Zakupy kontra zużycia - podsumowanie pierwszego kwartału

3/30/2015

Zakupy kontra zużycia - podsumowanie pierwszego kwartału

Witajcie. Na dzisiaj zaplanowałam spowiedź :-)
W wielu rozmowach między innymi w komentarzach na blogach deklarowałam, że w tym roku stawiam na zużycia kosmetyków i oraz unicestwienie jak największej ilości próbek :-P Zakupy starałam się ograniczyć do minimum bądź niesamowitych okazji obok, których nie wypada przecież przejść obojętnie.
Żeby mi nikt nie zarzucił, że tylko gadam, a do rzeczy nie przystępuję postanowiłam na koniec każdego kwartału w tym roku robić takie sobie małe podsumowanie.

Zakupy pierwszego kwartału:

  • Eisenberg peeling z linii wybielającej przebarwienia – przeceniony na 74 zł,
  • Sensai – puder transparentny – nie dosyć, że był w promocji to jeszcze wykorzystałam Douglasowy bon na 40 zł i produkt ten kosztował mnie 109 zł,
  • płatki pod oczy Wrinkle Reducer – oj z tego to będzie miłość, przecenione z około 25 zł na 13,
  • lakier Alessandro Rich&Royal – zawrotna cena na Beauty Forum 19 zł,
  • Alessandro No Lite Gel – top coat – kupiony również na BF za 29 zł,
  • Essie Island Hopping i Demure Vixen – Hebe 2 w cenie 1,
  • China Glaze Choo Choo Choose You – 16 zł,
  • zmywacz do paznokci Essence – 4,49 zł.
  • Bielenda Krem z kwasami – cena na BF 28 zł,
  • Bielenda maski Hyaluronic i Gold Firming -cena na BF po 39 zł sztuka,
  • szampon Aussie do włosów farbowanych – nowa miłość – przecena w Rossmannie z 25 zł na 16,
  • Bielenda tonik z kwasem migdałowym – cena na BF około 30 zł (wybaczcie ale zgubiłam paragon)
  • Redermic C – krem marki La Roche Posay – do zakupu w promocji Superpharm -50% dostałam miniatury płynu micelarnego, wody termalnej i filtra do twarzy.

Zużycia pierwszego kwartału:


  • mydło w płynie Isana z kolekcji limitowanej – wolę jednak inne marki,
  • szampon Ziaja do włosów farbowanych – niestety ale jestem na nie!
  • Wella pianka i lakier do włosów – ulubieńcy KWC
  • tusz do rzęs Mac Opulash - recenzja,
  • kremy Avon i Dr Eris – fajne produkty, jeszcze kiedyś się spotkamy,
  • żel pod prysznic Lola Marc Jacobs – uwielbiam ten zapach,
  • miniatura tuszu do rzęs Collistar Shock – uwaga, bardzo dobry produkt,
  • Hyaluronic Repair – żelowe płatki pod oczy – mój dotychczasowy ulubieniec.


Jest tego tak dużo, że aż szkoda opisywać wszystko. Pokaże tylko, które produkty zrobiły na mnie ogromne wrażenie i w związku z tym wylądowały na liście marzeń:


  • krem/balsam pod oczy z Algenist – mój zdecydowany faworyt,
  • Fatigue Fight Eye Cream marki Freeze 24-7 – niestety nie do zdobycia, ale jakby co to jest drugi w kolejności,
  • Eisenberg Elixir de Lumiere – żelowa formuła, która jest bardzo bogata, świetnie sprawdza się w dziennej pielęgnacji skóry pod oczami ,
  • Lierac Mesolift – multiwitaminowy krem rozświetlający,
  • Lierac Mesolift Serum – serum, również rozświetlające – oba kosmetyki dawały efekt zdrowej cery emanującej zdrowym blaskiem,
  • masło do ciała AA Nature Spa Mango – hmmmm ten zapach,
  • masło do ciała Korres Guava – i znowu wielki hit, nie dosyć, że skóra jest po nim jedwabiście gładka to zapach utrzymywał się jeszcze cały następny dzień <3

I to tyle jeśli chodzi o moje podsumowanie. Uważam, że byłam bardzo grzeczna i wykazałam się dużym rozsądkiem.
Nadal trzymam się swojego postanowienia, żeby zużywać jak najwięcej, a kupować jak najmniej.
Zobaczymy na jak długo starczy mi zapału.

Mam nadzieję, że jesteście ze mnie dumne?



    Mizon Hyaluronic Ultra Suboon Cream

    3/27/2015

    Mizon Hyaluronic Ultra Suboon Cream

    Witajcie. Dzisiaj chciałam przedstawić Wam kolejnego ulubieńca z azjatyckich kosmetyków, które miałam okazję używać. Jest to Hyaluronic Ultra Suboon Cream marki Mizon. A po naszemu jest to nawilżający krem przeciwzmarszczkowy zawierający 30% kwasu hialuronowego, który jest na drugim miejscu w składzie. Sam kwas natomiast niczym magnes, wiąże wodę w skórze właściwej, gwarantując jej sprężystość, nawilżenie i brak zmarszczek. Wraz z wiekiem ilość kwasu hialuronowego w naszej skórze maleje i traci ona zdolność wiązania wody, dlatego też pojawiają się zmarszczki. Jedna cząsteczka kwasu jest w stanie związać około 250 cząsteczek wody.
    Według najnowszych badań okazuje się, że jest on równie ważny co kolagen w pielęgnacji przeciwstarzeniowej.



    Według producenta:
    • zapewnia dogłębne i długotrwałe nawilżenie,
    • czyni skórę gładką, miękką i elastyczną,
    • krem ma działanie przeciwzmarszczkowe, co jest potwierdzone certyfikatem KFDA ,
    • nie zawiera parabenów, zapachu ani środków koloryzujących,
    • formuła krem jest odpowiednia dla wszystkich rodzajów cery.

    Opakowanie:
    Krem zamknięty jest w zwykłej, granatowej tubie z nakrętką. Oryginalny produkt posiada naklejkę z hologramem na opakowaniu kartonowym oraz foliową plombę, którą zabezpieczona jest szyjka tuby.



    Krem ma formę bardzo lekkiego lotionu. Nie posiada koloru, ani zapachu. Wsmarowany w skórę, w pierwszej chwili pozostawia delikatny film, który po chwili wchłania się całkowicie w skórę.


    Składniki aktywne:
    • zawartość 30% kwasu hialuronowego, który powoduje długotrwałe nawilżenie,
    • naturalny kompleks wygładzający skórę, nawet wrażliwą i podrażnioną czynnikami zewnętrznymi ( artemisia absinthium, achillea millefolium, gentiana lutea root, iris florentina root extract),
    • oleje roślinne, biosaccharidegum-1, ceramidy – utrzymują długotrwały poziom nawilżenia skóry oraz wzmacniają i pobudzają komórki do regeneracji dając w efekcie końcowym wygładzoną i ujędrnioną skórę,
    • adenozyna – wygładza zmarszczki,
    • wyciąg z brzozy, wyciąg z bambusa, arnika, olej słonecznikowy i ceramidy – relaksują skórę i również bardzo długo utrzymują poziom głębokiego nawilżenia.
    Skład:


    W ramach podsumowania, mogę śmiało stwierdzić, że jest to jeden z najlepszych kremów głęboko nawilżający skórę, jakich miałam ostatnio okazję używać.
    Oprócz nawilżenia daje piękny efekt wygładzonej cery. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że i makijaż wygląda wtedy o wiele ładniej. Co do zmarszczek to dramatycznego ich naprawienia nie odnotowałam, ale skóra jest na tyle dobrze nawilżona, że są one jakby rozmyte i nie są bardzo widoczne.
    Zalecany sposób aplikacji to delikatne wklepanie produktu w oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Ja jednak miałam problem z odpowiednią ilością produktu dla mojej mieszanej cery. Sposób, który u mnie sprawdził się - to wklepanie dwóch cieniutkich warstw, gdyż jedna grubsza nie wchłaniał się dobrze w moją skórę. Pierwszy raz miałam do czynienia z takim problemem jeśli chodzi i aplikację.

    Nawilżenie utrzymuję się w ciągu dnia przez bardzo długi czas , pomimo używania podkładów o przedłużonej trwałości.
    Krem jest świetny zarówno na dzień jak i na noc.
    Tak długo, jak moja cera będzie go tolerować, Mizon Hyaluronic Ultra Suboon Cream będzie miał jedno z honorowych miejsc w mojej pielęgnacji.
    Zapomniałam dodać, że jego konsystencja sprawia, że jest bardzo wydajny (około 3 miesiące).
    Tubka o pojemności 45 ml kosztuje w granicach 25 zł. Można go kupić na Ebay lub Gmarket.

    Ocena końcowa 5/5!!!

    Wykorzystane źródło: eng.mizon.co.kr
    Cichy bohater - Avon Volumising Lip Conditioner

    3/23/2015

    Cichy bohater - Avon Volumising Lip Conditioner

    Witajcie. Właśnie zdałam sobie sprawę, że z postu o ulubieńcach roku 2014 zostało mi jeszcze kilka fajnych kosmetyków do opisania. Tak więc nadrabiam gapostwo :-)
    Dzisiaj produkt nietypowy – jest to pomadka pielęgnująca do ust Volumising Lip Conditioner marki Avon.



    Chciałam zrobić ładne zdjęcia nowego produktu. Niestety po zdjęciu folii ochronnej okazało się, że moja pomadka miała wypadek w fabryce podczas etapu produkcyjnego. Ale to w żaden sposób nie wpływa na jej właściwości.



    To jest moja druga sztuka, którą dostałam w prezencie urodzinowym od Kate
    Uwielbiam to co ta pomadka robi z ustami.

    Pierwszą sztukę kupiłam bardzo dawno temu. W katalogu była reklamowana jako pomadka kolagenowa powiększająca usta. Ale ja raczej kolagenu w składzie nie widzę.
     

    Jeśli jest to proszę o oświecenie, bo akurat na składach się jeszcze nie znam.

    Wracając do pomadki. Jak szukałam informacji w necie to nie ma na jej temat NIC. Ten produkt, jak bumerang pojawia się w katalogach i znika. Ja zapłaciłam  około 12 zł (w promocji) za pomadkę o standardowej pojemności 3,5 g.

    Jeśli chodzi o właściwości to mam na myśli tylko same plusy.
    Przede wszystkim pomadka daje nam wygląd młodszych , gładszych i pełniejszych ust. Idealnie wygładza ich kontur i drobne załamania skóry. Daje długotrwały efekt nawilżenia, odżywienia i rewitalizuje skórę.
    Dosłownie działa cuda przy ustach spierzchniętych lub przesuszonych – działając jak balsam ochronny.
    Nadaje się jako baza pod pomadkę, ale nie przedłuża jej trwałości.
    Ma bardzo subtelny zapach i nie pozostawia na ustach tłustej, woskowej czy klejącej warstwy.
    Większość produktów rozpulchniających usta powoduje efekt szczypania lub schłodzenia warg. W przypadku tego produktu coś takiego nie występuje.
    Najlepszym sposobem na jej użycie jest pozostawianie na ustach przez kilkanaście minut. Najlepiej podczas robienia makijażu. Można posmarować usta dokończyć makijaż oczu i na samym końcu aplikować pomadkę.
    Ten czas, przez który nasza bohaterka oddziałuje na usta sprawia, że w efekcie końcowym są one jedwabiście gładkie i „wyprasowane”.



    Ponieważ pomadka posiada lekko korektorowe, cieliste zabarwienie, dla mnie osobiści nie nadaje się do noszenia jako balsam ochronny -solo.
    Również przy dobrze napigmentowanych ustach warto ją zetrzeć bezpośrednio przed aplikacją pomadki gdyż w znacznym stopniu może ona zgasić i rozjaśnić kolor.
    Ten trik można również użyć w drugą stronę. Jeśli kolor pomadki jest zbyt jaskrawy, dając pomadkę Avon pod spód, rozjaśnimy go w sposób kontrolowany.


    W ramach podsumowania.
    Tak długo jak ten produkt będzie dostępny w sprzedaży lub nie znajdę czegoś równie dobrego, ma zapewnione honorowe miejsce w mojej kosmetyczce.
    Kosmetyk jest cichym bohaterem, który działa i w dodatku kosztuję niewiele.
    Dostaje ocenę 5/5!!!





    Glamsponge – gąbeczka do nakładania makijażu

    3/20/2015

    Glamsponge – gąbeczka do nakładania makijażu

    Witajcie. Chciałam dzisiaj przedstawić Wam moją nową przyjaciółkę :-) Gąbeczkę Glamsponge.

    Przychodzi do nas zapakowana w plastikowy woreczek, na którym znajduje się naklejka z krótką instrukcją pierwszego namaczania, aczkolwiek ja polecam wyszukanie na Youtube filmiku instruktażowego (tutaj), bo wiele osób nie wykonuje tych kroków w odpowiedni sposób i później wydaję złą opinię o samej dzisiejszej bohaterce.



    Czarna gąbka wykonana z "żelowego" (hydrofilowego) tworzywa syntetycznego (nie zawiera latexu, jest więc hipoalergiczna) pozwalająca na nakładanie na mokro podkładów, korektorów, pudrów, róży do policzków i brązerów. Aplikacja na mokro prawie całkowicie ogranicza wchłanianie kosmetyku do jej wnętrza ale przede wszystkim pozwala na uzyskanie niesamowicie naturalnego efektu makijażu, nawet w wypadku aplikacji bardzo ciężkich podkładów. Wymiary suchej gąbeczki: ok. 6,5cm x 4cm ( opis ze strony www.http://glam-shop.pl)

    Tak wygląda gąbeczka przed namoczeniem


    A tak po namoczeniu


    Pomimo wielu lat bytności w kosmetycznym światku nigdy nie dorobiłam się sławnego Beauty Blendera. Zacznijmy od tego, że jego cena konkretnie odstrasza.
    Zdecydowałam się na zakup Galmsponge-a z czystej, babskiej ciekawości i nie ukrywam, że był to strzał w dziesiątkę. Podkład nakłada się równiusieńką, cienką warstwą, a w miejscach gdzie potrzeba więcej krycia możemy go ponownie zaaplikować bez niebezpieczeństwa zrobienia sobie maski na twarzy. Korektor wklepany spiczastą końcówką , bardzo ładnie stapia się ze skórą minimalizując włażenie w załamania na skórze. Co niestety było do tej pory moim dużym problemem. Nawet jeśli zdarzy nam się uszkodzić makijaż np. ścierając zaschnięty tusz do rzęs w okolicach oczu – tą gąbeczką, w łatwy sposób można delikatnie, punktowo wszystko naprawić.
    Jedyna rzecz, którą musimy zrobić przed aplikacją to porządnie należy zmoczyć gąbkę w wodzie o temperaturze pokojowej oraz bardzo!!! mocno odcisnąć - najlepiej w ręcznik bawełniany lub papierowy.
    Również samo mycie nie przysparza większych problemów. Kostka szarego mydła (najlepiej takiego, które nie wytwarza dużo piany), ciepła woda, kilka kolistych ruchów, wypłukać pod strumieniem wody i gotowe.
    W trakcie używania gąbeczki, należy uważać, zwłaszcza mając długie paznokcie, żeby jej nie uszkodzić. Poza tym gąbka sprawuje się świetnie i nie wymaga żadnych dodatkowych zabiegów pielęgnacyjnych. Mój Glamsponge ma już 4 miesiące i cały czas zachowuje swój pierwotny kształt.

    Jeśli jeszcze nie mieliście okazji używać Beauty Blendera uważam, że jest to doskonała alternatywa do zapoznania się z tą formą aplikacji makijażu.
    Podsumowując, jestem bardzo z zakupu gąbeczki zadowolona. Polecam z czystym sumieniem.
    Można ją kupić w sklepie Glamshop za 19 zł.

    Gąbeczka otrzymuje 5/5
    Ulubione kosmetyki, do których zawsze wracam

    3/16/2015

    Ulubione kosmetyki, do których zawsze wracam

    Na prośbę moich kochanych dziewczynek ( Ines i Kate) postanowiłam zrobić podsumowanie ulubionych produktów kosmetycznych. Ale nie chodzi tu o ulubieńców ostatniego miesiąca, czy też roku. Chodzi mi właściwie o takich ulubieńców od zawsze i na zawsze. Chciałam nawet ich nazwać „ulubieńcy wszechczasów” - ale nie chcę powielać nazwy, która już istnieje.
    Zrobiłam podsumowanie ostatnich powiedzmy 5-ciu lat. Są to produkty, do których zawsze powracam (pomimo małych skoków w bok) i to nie tylko ze zwykłego sentymentu, ale również dlatego, że są one sprawdzone i bardzo dobrze u mnie działają.

    Pomysł na ten wpis kiełkował już od dawna, a że nie widziałam nigdzie takiego TAG-u - zapraszam zatem do wspólnej zabawy. Jeśli wpis Wam się spodobał, dajcie znać (na Waszych blogach) które produkty są Waszymi kosmetykami do których mimo wszystko zawsze wracacie?

    Kosmetyki kolorowe:
    • pomadka Mac Syrup (obecnie w użyciu 4 sztuka)
    • cienie do powiek Naked Lunch (3 sztuka) i Shale (2 sztuka)
    • tusz do rzęs Plashlash (4 opakowanie)
    • Mac prolongwear concealer (3 opakowanie)
    • baza Urban Decay (3 opakowanie)


    Mało osób, chyba się zdziwiło moimi wyborami :-)
    Pomadki i cienie Maca są absolutnie genialne. Jak trudno je zdenkować wiedzą chyba tylko zatwardziałe MACówki. Tusz do rzęs ideał, ale jego szczotka doprowadza mnie czasami do łez. Robi z rzęsami cuda – nawet Pani z Maca się zdziwiła podczas malowania mnie. Ale już wiem, że zostanie zdetronizowany na rzecz In Extreme Dimension. Korektor z Maca, zajmuje honorowe miejsce w moim sercu. Służył swoją pomocną pompką, w czasach kiedy moja cera szalała i udawał podkład. Kultowej bazy pod cienie z UD miałam już 2 sztuki, z tym, że jedna to była tubka z limitowanej kolekcji i miała pojemność aż 16 ml, chyba 3 lata ją używałam.

    Kosmetyki pielęgnacyjne - twarz:

    • żel do mycia twarzy Effaclar
    • Clinique Clarifying Lotion (2,3,4)
    • Mac Fast Response Eyecream
    • Clinique Dramatically Different Moisturizing Lotion + 


    Moja cera ma różne humorki i w związku z tym wypracowałam sobie model podstawowej pielęgnacji, która zawsze przynosi doskonałe rezultaty. Effaclar doskonale myje i zwalcza niedoskonałości. Płynu złuszczającego z Clinique przerobiłam kilka rodzajów 2, 3 i 4 żeby odnaleźć swój ideał w postaci No 2. Co niezmiernie mnie dziwi, bo mam cerę mieszaną w stronę tłustej.
    O kremie po oczy niedawno pisałam (tutaj), kolejna tubka i radość z używania. Na sam koniec jeden z fajniejszych produktów nawilżających na rynku. Kultowy DDML – emulsja nawilżająca - może nie ma wybitnych właściwości pielęgnacyjnych, ale doskonale robi to do czego została stworzona.

    Kosmetyki pielęgnacyjne - ciało :
    • ciało oliwka dziecięca Johnson /Oriflame
    • masła z Organique
    • Bielenda Sexy Look serum modelujące do biustu


    W pielęgnacji ciała nie ma zbytniego szaleństwa. Zimą, kiedy skóra jest dodatkowo przesuszona ogrzewaniem w pomieszczeniach, doskonale do pielęgnacji sprawdza się zwykła oliwka dziecięca. Natomiast wiosną czy jesienią uwielbiam stosować masła do ciała marki Organique, które swoimi niesamowitymi zapachami doskonale koją zmysły. Serum do biustu z Bielendy, używane sumiennie działa cuda :-)

      Kosmetyki pielęgnacyjne – włosy: (na zdjęciu wyżej)
    • szampon regenerujący Chi Infra Shampoo
    • szampon nawilżający dla brunetek John Frieda
    • maska Organique Anti-Age
    • stylizacja włosów (pianka+lakier)

    Zarówno szampon Chi jak i John Frieda doskonale nawilżają włosy, ten pierwszy jednak jest bardziej skuteczny również w ich regeneracji. Maska Anti-Age, ślicznie pachnie, działa i robi wszystko to co obiecuje producent.
    Do stylizacji włosów niezmiennie używam dwóch duetów Keratin marki Taft lub Brilliant Colours Wella.

    Kosmetyki do paznokci:
    -lakier inglot 18
    -zmywacz Inglot


    Zmywacz bez acetonu, który bardzo pomógł poprawić kondycję moich paznokci. Znamy się już od trzech lat. Natomiast z lakierem 18-tką przyjaźnimy się już 10 lat. Piękny, opalizujący kolor, który subtelnie wygląda nałożony jedną warstwą. Nałożony trzema warstwami daje piękny odcień perłowej muszli z brzoskwiniową opalizacją. Nie muszę chyba dodawać jak to wygląda w duecie z opalonym latem ciałkiem.

    Perfumy :
    • Euphoria Calvin Klein
    • Flowerbomb Victor&Rolf
    • Miss Dior Cherie Dior
    • Sensuous Estee Lauder


    Uwielbiam zapachy. Te perfumy są moją żelazną podstawą, której nigdy nie może zabraknąć.

    Ufff to już wszystko co przyszło mi do głowy. Wszyscy ulubieńcy zostali przedstawieni. Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam.

    A jakie kosmetyki są Waszymi ulubieńcami, do których zawsze wracacie ?
    Zakupy kosmetyczne -Targi Beauty Forum 2015

    3/13/2015

    Zakupy kosmetyczne -Targi Beauty Forum 2015

    Jeśli chodzi o szaleństwo zakupowe to od razu mówię, że go nie było :-)
    Wszystkie zakupy były z góry bardzo dobrze przemyślane i zaplanowane.
    Na pierwszy ogień poszło stoisko Bielendy, ponieważ było niedaleko od wejścia i jeszcze nie było na nim kolejki.


    Kupiłam:
    • Antybakteryjny tonik normalizujący z zawartością kwasu migdałowego i niacinamidu,
    • Złotą maseczkę ujędrniającą ze złotem koloidalnym i mikrokolagenem,
    • Hialuronową liftingującą maseczkę, w składzie której znajduje się połącznie niskocząsteczkowego i wysokocząsteczkowego kwasu hialuronowego,
    • Lekki krem o potrójnym działaniu z kwasami AHA i PHA.


    Jako gratisy do zakupów dostałam:
    • Q10 Skuteczny krem przeciwzmarszczkowy pod oczy,
    • Maski algowe z glinką zieloną i papaja-ananas,
    • próbki nowego kremu regenerującego do twarzy ze złotem koloidalnym.

    Kolejnym stoiskiem było moje ulubione Alessandro


    Moja własnością zostały:
    • lakier do paznokci w kolorze najpiękniejszego złota jakie do tej pory widziałam Rich&Royal Art.77-199,
    • top coat No Lite Gel 10in1 – niedługo będzie recenzja, bo produkt jest bardzo dobry i już miałam okazję go używać.
    Jako gratisy :
    - (podejrzewam, że jest to)chusteczka do demakijażu, która pomaga zmyć makijaż tylko wodą,
    • Hand Spa -krem do rąk z proteinami perły i kwasem hialuronowym,
    • Hand Spa – krem do rąk z proteinami perły i olejkiem macadamia.
      

    Podczas konsultacji mailowych z Panią Sylwią z Pixie Cosmetics, ustaliłyśmy mniej więcej kolory podkładu mineralnego, które powinny być jak najbardziej odpowiednie dla mnie. Jak Pani Sylwia zobaczyła mnie na żywo stwierdziła, że wybrane kolory mogą być za jasne i dorzuciła jeszcze dwie propozycje odcieni. Zobaczymy, który kolor wygra. Zastanawiam się poważnie nad zastąpieniem zwykłych podkładów mineralnymi w okresie letnim, żeby odciążyć skórę.


    Kosmetyków marki Dermalogica miałam już okazję używać. Był to zestaw podstawowej pielęgnacji cery mieszanej/tłustej. Z otrzymanych próbek najbardziej jestem ciekawa serii na przebarwienia:
    • kremu nawilżającego na dzień Pure Light z SPF50,
    • kremu na noc Pure Night z witaminą C,
    • Sebum Clearing Masque dla cery tłustej.


    I na sam koniec kosmetyki, które ciekawią mnie najbardziej Cell Fusion C.
    Po moim zabiegu na przebarwienia, kiedy skóra była bardzo podrażniona kwasami, ratował ją i koił żel Multi Aqua tej marki, który dostałam od kosmetyczki. Kosmetyk był na tyle rewelacyjny, że jego nazwa i marka głęboko zapadła mi w pamięci. Jak ją zobaczyłam w spisie wystawców na tragach to bardzo się ucieszyłam. Jestem również ciekawa jak moja skóra zareaguje na:
    • Derm Blemish Balm – na przebarwienia,
    • Papaya Granule Peels - piling enzymatyczny w proszku,
    • Laser Rejuvenation Ampule – serum poprawiające nawilżenie i odżywienie skóry.
    Jedyny mały żal to fakt, że prosiłam o próbki kremów z filtrami, bo na nich najbardziej mi zależało i niestety nic nie dostałam :-(

    Poza zakupami i gratisami przyjechało ze mną chyba z 10 kg katalogów różnych firm, które wystawiały się na targach. Kilka marek wpadło mi już w oko.

    Także jak same/sami widzicie byłam bardzo grzeczna :-)
    Zresztą niedługo kończy się pierwszy kwartał tego roku i zrobię podsumowanie zakupowo-zużyciowe.

    Pozdrawiam,
    Aga









     Targi Beauty Forum 2015

    3/08/2015

    Targi Beauty Forum 2015

    W minioną sobotę miałam okazję odwiedzić targi Beauty Forum w Warszawie. Jest to najważniejsza impreza targowa w Polsce skierowana dla branży kosmetyki profesjonalnej zajmującymi się między innymi szeroko pojętą kosmetyką, pielęgnacją stóp, dłoni i paznokci, koncepcjami spa & wellness oraz urządzeniami.

    Impreza ta jest organizowana cyklicznie od 1997 roku. Jest to wydarzenie o charakterze biznesowym i edukacyjnym skierowane do wszystkich osób związanych zawodowo z kosmetyką. To tu, podczas każdej edycji, wiodące na polskim i międzynarodowym rynku firmy kosmetyczne prezentują swoje najnowsze trendy, produkty i zabiegi. W hali wystawienniczej o powierzchni 6250 m2 swoją ofertę prezentowało 243 wystawców oraz goszczono około 10000 odwiedzających.
    Oprócz wystawców można było sobie obejrzeć między innymi:
    • -18-te Polskie Mistrzostwa Makijażu, gdzie pod czujnym okiem jurorów uczestnicy wykonywali makijaż o temacie przewodnim The Golden 20s,
    • -8-me Mistrzostwa Nailart Trophy,
    • -17-te Polskie Mistrzostwa Modelowania Paznokci
    i jeszcze kilka innych imprez.

    Ponieważ wystawców było sporo, pojechałyśmy razem z Kasią (Black Cat) z przygotowanym planem działania, żeby po prostu zmieścić się w wyznaczonym czasie, jak najwięcej stoisk zobaczyć i jak najlepsze zakupu poczynić.
    Zatem zapraszam na foto-relację i z góry przepraszam za jakość niektórych zdjęć. Aparat odmówił współpracy i fotki były robione telefonem, który przy ostrym doświetleniu niektórych stoisk nie dawał sobie rady :-)

    Stoisko marki Kryolan, która zajmuje się makijażem i charakteryzacją było chyba największym rozczarowanie tych targów. Kosmetyków kolorowych nie można było „pomacać”, większość popularnych produktów była (ponoć) w brakach już pierwszego dnia targów pół godziny po ich rozpoczęciu . Poziom przygotowania.....domyślcie się sami :-(

    Dla równowagi tytuł najlepiej przygotowanego stoiska otrzymuje Bielenda. Pełen profesjonalizm, liczna ekipa, która szybko reagowała na potrzeby klientów, a do zakupów garściami dorzucali gratisy :-) Podczas targów można było zakupić asortyment z linii profesjonalnej w połączeniu z wysokim rabatem.
    Kolejnym stoiskiem, które zrobiło na mnie wrażenie było Make Up ForEver. Wszystkie kolorowe kosmetyki można było spokojnie wypróbować. Liczna ekipa udzielała odpowiedzi na wszystkie zadane pytania, pomagała dobrać sobie kolorystykę i potrzebne artykuły, które również można było zakupić z dosyć wysokim rabatem. Na przykład podkład HD kosztował 126 zł zamiast 199 zł.
    Dodatkową niespodzianką było spotkanie na stoisku naszej blogowej koleżanki Kuny Domowej. Serdecznie pozdrawiamy :-)

    Równie miłe wrażenia pozostały po wizycie na stoisku Pixie Cosmetics, gdzie przemiła ekipa udzielała informacji odnośnie stosowania i aplikacji kosmetyków mineralnych. Oczywiście bez problemu można było obejrzeć podkłady mineralne i fantastyczny pędzel, typu flat top do ich aplikacji. Po rozmowie z Panią Sylwią dostałam nawet kilka próbek różnych kolorów podkładu do przetestowania w domu, ponieważ bardzo poważnie zastanawiam się nad zmianami w mojej kosmetyczce.
    Także jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie Panią Sylwię i pozostałe osoby ze stoiska Pixie Cosmetics.


    Stoiska marek:
    Karaja – niestety mało kosmetyków było wystawionych do testowania, natomiast sławnych fixerów nie widziałam w ogóle :-(

    i Bikor – z kosmetykami kolorowymi, a zwłaszcza ze swoją słynną Ziemią Egipską.

    Zarówno na jednym jak i na drugim stoisku można było usiąść i oddać się w ręce profesjonalnych makijażystów, którzy pokazywali w jaki sposób używać ich kosmetyków.

    Ja odwiedziłam również stoiska:
    moje ulubione lakiery do paznokci Alessandro, 

     
    do OPI niestety nie można było wejść ze względu na tłum 

     
    Dermalogica – na stoisku, po krótkim wywiadzie Panie dobrały mi pielęgnację z uwzględnieniem wszystkich moich problemów z cerą. Oczywiście nie obyło się bez próbek do przetestowania kosmetyków w domu.

    Wisienką na torcie było stoisko z kosmetykami Cell Fusion C. Jest to gama kosmetyków profesjonalnych, stosowanych głównie przez dermatologów, lekarzy medycyny estetycznej, kosmetologów oraz chirurgów plastyków. Już kiedyś miałam okazję zapoznać się z ich kosmetykami nawilżającymi po moim zabiegu z kwasami.

    Kosmetyki są godne większej uwagi. Mam ogromną ochotę przetestować ich filtry, a że wiosna za pasem.... :-)
    Słowem podsumowania - zakupy uważam za ciężkie i udane. Moc próbek – poraża. Jednym słowem lubię takie imprezy.
    No ale, żeby nie było tak słodko, na koniec jedna cierpka uwaga. Niestety organizator całego wyjazdu okazał się bardzo niepoważny, bo odnoszę wrażenie, że kosztem moim i pozostałych uczestniczek, pozałatwiał sobie w Warszawie swoje prywatne sprawy nie zważając na dobro innych i cel tej wyprawy. Fail. Porażka.
    Dlatego mamy plan! Na jesienną edycję targów jedziemy same :-)


    Ponieważ jechałyśmy z Agą razem i ona robiła zdjęcia, umówiłyśmy się, że to Ona zrobi relację – ja jedynie gościnnie napiszę kilka zdań z moich wrażeń ;-)
    Uwielbiam tego typu imprezy z racji możliwości zobaczenia wielu produktów, zabiegów, wysłuchania prelekcji i obejrzenia mistrzostwa makijażu. Gdy dostałam propozycję wyjazdu, od razu wciągnęłam Agę – obie kochamy takie tematy :-) Niestety mój organizator dał ciała i nawet nie zdążyłyśmy zobaczyć wszystkiego, co zaplanowałyśmy. Nie mniej jednak, co zobaczyłyśmy – to nasze.

    Kryolan – rozczarowanie, Karaja – również. Bikor okazał się bardzo miłym zaskoczeniem – rozmowa z Paniami na stoisku była rewelacyjna. Make Up For Ever śmigały w takich cenach, że aż bolał ograniczony budżet XD Nie mniej jednak bardzo przyjemnie było spotkać Elę – Kunę Domową na ich stoisku :-) Na stoisku Pixie pracował Łukasz Bier :-) Poza tym Bielenda była świetnie przygotowana. Dla osób kochających paznokcie był tam raj :-) Mnie zawiodło dodatkowo stanowisko Jolanty Wagner – liczyłam na więcej. Ogólnie – za mało czasu, zbyt duży chaos i niedosyt z winy organizatorów wyjazdu – tak jak Aga napisała – następnym razem jedziemy same :-)