. Jeśli dostałabym Manifesto w prezencie to bym się nie obraziła.

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Może coś wpadło Wam w oko?
Cieszę się, że zrobi się więcej miejsca na nowości, które nareszcie doczekały się na swoją kolej.



Organizacyjnie....

5/14/2015

Organizacyjnie....

Witajcie. Wraz z nowym rokiem postanowiłam wprowadzić kilka zmian na blogu. Niestety ciąg wydarzeń niezależnych ode mnie sprawił, że wszelkie zmiany były odwlekane w czasie. Do momentu, aż udało mi się trafić na Asię. Przemiłą osobę, z którą raz dwa dogadałyśmy się i która wszelkie zmiany wprowadziła w życie. Jeszcze raz bardzo Ci Kochana dziękuję!

Wracając do bloga mam nadzieję, że nowy wygląd się Wam podoba. Teraz będzie o wiele łatwiej czytać tekst. Wybierając szablon nie wiedziałam czym się kierować, a po kilku miesiącach publikowania postów, wiele rzeczy i mnie zaczęło męczyć. Również problem z ustawieniami publikowanych treści sprawił, że ta zmiana zajść musiała.
Ja się bardzo cieszę. Nareszcie jest tak jak chciałam.
Tyle marudzenia ode mnie. Wiosenne porządki zrobione. 
Czas wrócić do pracy.

Pozdrawiam
Aga

Zakupy kontra zużycia cz. II – co nowego przybyło

5/11/2015

Zakupy kontra zużycia cz. II – co nowego przybyło

Witajcie. W poprzednim poście tego typu (tutaj) opisałam cały pierwszy kwartał. Ponieważ zarówno kwiecień jak i maj (do tej pory) obfitowały w super promocje oraz przeceny, poległam na zakupach i chcę dzisiaj opisać wszystkie nowości, ponieważ nie wiadomo co stanie się za 1,5 miesiąca, a nie chcę żeby ten post był długi i nudny.

Kwiecień był miesiącem niespodzianek i jeszcze raz przekonałam się, że jak o czymś bardzo marzymy, to nasze marzenie może się spełnić.



W Konkursie Oskarowym, zorganizowanym przez Ines Beauty i polskiego dystrybutora masek GlamGlow wygrałam maskę nawilżającą – dokładnie tą, którą bardzo chciałam. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy oddali na moją propozycję swój głos!


Ponieważ Aga ma chody u Wielkanocnego Zająca, na krótko przed świętami przykicał do mnie taki oto prezencik. Jeszcze raz  Aguś bardzo Ci dziękuję!




Perfumeria Sephora po zakończeniu remontu i przeprowadzki, otworzyła swoje wrota zaraz po Świętach Wielkanocnych. Nie muszę chyba dodawać, że z okazji wielkiego otwarcia był rabat -20% na wszystkie artykuły.
Marka Marc Jacobs Beauty kusiła mnie swoimi produktami od dawna. Ponieważ weszła na stałe do sprzedaży w Perfumeriach Sephora postanowiłam kupić małe co nieco na próbę. Mój wybór padł na bronzer i kredkę do oczu. W prezencie do zakupów otrzymałam miniatury pomadki i kredki w innym, niż wybrałam, kolorze.



Promocja w Superpharm pozwoliła mi zakupić mój ulubiony szampon marki John Frieda z rabatem -50%, a na pastę miałam kupon/ofertę dla stałego klienta i zapłaciłam około 15 zł



Następną świetną okazję upolowałam w TkMaxxie. Lakiery Mavala, są w obszarze moich zainteresowań już od ponad roku. Na początku grudnia zeszłego roku były w sprzedaży w cenie około 60 zł – w kwietniu po przecenie kupiłam je za 22 zł za komplet na zdjęciu.


Również w Sephorze skorzystałam z okazji, żeby wymienić stary kosmetyk na nowy marki Sephora z rabatem -40%. Zostałam więc właścicielką konturówki do ust w kolorze uniwersalnym- przeźroczystym. Zobaczymy jak się spisze.


Moje ulubione żele do mycia twarzy z Avonu były w zeszłym katalogu w cenie 6,99 zł. Zakupiłam dwa, które wiem, że moja buzia lubi najlepiej. Dodatkowo do koszyka wpadło jeszcze serum do włosów przecenione na 10,99 zł.



Teraz zakup najfajniejszy ze wszystkich. Nie tylko marzenia się spełniają, jak napisałam wyżej, ale i cierpliwość się bardzo opłaca. Udało mi się kupić w Sephorze moje ulubione perfumy, które wąchałam już od 1,5 roku, ale nie zdecydowałam się na zakup. Cena 79,90 zł czyni cuda. Tenation nareszcie są moje.



Jedyny kosmetyk, który zawsze muszę mieć na półce w łazience to płyn złuszczający z Clinique. Z okazji nocy wyprzedaży w moim mieście - rabat -20%  i jeszcze dostałam puszkę z miniaturami kosmetyków w prezencie do zakupu.



Derma roller, którym staram się rozprawić z moimi przebarwieniami. Zobaczymy co tego wyjdzie. Dodatkowo jako ostatni kosmetyk kolorowy trafił do mojej kosmetyczki pigment Inglota 180. Jako cień jest świetny, ale jako rozświetlacz.....jest jeszcze lepszy.



I mały bonusik, o którym zapomniałam Wam w poprzednim poście napisać. Dostałam prezent od Estee Lauder Polska. Ogromny plus za świetną obsługę klienta. Bardzo się cieszę, że ta marka otworzyła swój sklep internetowy.
 

I to tyle z mojej spowiedzi zakupowej. Trochę kosmetyków się uzbierało, ale jak sami widzicie, okazje cenowe były naprawdę bardzo dobre. O dziwo szeroki łukiem ominęłam drogerie Rossmann i tym razem nie dokonałam żadnych zakupów na ich wielkiej wyprzedaży.

Czy Was również dopadło zakupowe szaleństwo? Pochwalcie się.